Marszałek buduje operę, ale zapomniał o parkingach

to jedna z największych inwestycji na Podlasiu

Budowa opery to jedna z największych i najdroższych inwestycji na Podlasiu. Będzie kosztować około 220 milionów złotych. Ale nie powstanie przy niej parking. Bo okazał się za drogi. Zabrakło 10 milionów.

Przy budynku Opery i Filharmonii Podlaskiej, budowanym przy ul. Kalinowskiego, miało powstać ponad 200 miejsc parkingowych, tak wynika z planu miejscowego. Był też projekt budowy parkingu podziemnego na minimum 186 samochodów. Niestety, oba projekty nie zostaną zrealizowane. Nie ma na nie pieniędzy. 

- Od budowy parkingów podziemnych odstąpiliśmy , kiedy stało się jasne, że przy operze nie powstanie kino. Inwestor prywatny, który chciał je zbudować, miał się też dorzucić do budowy parkingu - wyjaśnia Lech Wasilewski, dyrektor biura inwestycji urzędu marszałkowskiego. 

- Co prawda parking jest uwzględniony w projekcie budowlanym, ale nie oznacza to, że musi powstać. To zależy od marszałka - mówi profesor Marek Budzyński, autor projektu budowy opery. Jednak podkreśla, że brak parkingu to problem. 

Zapisy miejscowego planu zagospodarowania tego terenu zakładają, że parking powinien być. Należy przewidzieć 20 miejsc postojowych na 100 miejsc na widowni. A że sala opery ma pomieścić ponad 1000 osób, więc miejsc na parkingu powinno być ponad 200. 

- Inwestor powinien je zbudować w ramach posiadanego terenu - cytuje zapisy Piotr Firsowicz, szef departamentu urbanistyki w magistracie. 

- W pozwoleniu na budowę nie ma takiego wymogu. To efekt niepisanego porozumienia z prezydentem Białegostoku - mówi Lech Wasilewski. 

Z porozumienia ma wynikać, że osoby odwiedzające operę będą korzystały z parkingów, które powstaną po przebudowie ulic w centrum. 

- Skoro prezydent nie dołożył się do budowy opery, to przynajmniej niech pomoże przy parkingach - dodaje Wasilewski. - Nie przypominam sobie, by było jakieś porozumienie w tej sprawie - mówi Adam Poliński, wiceprezydent Białegostoku. 

Czy miejsca przy miejskich ulicach wystarczą? 

- Opera to nie supermarket, więc nie każdy będzie do niej przyjeżdżał samochodem. Większość to będą pewnie pasażerowie autobusów i taksówek - mówi Stanisław Łapieński- Piechota, szef podlaskiej Izby Architektów. Przyznaje jednak, że parkingów wokół opery powinno być jak najwięcej. 

Zgadza się z tym Marcin Nałęcz - Niesiołowski, dyrektor opery. - Najlepiej by było powrócić do pomysłu budowy parkingu podziemnego - kwituje. 

Lech Wasilewski twierdzi zaś, że osobom odwiedzającym operę powinny wystarczyć parkingi miejskie.

Tomasz Mikulicz
Kurier Poranny
28 listopada 2009

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...