Męski gniew

"Gniew" - reż. Małgorzata Wdowik - Teatr Powszechny w Warszawie

Mężczyznę w zwierzęcej masce przepełnia gniew. Hardo przemierza scenę. Eskalacja emocji jest tak ogromna, że musi dać jej upust. Najprostszym rozwiązaniem okazują się zachowania destrukcyjne.

Aktor rozbija płyty gipsowo-kartonowe w drobny mak, rycząc złowrogo przewraca konstrukcję z plastikowych skrzynek. Publiczność bacznie obserwuje rozwścieczonego bohatera, schodzi mu z drogi (nie ma podziału scena-widownia). Małgorzata Wdowik w "Gniewie", najnowszej premierze Teatru Powszechnego w Warszawie, przygląda się nieokrzesanej, niszczycielskiej energii, gniewowi kierującemu męskim zachowaniem.

Reżyserka, tworzy na Małej Scenie swoiste laboratorium, specyficzną zamkniętą przestrzeń umożliwiającą publiczności obserwację męskich osobników gatunku Homo sapiens. Nie jest to jednak obserwacja uczestnicząca. Widzowie nie wchodzą w interakcje z wykonawcami, nie ingerują w wydarzenia sceniczne, są podglądaczami. Otrzymują ulotkę z mapą ułatwiającą percepcję świata, do którego zdecydowali się wkroczyć.

Miejsce akcji kojarzy mi się z miejskim podwórkiem. Intrygująca scenografia (Dominika Olszowy) ograniczona jest do kilku beżowych, oble wyżłobionych płyt, z których jak z przeciętego drzewa spływa na podłogę przezroczysta substancja. W zabezpieczonych szybą niewielkich schowkach znajdują się ukryte dziecięce "skarby", na przykład plastikowe samochodziki. Przywodzą na myśl zabawę "sekret" polegającą na tworzeniu w niewielkim zagłębieniu w ziemi kolaży ze znalezionych na podwórku przedmiotów, które następnie przykrywa się kawałkiem szkła i zasypuje. Z dziury w jednej ze ścianek dekoracji wyłania się owłosiona głowa, zdecydowanym tonem woła synów na obiad. Po prawej stronie znajduje się beżowa skała z kieszenią wypełnioną ziemią, w której chłopcy ukryli butelkę coca-coli i sadzą wyrwane pęsetą pierwsze włosy na ciele. Podłoga pokryta jest liniami, które bohaterowie na bieżąco dorysowują, podkreślając obszar własnego terytorium. Gniew pojawia się w momencie zagrożenia, wdarcia się obcego w symbolicznie wyznaczoną prywatną przestrzeń. Zachowania terytorialne są typowe dla samców różnych gatunków zwierząt. Przestrzeń, jak czytamy w ulotce, "jest efektem fantazji chłopców i aktorów na temat gniewu".

Wdowik zaprosiła do współpracy aktorów Powszechnego (Grzegorza Artmana, Mateusza Łasowskiego i Oskara Stoczyńskiego) oraz wyłonionych podczas warsztatów nastolatków (Kajetana Dąbrowskiego, Sebastiana Koncewicza, Aleksandra Kwiatkowskiego i Łukasza Ludwiniaka). Ubrała wszystkich w sportowe stroje: błękitne koszulki z napisem na plecach "follow me" (podążaj za mną) i czarne krótkie spodenki. Zunifikowanym kostiumem reżyserka podkreśla przynależność do grupy, która bez względu na wiek posługuje się tym samym językiem, gestem, w ten sam sposób sublimuje napędzany testosteronem gniew, w formach nie zawsze akceptowalnych społecznie. Jesteśmy świadkami agresji słownej (przekleństwa, wyzwiska) oraz fizycznej skierowanej na przedmioty i osoby. Doskonała jest scena walki mężczyzny (Grzegorz Artman) z chłopcem (Aleksander Kwiatkowski). Przygotowana przez Martę Ziółek świetna choreografia przywodzi na myśl taniec wojenny, jest swoistą inicjacją męskości. Bohaterowie najpierw mierzą się wzrokiem, potem krążą wokół siebie wykonując delikatne ruchy rękoma, jakby gotując się do ciosu. Rywalizują w rozmaitych konkurencjach, między innymi: kto dalej plunie, dłużej wytrzyma w pozycji plank, szybciej przebiegnie określony dystans. Działania te mają na celu ustalenie miejsca w hierarchii, potwierdzenie siły, odwagi, przebojowości - czyli tego, z czym kojarzy się męskość. Dorośli stają się więc wzorami do naśladowania dla młodych, uczą ich walki, trenują, oswajają z dojrzewaniem, uświadamiają jak ważne w relacji między mężczyznami jest zaufanie, że przyjaźń może być niezwykle silna, choć pozbawiona wielkich słów. Adepci uczą się przez modelowanie. Kluczem do osiągnięcia wiedzy jest język płci, kod zarezerwowany jedynie dla mężczyzn. Jedność samczego świata doskonale podkreśla scena, w której Grzegorz Artman z młodymi aktorami wykonują choreografię do piosenki Whitney Houston "My Love Is Your Love". Wniosek nasuwa się jeden: pierwotna męska natura pozostaje wciąż taka sama, czy mamy do czynienia z chłopcem, czy z dorosłym. Warto zauważyć, że reżyserka opowiada o mężczyznach z perspektywy pokolenia przedinternetowego. Może dlatego aktorzy Powszechnego wiodą prym na scenie? To oni nadają ton, rytm przedstawieniu. Towarzyszący im chłopcy są dopełnieniem - młodzieńczą energią, naturalnością, swobodą.

Wyglądając zza głów i ramion widzów trudno mi było śledzić działania aktorów, zwłaszcza że często poruszali się pomiędzy stojącymi wokół nich osobami. Kwestie wypowiadane przez chłopców nie zawsze były słyszalne, szczególnie gdy mówili odwróceni tyłem do widzów, a nie zawsze można było ustawić się na wprost nich. "Gniew" Wdowik jest nierównym spektaklem. Otwarcie jest rewelacyjne, potem przedstawienie traci jednak moc, sceny rozłażą się, dłużą, napięcie spada, sens się rozmywa - a szkoda, bo pomysł jest ciekawy.

Marta Żelazowska
e-teatr.pl
27 września 2018

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia