Miłość przegrywa z władzą

"Aida" - reż. Lotte de Beer - Opéra national de Paris (Multikino)

W tym spektaklu nie zobaczymy egipskiego dworu ociekającego złotem, ani wielkich scen zbiorowych. To kameralna opowieść o nieszczęśliwej i niemożliwej do spełnienia miłości dwojga osób rozdzielonych przez politykę i wojnę.

Multikino wróciło do prezentowania oper ze światowych scen. W październiku widzowie mieli okazję zobaczyć "Aidę" z Opéra national de Paris.

Wystawienie "egipskiej" opery Verdiego to zawsze wielkie wyzwanie dla inscenizatorów. "Aida" to opera w 4 aktach, z librettem napisanym przez Antonia Ghislanzoniego oraz muzyką Giuseppe Verdiego. Opera została zamówiona w 1869 przez Ismaila Paszę, chedywa Egiptu, na otwarcie Kanału Sueskiego. Premiera zamówionego dzieła odbyła się w 1871 roku w Kairze. Przyniosła Verdiemu spektakularny sukces.
"Aida" należy do grupy dzieł często wystawianych w warunkach plenerowych; potężne przedstawienia (z udziałem kilkusetosobowych chórów i statystów, koni i egzotycznych zwierząt) wystawiano na wielu stadionach i w amfiteatrach. Tym razem Lotte de Beer, holenderska reżyserka, proponuje pokazanie historii tragicznej miłości etiopskiej niewolnicy Aidy i wodza wojsk egipskich Radamesa w murach francuskiego muzeum czasów fin de siècle'u. Zwiedzający wystawę, poprzez podziwianie egipskich eksponatów, odkrywają historię, która wydarzyła się tysiące lat temu.

Przedstawienie, w porównianiu z wielkimi i bogatymi inscenizacyjnie realizacjami, wydaje się kameralne. Duże sceny zbiorowe to powrót zwycięskiego Radamesa z wojny w Etiopii czy scena w pokoju Amneris, która szykuje się w otoczeniu swoich dwórek na powrót Radamesa. Tutaj możemy mówić o rozmachu inscenizacyjnym, chociaż i tak jest to określenie na wyrost, ponieważ scenografia jest dość minimalistyczna. Zazwyczaj bohaterowie przebywają w półmroku, skrywają się w jakichś ciemnych zakątkach, gdzie spiskują, tęsknią lub rozpaczają.

Najciekawszym zabiegiem scenograficznym, jak i reżyserskim, jest ustawienie na scenie ramy, w której pozują bohaterowie różnych epok triumfujący po swoich sukcesach. Umieszczenie akcji w nieokreślonym czasie, ubranie bohaterów w różnorodne stroje, pozwala na podróż w czasie. Pozwala też na pokazanie kontekstu politycznego, który nie zmienia się, mimo tej podróży.

Kiedy Radames wraca triumfalnie z Etiopii, wchodzi do "ramki" i pozuje jak do zdjęcia w otoczeniu rekwizytów dodających mu splendoru. Obraz na chwilę zostaje zatrzymany w kadrze, po czym jeden bohater schodzi, a wchodzą następni. W kolejce "do zdjęcia". W ten sposób przypominamy sobie wielkie momenty chwały w historii Francji i nie tylko. Przypominamy sobie triumfującego Napoleona na koniu, Markietankę z trzykolorową flagą Francji oraz wiele innych. Obrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Napawając się momentami chwały zapominamy jednak, czym te sukcesy zostały okupione, jakimi nieszczęściami, przelaną krwią niewinnych ludzi.

Radames, wielki bohater, zdaje sobie z tego sprawę, dlatego błaga króla Egiptu o wolność dla przywiezionych etiopskich niewolników. Tym bardziej, że jego ukochana to też etiopska niewolnica.

Wśród rozwiązań scenograficznych bardzo dobrze wypadają wizualizacje, w których Virginia Chihota umieszcza swoje prace plastyczne nawiązujące do kultury afrykańskiej. Możemy je podziwiać podczas arii Aidy, która wspomina swoją ojczyznę.

W swojej produkcji "Aidy" w Opéra Bastille Lotte de Beer tworzy dialog między teatralną iluzją a sztuką lalkarską, we współpracy z Mervynem Millarem, projektantem i reżyserem marionetek - podwójnych ról Aidy i Amonasro. Harmonizując głosy wykonawców i ciała lalkarzy, ujawniają w metaforycznej przestrzeni sceny równowagę między ożywieniem i nieożywioną materię, która angażuje świadomość i wyobraźnię widza.

Ten zabieg nie wydaje mi się udany. Gdyby cała społeczność etiopska była pokazana za pomocą lalek, miałoby to większe uzasadnienie. W przypadku tylko dwóch osób nie wypada to szczególnie przekonująco.

Rolę Aidy wykouje Sondra Radvanovsky, słynna amerykańsko-kanadyjska sopranistka, która specjalizuje się w operach Verdiego i Pucciniego. Niestety, mimo znakomitych warunków wokalnych, przegrywa walkę o uwagę widza z Ksenią Dudnikovą grającą jej rywalkę do serca Radamesa. Nie jest to równa walka - lalka kontra człowiek. Lalka musi przegrać. Dlatego na główną postać tego spektaklu wyrasta właśnie Amneris. Ksenia Dudnikova jest znakomita wokalnie i aktorsko. Jest niemal cały czas na scenie. Na jej twarzy maluje się cała paleta emocji. Widzimy kobietę zakochaną, pewną siebie, ale też zazdrosną, złą, mściwą, płaczącą, rozpaczającą i okrutną, pogardliwą.

Ukochanym Radamesem obu kobiet jest jeden z najlepszych obecnie tenorów świata – Jonas Kaufmann. Również bardzo dobry wokalnie i aktorsko. Radames zakochany, Radames triumfujący wódz, Radames załamany, cierpiący po zdadzie narodu, stracie honoru i ukochanej Aidy. Radames pełen nienawiści do Amneris.

Wymyślone przez reżyserkę lalki sprawdzają się w ostatniej scenie, kiedy Radames i Aida zostają zamurowani w grobowcu, a leżące wokół nich lalki pokazują ofiary systemu władzy.

To przedstawienie "Aidy" na pewno nie jest tradycyjne. Znajdujemy tu ciekawe rozwiązania sceniczne, ale przede wszystkim światowej sławy artystów, którzy muzycznie na pewno zabierają nas w krainę piękna.

Występują: Sondra Radvanovsky jako Aida, Jonas Kaufmann jako Radames, Ludovic Tézier jako Amonasro, Soloman Howard jako Faraon, Ksenia Dudnikova jako Amneris, Dmitry Belosselskiy jako Ramfis, Alessandro Liberatore jako Posłaniec, Roberta Mantegna jako Kapłanka, Chór i orkiestra Opéra national de Paris, dyryguje: Michele Mariotti.

Realizatorzy: Lotte de Beer - reżyseria, Christof Hetzer - scenografia, Virginia Chihota -wizualizacje, Jorine van Beek - kostiumy, Alex Brok - światło, Peter te Nuyl - dramaturgia, Mervyn Millar - projekt i reżyseria lalek, José Luis Basso - przygotowanie chóru, François-René Martin - realizacja telewizyjna.

Zdjęcia: Vincent Pontet.
Przedstawienie, przygotowane przez zespół Opéra national de Paris, zostało zarejestrowane w 2020 roku.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
23 października 2021
Portrety
Lotte de Beer

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...