Miasto teatralnej ulicy

Festiwal Teatrów Wędrujących w Jeleniej Górze

8 sierpnia w Jeleniej Górze zakończył się Festiwal Teatrów Wędrujących. Myli się jednak ten, kto uważa, że jest to nowa inicjatywa na kulturalnej mapie Jeleniej Góry. Bowiem dzięki Alinie Obidniak, pomysłodawczyni festiwalu teatrów ulicznych, byłej dyrektorce jeleniogórskiego Teatru im. Norwida miasto posiada bogatą, kiludziesięcioletnią, tradycję organizowania tego typu przedsięwzięć

Spektakle plenerowe mają to do siebie, że powstają w przestrzeni specyficznej, nieteatralnej. Aktorzy zajmują kawałek bruku na najbardziej uczęszczanym trakcie przez turystów, montują się na boiskach, czekając aż zajdzie słońce, aby ich spektakle stały się bardziej widowiskowe, gromadzą się w charakterystycznym punkcie miasta, by podążyć barwną paradą przez centrum. Potrafią zaistnieć w każdej przestrzeni, w każdym czasie i prawie w każdych warunkach. Skazane są w dużym stopniu na przypadkowość. Przypadkowa może być pogoda i przypadkowy może być także widz, od którego może ich spotkać zarówno szczery aplauz, wielka życzliwość jak i czasami obelga, właściwie niespotykana w spektaklach o przestrzeni zamkniętej.

Z kolei uczestnik festiwalu ulicznego też skazany jest na pewien typ niedogodności. Jego percepcja ograniczana jest na wiele sposobów. A to na przykład barczysty ochroniarz ustawi się tak, że zasłoni całe pole akcji, a to zaaferowany widz wyrośnie w miejscu w którym przed chwilą nikogo jeszcze nie było, lub stała tam mała dziewczynka, która nagle odeszła.  Koncentracja także nie jest stuprocentowa. Widza dekoncentrować może rozmowa (niekoniecznie o spektaklu) pań stojących obok, czasem jego wzrok może podryfować ku chmurom wypatrując z obawą rzęsistego deszczu, że nie wspomnę już o uciążliwości pozycji stojącej, bo przecież na ulicy nikt nam teatralnego fotela „pod nos” nie podstawi.

Odbiorcami festiwalu ulicznego są przede wszystkim mieszkańcy miasta, jednak nie mniej ważni są spragnieni wrażeń turyści, którzy im bardziej pozytywnie zaskoczeni przez atrakcje danego miejsca, tym milej je później wspominają. A przecież nic tak dobrze nie wpływa na samopoczucie jak niespodziewane spotkanie z barwnym i często mile hałasującym zespołem teatralnej trupy. To przecież także frajda dla dzieci, które uwielbiają takie barwne spektakle. Obserwując ich szeroko, z zainteresowaniem i przejęciem otwarte oczy, które z zachwytem śledzą akcję tych widowisk można mieć uzasadnioną nadzieję, że następnym krokiem będzie być może pragnienie pójścia do normalnego teatru.

A w Jeleniej Górze działo się naprawdę dużo! Przez cztery festiwalowe dni mieliśmy okazję zobaczyć kilkanaście spektakli zarówno z Polski (Kraków, Gliwice, Poznań, Chojnice), jak i z zagranicy (Niemcy, Włochy, Rosja, Hiszpania, Słowenia, Ukraina, Belgia). Od wczesnych godzin popołudniowych po późne, wieczorne pory na Placu Ratuszowym oraz na boisku za hotelem Merkury odbywały się festiwalowe prezentacje. Część spektakli, głównie prezentowanych o zmroku lub ciemną nocą to wielkie widowiska i przedsięwzięcia ze scenograficznym użyciem wielorakich metalowych konstrukcji z elementami pirotechniki (fire show, sztuczne ognie, dymy) oraz akrobatyki, z wykorzystaniem szczudeł oraz innych elementów teatru ulicznego. Niektóre zaś prezentacje były skromnymi – w porównaniu do owych widowisk – spektaklami jednego lub dwóch aktorów. Skromnymi, ale nie mniej zajmującymi, choć oczywiście z innych powodów: z racji inteligentnych dialogów i kabaretowych form, oryginalnych pomysłów, czy nietypowego ogrywania zwykłych przedmiotów, a także zabawnych, często improwizowanych, ale zawsze wzbudzających entuzjazm interakcji z widzem.
Jeżeli popołudniowe wydarzenia przeznaczone były dla wszystkich – dużych i małych, dorosłych i dzieci, to występy wieczorne adresowane były do dorosłej publiczności: „Niewidzialna siła” grupy Oplas w kooperacji z włoskim La Terra Nuova, „Orland szalony” we współpracy teatru włoskiego i niemieckiego, czy wreszcie najlepszy spektakl Festiwalu - „Ślepcy” krakowskiego teatru KTO oparty na prozie portugalskiego noblisty Jose Saramago w reżyserii Jerzego Zonia.

Nie zabrakło również akcentów muzycznych – w trakcie teatralnych maratonów można było złapać oddech słuchając wybitnych śpiewaków ukraińskiej Tercji Pikardyjskiej oraz niemieckiej, mobilnej bandy – jak sami siebie określają - The Four Group z programem Voll Funk!

Co istotne – wybrane spektakle mogli również obejrzeć widzowie czterech miasteczek, w których na co dzień teatru brak: Gryfów Śląski, Lubań, Lwówek Śląski i Wleń. Zatem, oprócz funkcji rozrywkowej festiwal spełniał również rolę edukacyjną i kulturotwórczą i ta idea zdecydowanie powinna być kontynuowana w przyszłości, nie tylko na terenie Dolnego Śląska. Bo przecież nie ma to jak gościć na jednym ze swoich burych podwórek prawdziwy teatr!

Trzeba powiedzieć, że ta piękna impreza teatralna poprzez właściwy dobór spektakli, umiejętne wpasowanie ich w program, to wyjątkowa wizytówka Jeleniej Góry. Występy festiwalowych artystów także w innych miastach spowodowały, że Festiwal Teatrów Wędrujących odbił się szerokim echem po całym regionie. Znakomita, „niewidzialna” organizacja to zasługa zespołu Teatru im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze pod wodzą dyrektora Bogdana Kocy. Jemu właśnie i między innymi Jolancie Adamczyk, Irenie Kornackiej, Urszuli Liksztet, Ryszardowi Pałacowi i Annie Szaladze, ich zaangażowaniu  zawdzięczamy dobór uczestników i sprawność poprowadzenia tego święta teatru ulicznego. Kilkudziesięcioletnie doświadczenie i dbałość o jakość prezentowanych spektakli spowodowała, że publiczność tłumnie odwiedzała jeleniogórski Plac Ratuszowy. Niektóre spektakle gromadziły nawet do dwóch tysięcy widzów.

Jelenia Góra ze swoimi tajemniczymi zakamarkami i uroczymi uliczkami, dzięki stworzonemu klimatowi, a także dzięki oddaniu zespołu organizacyjnego potrafiła na cztery festiwalowe dni stać się teatralną stolicą Polski. To rzadki przywilej, ale w tym przypadku całkowicie zasłużony.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny
17 sierpnia 2011

Książka tygodnia

Bauhaus - nauczanie/nowy człowiek
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
red. Małgorzata Leyko

Trailer tygodnia