Marzyciele wśród tysięcy prezerwatyw

"Sprzedawcy gumek" - reż. Artur Tyszkiewicz - Teatr IMKA w Warszawie

Teatralne odkrycie ubiegłego sezonu - spektakl "Sprzedawcy gumek" Teatru IMKA na żywo transmitować będzie TVP Kultura

Autorem sztuki jest Hanoch Levin, uważany za ojca hebrajskiej dramaturgii współczesnej. Jego przodkowie pochodzą z Łodzi, on urodził się i wychował w Tel Awiwie. Początkowo pisał pełne ironii skecze odnoszące się do izraelskiej mentalności. Zdobył opinię twórcy „ostrego i prowokacyjnego". W jego sztukach dostrzec można dialog z utworami Czechowa, Becketta czy Brechta. Wielokrotnie odwoływał się do motywów mitologicznych. Przede wszystkim interesowały go jednak problemy egzystencjalne, kondycja człowieka zdającego sobie sprawę ze swej przemijalności. W sposób niezwykle poetycki pisał o śmierci, która przenika każdego z nas i nierozerwalnie łączy się z życiem.

W Polsce zainteresowanie jego utworami rozpoczął wielki sukces spektaklu „Krum" Krzysztofa Warlikowskiego. Potem sporo dyskusji wywołała toruńska realizacja „Komedii na osiem pogrzebów. Pakujemy manatki".

Sztuka „Sprzedawcy gumek", którą w prywatnym Teatrze IMKA Tomasza Karolaka z powodzeniem wyreżyserował Artur Tyszkiewicz, to naznaczona nostalgią, przewrotnością i poczuciem humoru opowieść o trójce dość żałosnych marzycieli. Są nimi grana przez Aleksandrę Popławską aptekarka Bela Berło i jej dwóch adoratorów. Szmuel Sprol (w tej roli Janusz Chabior), który odziedziczył po ojcu 10 tys. opakowań pierwszorzędnych prezerwatyw, i Johanan Cingerbaj (Łukasz Simlat), skromny urzędnik miejski. Ten drugi wprawdzie bez powodzenia u kobiet, ale za to dysponujący niewielkim kapitalikiem, który Bela Berło chętnie zainwestowałaby w swoją podupadającą aptekę.

Ich relacje, spotkania, wzajemne oczekiwania i nieziszczone marzenia są tematem sztuki. Tyszkiewicz, opowiadając te historie, znakomicie żongluje konwencjami. Komedia miesza się tu z dramatem, poważny monolog sąsiaduje z frywolną piosenką. Zachwyca aktorstwo. Cała trójka stworzyła postacie wyraziste, naznaczone stygmatem przeznaczenia: Popławska z wielką finezją gra kobietę, która z determinacją walczy o miłość, Simlat znakomicie balansuje na granicy groteski, Chabior zadziwia dyscypliną środków w ukazywaniu żałosnego heroizmu bohatera. A cały spektakl zasługuje na najwyższe uznanie.

Jan Bończa-Szabłowski
Rzeczpospolita
26 marca 2011

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...