Miłość, pieniądze, śmierć

"Intryga" - reż. Zdzisław Derebecki - Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie

Kryminał przeżywa dziś prawdziwy renesans. Na kartach książek, na ekranie. Próby reaktywacji tego gatunku w koszalińskim teatrze podjął się Zdzisław Derebecki

W sobotni wieczór widzowie Bałtyckiego Teatru Dramatycznego zobaczyli premierę, przygotowaną z okazji 52. Międzynarodowego Dnia Teatru. Dla dyrektora BTD, a jednocześnie reżysera, spektakl był nie lada wyzwaniem - na warsztat wziął tekst niezbyt znanego w Polsce hiszpańskiego dramaturga. Jaime Salom napisał kryminał zatytułowany "La trama" - "Intryga". Było to wyzwanie, bo na scenach teatralnych kryminał pojawia się sporadycznie. Gatunek ten zdecydowanie wyparły farsy. I choć aktorzy twierdzą, że najtrudniej gra się właśnie przedstawienia komediowe, to również kryminał wymaga nie lada umiejętności. Można je podziwiać w produkcjach z lat 60.

Czasy się jednak zmieniły, współczesne kryminały są zdecydowanie inne od klasycznych autorstwa Arthura Conan Doyle'a czy Agaty Christie. Są przede wszystkim bardziej okrutne, ale i zawiłe. Czy zatem można umiejscawiając niemal całą akcję w jednym miejscu - gabinecie lekarskim, zaskoczyć widzów i zafundować im kawał dobrej rozrywki? Można, bo o rozrywkę właśnie w tej sztuce chodziło.

Trudno jest pisać o "Intrydze" tak, by nie zdradzać fabuły. A ta, choć prawdziwie dynamiczna jest dopiero w drugiej połowie, w kilku momentach może zaskoczyć. Jeśli jednak ktoś jest miłośnikiem literatury i filmu tego gatunku, szybko rozszyfruje, kto ma co na sumieniu. A ma niemal każdy, bo kiedy tłem są niemałe pieniądze, w człowieku budzi się zło.

Andrzej jest szanowanym lekarzem. Ma kochankę Sylwię, a o romansie dowiaduje się jej arcybogaty mąż Robert Borowiecki. Proponuje zakochanym układ. Jak wiemy, na przykład ze świata współczesnej polityki, układ najczęściej nie niesie za sobą żadnych pozytywów. I tak właśnie będzie, a śmierć zbierze całkiem pokaźnych rozmiarów żniwo.

Konwencja spektaklu to krótkie sceny, a kompozycja jest konsekwentna. Cały ciężar akcji spoczywa na barkach aktorów, którzy grają głównie dialogiem. Nie wszyscy wykreowali wyraziste charaktery, co jest moim zdaniem podstawą kryminału. Absolutnie zachwycił mnie Wojciech Rogowski w roli obdarzonego zdolnością dedukcji komisarza policji Roickiego. Humor, pełen luz, mimika - widzowie raz po raz śmiechem reagowali na poczynania jego postaci. I dobrze, bo kryminał powinien być okraszony humorem. Za to wielkie brawa. Czy było napięcie i zwroty akcji? Znów - w drugiej połowie tak, bo zawiązywana w pierwszej chytra intryga pokazuje swoje drugie, a nawet trzecie i czwarte dno. I znów - jeśli całość prowadzona jest w jednym miejscu akcji (z wyjątkiem bardzo udanej sceny na cmentarzu), to efekt jest zaskakująco dobry. Polecam wieczór z "Intrygą" tym, którzy od teatru nie oczekują ekstatycznych uniesień, a rozrywki opartej nie na żartach, a na klasyce kryminału. Nie musi on ociekać krwią, czy niczym u Dana Browna obnażać tajemnic Watykanu. Jego bohaterką nie musi być dziewczyna z tatuażem. Może być po prostu krótką historią o kilku osobach uwikłanych w intrygę z kasą, pistoletem i trucizną w tle.

Joanna Krężelewska
Głos Koszaliński
9 kwietnia 2013

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...