Mickiewicz na nowo odkryty

"Dziady" - reż. Eimuntas Nekrošius - Teatr Narodowy

Wizjoner spełnia swoje marzenie, tworząc zaskakującą symbiozę sztuki polskiej i litewskiej.

Ani się obejrzeliśmy, a tu nagle Litwini stali się prawdziwą potęgą teatralną. Na Warszawskie Spotkania przyjechał spektakl Lupy "Plac Bohaterów", zrealizowany w Litewskim Narodowym Teatrze Dramatycznym. Ostatnią premierę, "Miarka za miarkę" Szekspira, wyreżyserował Oskaras Korsunovas. A za nasz narodowy dramat, "Dziady" Adama Mickiewicza, wziął się znany litewski wizjoner teatru, Eimuntas Nekrosius. I powstał spektakl niezwykły.

Tekst łączy część II, III i IV. Trwa więc ponad cztery godziny, ale widzowie nie nudzą się ani przez chwilę. Ekspresję aktorzy przenoszą gestem i ruchem, momentami wydaje się więc, że mamy do czynienia z wyrafinowaną pantomimą. W tekście nie znajdziemy cienia patosu, przeciwnie: w wielu miejscach pojawia się ironia. Jednak ze sztuki wyłania się dramat Polski i bezradnego Konrada - bohatera, który czuje, że swoją ofiarą może i musi uratować ojczyznę.

Nieoczekiwane kontrapunkty rozładowują napięcie. Gdy po słowach: "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie?". Guślarz odpowiada: "Nic nie będzie", rozumiemy, że znany nam rytuał przyniesie "niespodzianki". A więc niby wszystko przebiega inaczej, ale istota dramatu nabiera głębi.

Kilkanaście lat temu reżyser wyznał: "Bardzo chciałbym zrobić "Dziady", choć boję się, że tego nie udźwignę". Udźwignął. Artystyczne zmagania Nekrosiusa wydobyły z dramatu to, co chciał: duchowość, siłę rytuału, poczucie wspólnoty, tragizm jednostki w wymiarze egzystencjalnym i narodowym. Choć reżyser zaangażował do realizacji ekipę litewską, obsadę dobrał z polskich aktorów. I powstał zespół znakomity, jakby specjalnie wyselekcjonowany do przekazania zamysłu autora. Rolę Gustawa-Konrada gra Grzegorz Małecki. I gra zaskakująco: gestem, zgarbieniem sylwetki, bezradnym opuszczeniem rąk wyraża wszystko. Spokojnie wypowiedziana Wielka Improwizacja jest w istocie rzeczowym dialogiem z Panem Bogiem.

Druga kreacja to Marcin Przybylski w roli Guślarza i Diabła. Sarkastyczny i prowokacyjny prowadzi polemikę z autorem i widzami. Jak widać, wizjoner, wprowadzając w życie swoje zamysły w teatrze, nie tylko nie ujmuje nic autorowi, ale go wzbogaca.

Hanna Karolak
Gość Niedzielny
14 maja 2016

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...