Misja niemożliwa?

"Zrozumieć H." - reż. P. Palcat - Teatr im. H. Modrzejewskiej w Legnicy

Trudne zadanie postawił przed sobą i swoimi kolegami Paweł Palcat, legnicki aktor, pomysłodawca i reżyser spektaklu "Zrozumieć H.", opowiadającego historię Henryki Krzywonos, gdańskiej tramwajarki, bohaterki wydarzeń sierpniowych na wybrzeżu. Czy młodzi aktorzy udźwignęli temat? - nie skręcili karku, a to już dużo.

Jeszcze na chwilę przed premierą pomysł wystawienia "Zrozumieć H." w 30. rocznicę wybuchu stanu wojennego trącił mi nikomu nie potrzebną szkolną akademią. Zastanawiałam się, co można powiedzieć o kobiecie, która twierdzi, że wszystko, co ona sama może o sobie powiedzieć, już powiedziano i napisano. Z tej perspektywy przedsięwzięcie, którego podjął się Palcat, było jak akrobatyczny popis, kiedy to do końca nie wiadomo, czy linoskoczek rządny jest podziwu gawiedzi, czy może kusi los w nadziei, że powinie mu się noga. Wszak o upadek nietrudno, kiedy bierze się na warsztat 30 lat historii. Tej polskiej, ale też tej osobistej.

Zasiadając na widowni tym bardziej byłam ciekawa, w jaki sposób 30-letni aktor-reżyser zamierza opowiedzieć historię, która nie była jego udziałem i którą zna tylko z przekazu.

Trochę jak w TV

Spektakl do łatwych nie należy. Głownie za sprawą skrótu i symbolu, którym chętnie i, trzeba przyznać, umiejętnie operuje Palcat. Wiele w sztuce podziałów, pojedynczych naprawdę dobrych scen, które jednak, nawet zamknięte klamrą powtarzającej się sceny rocznicowego zjazdu Solidarności, nie tworzą spójnej całości. Można się do tego przyczepić i twierdzić, że opowieść jest fragmentaryczna i jakby cały czas niedokończona. Można jednak w tej skrótowości zobaczyć także ciekawy zabieg reżyserski, który pozwolił uniknąć dłużyzn (te dopiero byłyby trudne do wytrzymania) i zdynamizował akcję.

Bardzo zresztą możliwe, że był to jedyny dostępny Pawłowi Palcatowi sposób opowiedzenia tej historii. Bo przecież moje i jego pokolenie zapamiętało tamte wydarzenia właśnie jako sekwencję lakonicznych informacji z telewizyjnego Dziennika. Wrażenie telewizyjności wzmacnia zresztą genialna, bardzo oszczędna, w zasadzie zerowa scenografia autorstwa Małgorzaty Bulandy. Czarna podłoga i wyodrębniony na niej żółtą taśmą sporych rozmiarów prostokąt podobnie jak telewizor co chwilę wyczarowuje przed nami najróżniejsze światy. Jest w tym zresztą coś z Larsa von Triera i jego "Dogville", szczególnie w scenie, w której na czarnej tafli pojawiają się kreślone kredą podpisy sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych.

Kilka mocnych scen

"Zrozumieć H." to bardzo ciekawe zagęszczenie czasu i rzeczywistości. Palcat dokonuje rzeczy w zasadzie niemożliwej - w nieco ponad godzinę opowiada 30 lat polskiej historii. Zadanie to piekielnie trudne, tym bardziej że teatr z założenia sięga po inne niż film środki artystycznego wyrazu. I co najważniejsze - nie może posłużyć się czasem rzeczywistym. Właśnie dlatego w legnickiej sztuce bardzo ważne stają się: symbol, umowa między aktorem a widzem, że oto każda z trzech aktorek grających w spektaklu Henrykę Krzywonos (kolejno: Zuza Motorniuk, Magda Skiba, Ewa Galusińska) nie tylko pokazuje wewnętrzne przemiany głównej bohaterki, ale przede wszystkim przenosi widza w czasie, i wreszcie selektywne podejście do tego, co chce się publiczności pokazać.

Reżyser z prawie dziennikarskim wyczuciem wybrał "newsy", z których zbudował opowieść o Henryce Krzywonos. Zaczął mocno - pokazał traumę jej dzieciństwa. Dom, w którym wszystko i wszyscy podporządkowani byli woli despotycznego ojca. Presję, z którą zmagała się mała Henryka i narastający w niej bunt. Wreszcie pierwsze, przełomowe, wykrzyczane "Nie!" przeciwko tyranii ojca-oprawcy.

Po takim początku trudno dodatkowo podnieść ciśnienie spektaklu, a jednak jest w nim jeszcze kilka naprawdę dobrych, inteligentnie wymyślonych scen. Świetna, esencjonalna i gęsta od znaczeń jest scena zbliżania się opozycji do władzy. Palcat wykorzystuje w niej dokumentarny zapis wideo z obrad Okrągłego Stołu, a jednocześnie pokazuje, że wielka polityka jest jak dziecięca igraszka - podwórkowa zabawa w komórki do wynajęcia. Na scenie aktorzy krążą wokół krzeseł, których jest o jedno mniej, niż uczestników zabawy. Trwa więc walka o stołek, a zwycięzcą zostanie ten, kto wykaże się sprytem, szybkością, a może nie zawaha się podstawić nogi konkurentowi?

Nie zabrakło też "sceny tramwajowej" i kultowego zdania gdańskiej motorniczej: "Ten tramwaj dalej nie pojedzie". Siłą tego fragmentu jest ruch, dynamika i rytmiczność. Wykorzystano w nim odgłosy tupania i klaskania, co przywodzi na myśl utwór Briana Maya "We will rock you" ("Wstrząśniemy wami"), gdzie Freddie Mercury śpiewa m.in.: "Buddy, you\'re young man, hard man/Shoutin\' in the street gonna take on the world some Day" ("Ej, młody, twardy z ciebie facet/Krzyczysz na ulicach, że posiądziesz kiedyś świat").

Są też sceny pokazujące życie Henryki Krzywonos jako matki Polki. Ta część widowiska to popis gry aktorskiej Ewy Galusińskiej. Henryka-Ewa to kobieta młoda i dynamiczna, ale już doświadczona przez życie. Pamięć dzieciństwa i bunt młodości sprawiają, że wybiera trudną, ale wdzięczną (również do zagrania) rolę kobiety, która chce pokonać własną niemoc i dać miłość adoptowanym dzieciakom.

Brawa nie od razu

Cały czas mam wrażenie, że "Zrozumieć H." to spektakl wysokiego ryzyka. Po pierwsze dlatego, że Palcat spróbował opowiedzieć historię, której z racji wieku doświadczyć nie mógł. Kiedy tworzyła się Solidarność, my przychodziliśmy na świat, a zatem wszystko, co wiemy o tamtych wydarzeniach, pochodzi z drugiej ręki. Z przekazu medialnego, artystycznego albo po prostu z mniej lub bardziej zmitologizowanych opowieści. Być może właśnie dlatego czasami jednak czuje się, że młody reżyser włożył trochę nie swoje buty.

Po drugie, ponieważ bohaterką sztuki uczynił osobę, która ma już swoją legendę, a przecież nie ma nic trudniejszego niż mierzyć się z legendą. I wreszcie dlatego, że "Zrozumieć H." to, moim zdaniem, misja niemożliwa. Zawsze przecież staniemy przed pytaniem, czy wolny wybór naprawdę jest wolny? I jeszcze bardziej przewrotnie - co w takim razie determinuje nasze "wolne wybory"?

Mimo tych wszystkich wątpliwości brawa jednak będą. Nie tyle za pomysł, co za odwagę i realizację. Okazało się bowiem, że nawet jeśli sztuka jest tylko odtworzeniem biografii, można ją zrobić po swojemu - zaskoczyć nie treścią, ale formą. To właśnie oryginalna forma pozwoliła młodym aktorom wyjść poza odtwórczość i snucie nudnawej opowieści. W konsekwencji czego stworzyli widowisko sceniczne. Barwne, dynamiczne, silne rozwiązaniami scenograficzno-inscenizacyjnymi, a w strukturze przypominające nieco "Życie instrukcja obsługi" Pereca. "Zrozumieć H." to również swego rodzaju układanka. Jej elementy to postacie, miejsca, sytuacje, kolejne życiowe decyzje głównej bohaterki. Połączone ze sobą tworzą całość, której nie byłoby, gdyby nie zbiór opowiedzianych fragmentarycznie historii.

Najbliższe spektakle: 6 stycznia 2012 r., godz. 18 i 7 stycznia 2012 r., godz. 19.

Katarzyna Gudzyk
Konkrety.pl
5 stycznia 2012

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...