Miłość niejedno ma imię

rozmowa z Janem Jakubem Należytym

Planuję założyć małą scenę komediową w Krakowie. Będzie to prywatny, zawodowy, komercyjny teatr komediowy. Zależy mi na tym żeby dać ludziom rozrywkę na wysokim poziomie. Teatr ma się nazywać Mała Komedia, jeśli wszystko pójdzie z planem to Mała Komedia będzie działać już od listopada

Rozmowa z Janem Jakubem Należytym, autorem sztuk teatralnych m.in. dla Teatru Dramatycznego w Białymstoku.

Monika Roman: Zacznijmy może od pytania na temat  Pana działalności w Teatrze Dramatycznym. Jak to wszystko się zaczęło?

Jan Jakub Należyty: Nigdy nie przypuszczałem, że bardzo się  zwiążę z gmachem Teatru i z ludźmi, którzy tu pracują. Wysłałem sztukę na konkurs 1-2-3 to jest Ogólnopolski Konkurs Małych Form Dramaturgicznych. Sztuka „Trzy razy łóżko” wygrała, cieszy się wielkim powodzeniem. Przed powstaniem „Trzy razy łóżko” pisywałem sztuki ale nigdy nie było to realizowane, nie traktuję tego serio. Od wygrania konkursu organizowanego przez Teatr Dramatyczny zaczęła się właściwie moja przygoda z teatrem.

Która szybko się rozwija…


Tak. Na przykład „Trzy razy łóżko grane jest i w Teatrze w Białymstoku i w Teatrze Małym w Manufakturze, niedługo będzie też grane w Warszawie. „Andropauza, męska rzecz”- odpowiedź na „Klimakterium” cieszy się ogromnym powodzeniem, aktorzy, z małymi wyjątkami, nie mają praktycznie wolnego dnia do 26 czerwca. Współpracowałem tez  Teatrem Stu.  Planuję założyć małą scenę komediową w Krakowie. Będzie to prywatny, zawodowy, komercyjny teatr komediowy. Zależy mi na tym żeby dać ludziom rozrywkę na wysokim poziomie. Teatr ma się nazywać Mała Komedia, jeśli wszystko pójdzie z planem to Mała Komedia będzie działać już od listopada.

Teraz przejdźmy do pytań związanych z Pana najnowszą sztuką. Zatem jako pierwsze stawiam pytanie o to, jaki charakter ma spektakl i co  dokładnie oznacza jego tytuł?

„Baby Blues albo zachcianki”, tytuł jest troszkę przewrotny jedno i drugie kojarzy się z ciążą, czyli czymś co nie spotka nigdy żadnego mężczyzny. Baby blues jest jak wiemy rodzajem depresji poporodowej. Zachcianki to jest to czego kobieta potrzebuje w stanie błogosławionym, zachciewa się jej raz takiej potrawy a raz innej. Baby blues to komedia, komedia słodko- gorzka. Taki  mini musical. Muzykę do piosenek skomponował Roman Czubaty. Piosenki są bardzo mocno zintegrowane z całą akcją,  nie są dodatkiem do spektaklu tylko bardzo ważną jego częścią. Każda piosenka mówi o bohaterkach.

Może teraz kilka słów o bohaterkach?

Różnią się od siebie, wszystkie, oprócz jednej, opuścił mąż. Tylko Kasia nie jest samotna- kocha do szaleństwa w gburowatego kulturystę.

Czyli można powiedzieć, że bohaterki przeżywają albo niespełnioną albo- tak jak Kasia, nieszczęśliwą miłość?

Nie, miłość Kasi nie jest nie szczęśliwa. Postać ta jest głęboko zakochana w swoim partnerze. Jest szczęśliwa, mimo, że jemu nie raz zdarza się ją uderzyć. Kasia jednak wychodzi z założenia, że jeżeli ukochany bije to znaczy, że kocha, gdyby nie bił to znaczyłoby to, że jest obojętny. Ale ta Kasia nie jest tak głupia jakby się mogło wydawać i to udowodni w finale spektaklu, lecz o finale nie będę opowiadał.
Słyszałam, że scenariusz został napisany specjalnie dla czterech aktorek Teatru Dramatycznego, czy może spektakl jest po trosze inspirowany ich życiorysem?
Nie, raczej nie. Scenariusz powstał na zamówienie Teatru. Pomyślałem, że dobrze by było żeby w spektaklu wzięły udział te aktorki, które grają w „Trzy razy łóżko” i śpiewały ze mną  w ”Gigi de Amoroso”. Ja potrzebowałem jeszcze jednej osoby i właśnie Kasia Mikiewicz    idealnie pasowała do roli, no właśnie - Kasi. Imiona bohaterek są dokładnie takie jak imiona pań, które je odgrywają. Fakt iż poznałem je dość dobrze podczas całego czasu mojej pracy z Teatrem, bardzo ułatwił mi pisanie sztuki, inspirowałem się ich charakterami. Ewa jest ustabilizowana, troszeczkę już „matkująca”, rozsądna dobrze wie co można a czego nie wolno. Ola jest szalona tak samo jak Aleksandra Maj. Bardzo ułożona, taktowna i pracowita jest Agnieszka. A Kasia to potulna, ciepła osoba. Jednak to nie jest tak, że postaci ze spektaklu oddają całkowicie charaktery aktorek.

Może zdradzi Pan kilka szczegółów dotyczących treści przedstawienia?

Akcja spektaklu rozgrywa się  w szkole rodzenia. Jest to przedstawienie o mężczyznach dla kobiet, o mężczyznach, będących przyczyną stanu, w którym znajdują się bohaterki. Stanu zarówno psychicznego jak i fizycznego. Ale też o tym, że miłość jest uczuciem bardzo niejednoznacznym, znaczącym dla każdego z nas coś innego. Często w imię miłości wybaczamy  wyrządzone krzywdy. Spektakl ma jednak zakończenie optymistyczne, ja bardzo lubię takie zakończenia.

Jan Jakub Należyty - ur. 1964 r. Aktor, scenarzysta telewizyjny, autor i reżyser przedstawień teatralnych m.in. w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku. W latach dziewięćdziesiątych współpracował stale z Teatrem "Stara Prochownia" i kabaretem "Pod Egidą".

Monika Roman
Dziennik Teatralny Białystok
11 marca 2011

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia