Miłość w czasach zagłady

"Romeo i Julia" - reż. Janusz Józefowicz - Teatr Studio Buffo w Warszawie

Janusz Józefowicz jako pierwszy reżyser w Polsce wprowadził do teatru technologię 3D – „Polita". Kolejnym wyzwaniem jakie przed sobą postawił było połączenie przestrzeni trójwymiarowej z efektami wodnymi. Na scenie zainstalowano kurtynę wodną, ze strumieniem, w którym tańczą i śpiewają aktorzy. Widowisko mogło powstać dzięki współpracy z Platige Image oraz Water Concept.

W spektaklu „Romeo i Julia", zainspirowanego dramatem Williama Shakespeare'a, spotykamy się z niezwykłym połączeniem klasyki i nowoczesności. W Studio Buffo artyści, po raz kolejny, sięgają do wyjątkowych form wyrazu. Futurystyczna wersja sztuki miała swoją premierę 5 sierpnia 2018 r. w fosie zamkowej w Toruniu, w Studio Buffo pierwszy raz wystawiono ją 24 września 2018 roku. Muzykę skomponował Janusz Stokłosa, polski tekst przygotowała Agata Miklaszewska.

Uczestniczyłam w widowisku w ciągu tygodnia, o godzinie 12:00, tym samym mając okazję spotkać wycieczkę szkolną. To uczniowie są główną grupą docelową dla dramatu, który jest szkolną lekturą.

Jaki wpływ na odbiór sztuki mają zastosowane efekty specjalne?

Historia zaczyna się od imprezy zakrapianej alkoholem. Głośna muzyka klubowa i roznegliżowane tancerki wyprowadzają z błędu siedzącą na widowni młodzież – to nie będzie zwykłe przedstawienie teatralne, na którym można dyskretnie przymknąć oko lub zajadać się czekoladą ukrytą pod fotelem. Na twarzach młodych ludzi widzę zdziwienie i zainteresowanie. Myślę, że taki efekt był zamysłem autorów. Zarówno fabuła, jak i forma przekazu nawiązują do współczesności, w jakiej przyszło dorastać nowemu pokoleniu odbiorców. Poznajemy głównego bohatera w sytuacji, kiedy jest pogrążony w wirtualnej rzeczywistości do tego stopnia, że zakochuje się w nieistniejącej Rosalinie (Natasza Urbańska). Media społecznościowe, uzależnienie od telefonów, konsumpcjonizm i hedonizm to przykłady tematów, które pojawiają się w sztuce. Uważam to za słuszny zabieg, który pobudza do refleksji nad stanem społeczeństwa, w którym żyjemy. Głównym problemem przed jakim stają Romeo (Mateusz Jakubiec) i Julia (Nina Major) jest konflikt pokoleń. To brak zrozumienia ze strony rodziców sprawia, że para cierpi i nie może cieszyć się z rozwijającego się uczucia. Wraz z rozwojem relacji między bohaterami oglądamy ich zmagania ze światem dorosłych, światem w którym rządzi chęć władzy i zysku za wszelką cenę, kult urody i młodości.

Cieszy widok tancerzy, idealnie zgranych w czasie dynamicznych scen walki, czy balu. Efekty 3D są świetnym tłem dla wydarzeń, pozwalając na podkreślenie wybranych scen. Byłam pod wrażeniem obrazu, kiedy w powietrzu wisi prawdziwy motor z kierowcą, co w połączeniu z trójwymiarową animacją, sprawia wrażenie, jakby unosił się nad miastem. Pozytywnie zaskoczyła mnie obecność Rafała Poniedzielskiego – PONO w obsadzie. Znany raper wcielił się w rolę dealera narkotyków niczym zawodowy aktor. Piosenka w wykonaniu hip-hopowca jest idealnym zwieńczeniem sytuacji Romea, szukającego ukojenia w bólu, tracącego nadzieję na ratunek. Poruszające są sceny pokazujące spotkania zakochanych, kiedy lirycznym piosenkom towarzyszy rozświetlone niebo, mroczna świątynia, czy płynący strumień. Są momenty, gdy postaci zmagają się z pytaniami egzystencjalnymi, o sens życia, miłości, istnienie fatum.

Świat, w jakim toczy się tragedia przenika do widzów dzięki odpowiedniej oprawie muzycznej oraz efektom 3D. To, co mnie szczególnie poruszyło w sztuce to nie efekty specjalne, a dialogi między bohaterami - nasycone emocjami, momentami wulgarne. Aktorzy wkładają dużo energii, żeby odzwierciedlić dramatyzm historii. Wojciech Paszkowski w roli Capulettiego w sposób godny podziwu oddaje sytuację ojca, który dla dobra rodziny poświęcił lata swojego życia a mimo to nie potrafi zbudować relacji z córką, nie rozumie jej. Tancerze (Elżbieta Wilczyńska, Iga Ryś, Agata Nowakowska, Katarzyna Granecka, Sebastian Lubański, Błażej Ciszek, Łukasz Trautsolt, Patryk Darłak, Anita Major, Aleksandra Szymczyk) dodają całemu przedstawieniu jeszcze więcej energii i wrażeń. Moją ulubioną sceną spektaklu jest ostatni obraz, przedstawiający kochanków zatopionych w tańcu.

Myślę, że sztuka zapadła widzom w pamięć. Młodzież wydawała się zaskoczona i poruszona widowiskiem, jakiego byliśmy świadkami. Janusz Józefowicz podołał wyzwaniu, przed jakim stanął decydując się na wystawienie w teatrze klasyki dramatu – udało mu się trafić do wrażliwości młodego pokolenia. Odważył się jako środki przekazu wykorzystać najnowsze zdobycze technologii, do widza przemawia w jego języku. Spektakl skłania do refleksji nad współczesnością, wartościami którymi żyjemy, jak również nad różnicami między światem dorosłych a światem współczesnej młodzieży. Uświadamia jak bardzo różnią się warunki dorastania obecnych gimnazjalistów od tych, doświadczanych przez poprzednie pokolenia. Świat, w jakim żyjemy, niesie nowe wyzwania - wirtualna rzeczywistość, konsumpcjonizm, rozwój technologii, zwiększone tempo życia, pogoń za zyskiem i władzą.

Warto korzystać z takich okazji, jak obejrzenie musicalu „Romeo i Julia" w Studio Buffo, żeby zmniejszyć dystans jaki dzieli pokolenia i trochę lepiej rozumieć współczesnych nastolatków. To od nas zależy, czy pozwolimy na zagładę relacji.

Bernadeta Gołębiowska
Dziennik Teatralny Warszawa
17 grudnia 2019

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia