Miłosne perypetie pewnego posła

„Hotel Westminster" – reż. Włodzimierz Nurkowski – Teatr Ludowy w Krakowie

Klasyk od mistrza farsy – Raya Cooney'a, grany w krakowskim Teatrze Ludowym, wciąż przyciąga tłumy i wciąż bawi na najwyższym poziomie. „Hotel Westminster" to typowa komedia omyłek – nieprawdopodobne okoliczności, zarozumiali bohaterowie, dwuznaczne sytuacje... Natłok trudnych do wyjaśnienia zdarzeń, kiksów, gaf oraz błędów wprowadza widza na wyżyny swawolnej przyjemności. Nic tu nie jest głupie w swojej prostocie, ani nieprawdziwe w swojej nierealności. „Hotel Westminster" to doskonały sposób na spędzenie wolnego czasu w piątkowy wieczór.

Mamy przed sobą głównego bohatera – polityka i wiceministra Richarda Willey'a (Piotr Pilitowski), który prowadzi podwójne życie. U jego boku pojawia się „ta druga", kobieta niezwykła i niebanalna – Jennifer Bristow (Patrycja Durska), choć niczym nieujmująca seksownej żonie Pameli Willey (Katarzyna Tlałka). W popołudniowej schadzce, w tytułowym hotelu, pomóc ma asystent George Pigden (Karol Polak) – lekko nieogarnięty, próbujący do samego końca odwieść Willey'a od niemoralnego spotkania, ale biorący prężnie na klatę całą tę niełatwą do wyjaśnienia sytuację.

Jak można się domyślić, wszystko wymyka się spod kontroli. Mylą się nazwiska, mylą się pokoje, mylą się kochanki i kochankowie. Żona Richarda nie wychodzi do teatru – odmawia sobie fenomenalnego spektaklu „Pułapka na myszy"! – i sama wdaje się w dwuznaczną relację, a niczemu niewinny Pigden, zaczyna coraz bardziej mieszać się w zeznaniach. Oliwy do ognia dolewa nadgorliwa obsługa hotelu, która wbrew pozorom nie jest taka porządna i przyzwoita.

Spektakl wznosi na wyższy poziom komizmu, choć wprowadzający jeszcze większy zamęt, występujący gościnnie mistrz Kung Fu – kelner (Hai Bui Ngoc „NAM"). W pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać, czy jego niezdolność rozumienia poleceń, nie jest przypadkiem celowa?
W całej sytuacji nie pomaga przebywająca na tym samym piętrze posłanka partii opozycyjnej (Małgorzata Kochan), która prowadzi wnikliwe badania na temat... pornografii oraz obecność męża kochanki, aspirującego aktora – Edwarda Bristowa (Paweł Kumięga), który w związku z niedorzecznością toczących się wokół scen, nie odróżnia planu filmowego od realnego życia.

Wzmożone podniecenie wśród widowni wzbudziła pokojówka włoskiego pochodzenia – Maria, w tej roli fenomenalna Iwona Sitkowska, która w powabnym stroju kilkakrotnie próbuje posprzątać wciąż zajęte łóżko.

O wysokim poziomie komedii świadczy to, że sami aktorzy bawią się fenomenalnie. Nieprzewidziane sytuacje, wynikające z dużego zaangażowania, ogromnej energii oraz dynamizmu biegnących sprintem scen, sprawiają, że czasami trzeba zapanować nad „błędem", który czyni kolejny raz odgrywane przedstawienie unikalnym.

Należy również wspomnieć o świetnym wykorzystaniu ruchomej sceny Teatru Ludowego. Momentalnie jesteśmy przenoszeni z pokoju numer 648 do pokoju numer 650, z jednej sypialni do drugiej, z zajętego łóżka do... zajętego łóżka. Ciekawie przygotowana scenografia (Anna Sekuła) pozwala obserwować aktorów oddzielonych niewidzialną ścianą i upajać się podglądaniem dwóch zawikłanych perypetii miłosnych jednocześnie.

Jak przystało na dobrą farsę, po apogeum dziwnych i groteskowych sytuacji następuje szczęśliwe zakończenie. I choć do końca nie wiemy, czy rendez vous Pana Willey'a nie zakończyło się szybkim rozwodem, to... w końcu nie o tutaj chodzi. Najważniejsza jest dobra zabawa, bo co daje więcej radości niż obnażanie słabości innych i obserwowanie skaz na ich związkach?

Paulina Zięciak
Dziennik Teatralny Kraków
3 kwietnia 2019

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia