Marka RK dla Teatru Nowego

"Macabra dolorosa " - reż. Paweł Szarek - Teatr Nowy w Krakowie

Macabra dolorosa, czyli rewia dada w czternastu piosenkach z monologami - to pierwsza premiera w krakowskim Teatrze Nowym w ramach projektu "Zarządzanie strachem - festiwal sztuki angażującej"

Jury Marki Radia Krakow było tym razem prawie jednomyślne. Wyróżnienie trafiło do Teatru Nowego za spektakl "Macabra Dolorosa", ale również jednomyślnie chwalono ekspozycje tegorocznego festiwalu Miesiąc Fotografii.

Macabra dolorosa, czyli rewia dada w czternastu piosenkach to czarna rewia, gdzie brzmią, często po raz pierwszy po polsku, piosenki takich zespołów, jak Cinema Strange, Nick Cave, The Tiger Lillies czy Marilyn Manson i Rammstein. Spoiwem dla piosenek i monologów są historie słynnych dzieciobójczyń: Medei, Magdy Goebbelsowej i Katarzyny W.

**

Spektakl zaczyna się od piekielnego, jazgotliwego brzmienia i wściekłego, oślepiającego migotania białych świateł. Czym jest ta ściana nie dających się wytrzymać bodźców?

Może być na przykład kurtyną oddzielającą świat zwyczajnych i zadowolonych z życia widzów od nieogarnionego świata najgorszej zbrodni? Może być znakiem samej zbrodni, wobec której słowa milkną i zmieniają się w bezkształtną masę brzmień? Może być, choć to pewnie nadinterpretacja, spotęgowaną bezładną paplaniną, którą zareagował medialny świat wobec doniesień o dzieciobójstwie

Piekielny jazgot milknie i na scenie pojawia się Ona (Katarzyna Chlebny). Kobieta, która dopuściła się najwyższego zła, dzieciobójczyni. Nie przypomina jednak Katarzyny W. Ubrana w granatową suknię wysoka blondynka o dziwacznej fryzurze mówi zniekształconą polszczyzną z osobliwym akcentem, hipnotyzując widza przerażającym uśmiechem czarnych zębów i czarnego podniebienia? Tego nie jestem pewna, ale właściwie mogłoby tak być. Za chwilę jednak ta kabaretowa figura zmienia się. Jest składającą zeznania więźniarką, mechanicznie tańczącą na rurze dziwką, ordynarną prostaczką wysyłającą dziecko po papierosy, mityczną heroiną zabijającą z miłości. Potworna i fascynująca jednocześnie, naprawdę trudno oderwać od niej wzrok. Agresywna, ale i czuła, kiedy na przykład śpiewa poruszającą balladę:

"Chyba je rzucę na Wiślaną wodę, / Chyba poratuję życie moje młode / Wisełka, płynie, płynie, / Żółty piasek w głębinie / Chyba dzieciąteczko tobie, / Leżeć w tym Wiślanym grobie / Oj żal!- Oj strach!- Wszystko boli! / Oprócz niej na scenie tylko fortepian i perkusja, w kącie - rozłożysta palma, oczywisty symbol męczeństwa.

Dlaczego zabijają? "Macabra" odpowiada na to pytanie tylko częściowo. Uwikłane w system, uwikłane w sytuacje bez wyjścia, przekonane o "wyższej konieczności". Okaleczone emocjonalnie, opuszczone, pozbawione wsparcia. Niedojrzałe do swych ról. Osądzone, zanim zacznie się proces. Zawsze samotne. Medea jest heroiną, mówi o konieczności. Magdę G. zniszczyła ideologia. Kocha swoje dzieci, przecież "ubrała je wszystkie na biało i uczesała", ale przede wszystkim wierna jest Fuhrerowi. Katarzyna W. to zagadka, kobieta którą pochłonęła makabryczna medialna rewia. Najbardziej przerażający i najbardziej niejednoznaczny przypadek.

Po Teatrze Nowym trudno się spodziewać się moralitetu, ale rewiowa "Makabra" w jakiejś części nim jest. Mówi bowiem w bardzo mocny sposób o wspólnej, zbiorowej odpowiedzialności za zło. Część z nas, oglądając upiorne relacje z konferencji prasowych detektywa Rutkowskiego czuła niesmak, inni, a tych była z pewnością większość, świadomie uczestniczyła w rozpętywanym przez tabloidy medialnym jarmarku. Uczestnicząc w nim, staliśmy się współodpowiedzialni za popełnione zło. Trudno się z tym pogodzić, prawda?

Bardzo ciekawa jest forma, poprzez którą Katarzyna Chlebny i Paweł Szarek mówią o dzieciobójstwie. To nie jest dokumentalny spektakl. Groteskowe przerysowanie, surrealistyczny koncept i mroczna muzyka pozwalają uniknąć dosłowności, dystansują i jednocześnie nieustająco wyzwalają reakcję. Niebezpiecznie zbliżają się też do granic dobrego smaku, do czego akurat formuła kabaretu daje pełne prawo. Scena, w której bohaterka każe dziecku powtarzać sekwencje słów, od całkiem niewinnych, po takie jak "dół", "ziemia", czy "kant, futryna" jest jednak zbyt dosłowna i raczej w złym guście. Jakby twórcy na chwilę dali się w końcu sprowokować medialnej nagonce.

Atmosfera przed premierą ujawniła silne tabu związane z dzieciobójstwem. W tabloidach i komercyjnej telewizji pojawiły się sensacyjne zapowiedzi, w przeddzień premiery w teatrze odbierano telefony z pogróżkami.

Wbrew skandalizującym zapowiedziom, "Macabra dolorosa" to bogaty formalnie, mocny, bolesny seans, którego motywem przewodnim są uwikłanie, cierpienie i odrzucenie. Nie bagatelizuje i nie relatywizuje zła, nie bawi się nim, nazywa je po imieniu. Zdecydowanie staje po stronie kobiet, i świadomie wykorzystuje do tego wszystkie dostępne dziś środki masowego przekazu - od kulturalnych magazynów po sensacyjne periodyki. Jestem pewna, że Eurypides, gdyby mógł, zrobiłby to samo.

Justyna Nowicka
Radio Kraków
6 czerwca 2013

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia