Miłość po rosyjsku

Opera i Filharmonia Podlaska- Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku

Miłość jest jak zjawa. Wielu o niej słyszało, ale nieliczni naprawdę widzieli – twierdził XVII-wieczny pisarz i filozof François de La Rochefoucald. W czasie piątkowego koncertu też się nie pojawi, ale za to opowieść o niej będzie długa i ekscytująca. Kto słyszał cud-dziewicę w „Rusłanie i Ludmile" Michaiła Glinki, Tatianę w „Eugeniuszu Onieginie" Czajkowskiego czy Marynę w „Borysie Godunowie" Musorgskiego, ten już tej ekscytacji doświadczył. Kto jeszcze nie pokochał opery rosyjskiej, będzie miał okazję poznać potencjalny obiekt uczuć w piątek, w ramach cyklu koncertowego „Opera Viva" .

Miłość jest jak zjawa. Wielu o niej słyszało, ale nieliczni naprawdę widzieli – twierdził XVII-wieczny pisarz i filozof François  de La Rochefoucald. W czasie piątkowego koncertu też się nie pojawi, ale za to opowieść o niej będzie długa i ekscytująca. Kto słyszał cud-dziewicę w „Rusłanie i Ludmile" Michaiła Glinki, Tatianę w „Eugeniuszu Onieginie" Czajkowskiego czy  Marynę w „Borysie Godunowie" Musorgskiego, ten już tej ekscytacji doświadczył. Kto jeszcze nie pokochał opery rosyjskiej, będzie miał okazję poznać potencjalny obiekt uczuć w piątek, w ramach cyklu koncertowego „Opera Viva" . Najsłynniejsze arie, fragmenty chóralne i instrumentalne z rosyjskich oper wykona Chór i Orkiestra Opery i Filharmonii Podlaskiej, prowadzona tym razem przez Volodymyra Sirenkę, znakomitego ukraińskiego dyrygenta, który o tajemnicach słowiańskiej duszy, serca i muzyki wie prawie wszystko.

Po pierwsze, słowiańska miłość niejedno ma imię. Owszem, cud-dziewice bywają pożądane, ale władza bardziej, o czym można się przekonać słuchając fantasmagorycznej opery Glinki „Rusłan i Ludmiła" (muzyka niezwykła, kompozytor oparł się na rodzimym folklorze, uwertura to przebój sal koncertowych). Glinka, prekursor szkoły narodowej, każe wierzyć w mistyczny związek dobrego  władcy i jego poddanych (o czym poddani z ochotą śpiewają) oraz pamiętać o potędze Rusi i jej zwycięstwach, sławionych przez barda Bajana na weselu rycerza Rusłana i kijowskiej kniaziówny Ludmiły („Dieło minuwszych dniej").

Po drugie, mężczyzna też bywa czasem pożądany, ale mężczyzna należący do grupy trzymającej władzę pożądany jest bardziej, o czym przypomina „Borys Godunow" Modesta Musorgskiego. To wielki i mroczny fresk historyczny o zdobyciu tronu i panowaniu doradcy Iwana IV Groźnego, bojara Godunowa. Jego śmierć otworzyła w Rosji okres tzw. wielkiej smuty (czyli anarchii i zamieszek połączonych z interwencją wojsk polskich i szwedzkich), zakończonej dopiero w 1613 roku, po wprowadzeniu na tron pierwszego Romanowa. Jedną z bohaterek opery jest Polka Maryna Mniszech, przyszła żona Dymitra Samozwańca. Bez ogródek mówi Dymitrowi: najpierw korona, potem jej serce. "Borys Godunow" rzadko pojawia się w repertuarze teatrów poza Rosją. W Polsce, poczynając od pierwszej realizacji we Lwowie w 1912 r., był wystawiany zaledwie 13 razy. Szkoda, bo Musorgski wykorzystuje nie tylko wiele ludowych melodii rosyjskich, wprowadza też motywy polskich mazurków i polonezów. Kompozytor znał twórczość Chopina i Moniuszki, co wyraźnie słychać w akcie polskim (czyli z udziałem Mniszchówny), starał się muzycznie skontrastować dwa światy: rosyjski i polski.

Po trzecie, zdobycie władzy i kobiety nie gwarantuje wiecznej szczęśliwości, bo wieczna jest tylko walka, o czym wiedział najlepiej „Kniaź Igor" i jego twórca, Aleksander Borodin.  Kniaź Igor musi walczyć i  z okrutnymi Połowcami, w obronie swoich oraz poddanych, i z bratem żony, księciem Galickim, w obronie swojej władzy. Miłość ma wprawdzie zagwarantowaną w kontrakcie małżeńskim, ale jeśli przegra, ukochana Jarosławna dokona żywota w klasztorze. Na ten operowy raz wygrywa, w przeciwieństwie do swojego twórcy, który premiery „Kniazia Igora" nie doczekał, choć pracował nad narodowym eposem osiemnaście lat. Ale opera się przebiła w świecie, zasłynęła ona szczególnie z „Tańców połowieckich", ich melodię wykorzystano w światowym przeboju „Stranger in Paradise" w wykonaniu Sarah Brightman (1953 rok, musical „Kismet", Broadway). Piątkowy koncert też zapowiada się na przebój, w końcu miłość zawsze zwycięża.

Dla Opery i Filharmonii Podlaskiej – Europejskiego Centrum Sztuki w Białymstoku.

Beata Maciejewska
Materiały OiFP
13 grudnia 2012

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...