Mistrz i diabeł

"Mistrz i Małgorzata" - reż. Paweł Passini - Teatr Ludowy w Krakowie

***
Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi,
Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy,
A w półsłówkach, półrozmówkach naszych
Cień górala kremlowskiego straszy.

Palce tłuste jak czerwie, w grubą pięść układa,
Słowo mu z ust pudowym ciężarem upada.
Śmieją się karalusze wąsiska
I cholewa jak słońce rozbłyska.

Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów:
Bawi go tych usłużnych półludzików mozół.
Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy,
A on sam szturcha ich i złorzeczy.

I ukaz za ukazem kuje jak podkowę –
Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.
Miodem kapie każda nowa śmierć
Na szeroką osetyńską pierś.

Osip Mandelsztam
tłum. Stanisław Barańczak

Andrzej Drawicz

Mistrz i diabeł
[Bułhakow] Nauczywszy się literatury w cierpliwym terminatorstwie, próbował po kolei wszystkiego, co dawało szansę uczciwego pisarstwa. Wszystkie możliwości okazały się zamknięte. Chciał być świadkiem historii, rzetelnie pokazując jak się spełniała. Chciał być takimż świadkiem współczesności – w pełni lojalnym, do wielu spraw głęboko przekonanym, ale nieprzekupnym. Chciał być wesołym komediografem, dającym przy okazji upust satyrycznemu temperamentowi. Chciał pytać w sztuce o szanse dla siebie i sobie podobnych. Chciał się oddalić w głąb historii wpatrzeć w los wielkich twórców, wmyśleć w ich dramaty. Chciał nawet, zachowując godność, pójść na ustępstwa, i to nie błahe; pod koniec życia znalazł się w sytuacji moralnie ryzykownej w związku z Batumem [sztuka o młodym Stalinie] i mógłby, w efekcie ukazać się teraz wprzęgniętym w orszak chwalców ludobójcy. Był tu uwikłany w trudną i wyjątkową sytuację faworyta bez faworów, któremu w drodze szczególnej łaski, pozwolono istnieć, żyć z tantiem i umrzeć własną śmiercią. Zapewne czuł się moralnie zobowiązany, by się za to zrewanżować. Ale nie umiał się poniżać i lizać ostróg, a tyran mecenas uznawał tylko to.

Gdyby zabrakło wszystkich innych przeraźliwych świadectw – sam tylko „normalny" los Bułhakowa opowie, co zrobiono z rosyjską kulturą. Jednakże sens tego losu jest optymistyczny, dzięki jego zakończeniu.

Mistrz i Małgorzata to przezwyciężenie własnej słabości i przemocy przeciwników – w największym stylu. Uwolnienie samego siebie i danie szansy swobody swoim przyszłym czytelnikom.

Diabolus maior jest brakiem dobra, a więc pustką, słowem nihil, pokusą samounicestwienia. Niszczy się go najbardziej nie – zwalczaniem, lecz zanegowaniem. Bodaj to właśnie zostało zawarte w słowach poetyckiego nekrologu, napisanego po śmierci Bułhakowa przez Achmatową: Żyłes tak surowo i doniosłeś do końca wspaniałą pogardę.

Gogolowi zawdzięczał najwięcej; łączyło ich po prostu widzenie świata. Puszkin był dlań najwyższą miarą odpowiedzialności za ojczystą kulturę. W Dostojewskiego natomiast był głęboko uwikłany, przejął częściowo jego diabła, jego symbolikę, jego męki sumienia, i – podobno go nie lubiąc – okazał się, głębiej patrząc, jego kontynuatorem. Dostojewskiego przeraziła wizja świata bez Boga, w którym człowiek może poczuć się absolutnie wolny. Bułhakow, stojąc „wobec zagadki istnienia jakby przed Bogiem", pokazał, z drugiego brzegu doświadczenia, konsekwencje tej wolności od wszystkiego jako zniewolenie i szanse prawdziwego uwolnienia znalazł w zasadach ewangelicznych.

To już po trosze zbliżenie do jego fantasmagorii. Byłażby główna księga, poza wszystkim innym, także metaforą jego własnego losu? Byłżeby on sam rodzajem Wolanda, obarczonego misją specjalną i wpuszczonego we współczesną literaturę, by ujawniać zło i dopomagać dobru – a więc swoim własnym diabłem?

Sondaż: Mniej niż połowa Polaków wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa
Data publikacji: 24.02.2018, 23:50 Ostatnia aktualizacja: 24.02.2018, 23:50
MW

Według sondażu przeprowadzonego przez TNS dla „Gazety Wyborczej" w Boga wierzy 81 procent Polaków. Za to w zmartwychwstanie Chrystusa już tylko 47 procent.
Równie sceptyczni (lub wierzący) jesteśmy w przypadku nieśmiertelności duszy (39 proc.), sprawiedliwym sądzie po śmierci (39 proc.), a także niepokalanym poczęciu Maryi (38 proc.).

O ile w najważniejsze dogmaty wiary chrześcijańskiej wierzy stosunkowo niedużo Polaków, to wiara w cuda, anioły i zaświaty oscyluje wokoło jednej trzeciej z nas.

W cuda dokonywane przez świętych wierzy 30 procent Polaków. W niebo wierzy 38 procent, ale w anioły już 35 procent.
Podobnie jest z piekłem, w które wierzy 31 procent, ale w samego diabła już tylko 28 procent z Polaków. W czyściec wierzy co trzeci z nas.

https://www.newsweek.pl/polska/sondaz-mniej-niz-polowa-polakow-wierzy-w-zmartwychwstanie-chrystusa/gmg6xtc

Bułhakow i Stalin

18 kwietnia 1930 roku, nazajutrz po pogrzebie Majakowskiego, który przekształcił się w spontaniczną manifestację polityczną, ponieważ wzięły w nim udział wielotysięczne tłumy żałobników, w moskiewskim mieszkaniu Michaiła Bułhakowa zadzwonił telefon. Pan domu podniósł słuchawkę i usłyszał matowy głos z wyraźnym gruzińskim akcentem: mówił Stalin.

Nieoczekiwany telefon poprzedziły dramatyczne okoliczności.

Cenzura na przemian puszczała lub zdejmowała dni Turbinów i inne sztuki Bułhakowa. Przestano go drukować. Pisarz czuł się osaczony, wpadł w depresję. 28 marca 1930 roku napisał arogancki list do „Rządu ZSRR", czyli do Stalina. Oznajmił w nim, że nie zamierza okazywać skruchy ani pisać „komunistycznej sztuki", czego od niego żądano. Jednocześnie domagała się zgody na wyjazd na Zachód, ponieważ w Związku Radzieckim nic dobrego go nie czeka, tylko „nędza, ulica i śmierć". Tak się kończył list Bułhakowa.

A 14 kwietnia zastrzelił się Majakowski. Nietrudno dostrzec związek między tym tragicznym wydarzeniem i telefonem Stalina do Bułhakowa. Ciekawe, że Majakowski, który bardzo krytycznie odnosił się do Bułhakowa, a ten mu się rewanżował, swoim samobójstwem okazał mu pomoc. Wódz nie chciał pozwolić by za czasu jego władzy najwybitniejsi twórcy kultury rosyjskiej jeden po drugim odbierali sobie życie.

Stalin zapytał Bułhakowa wprost: „Chce pan wyjechać za granice? Czyśmy tak bardzo panu obrzydli?". Bułhakow zaskoczony nie od razu odpowiedział: „Ostatnio bardzo długo myślałem, czy rosyjski pisarz może zyć poza granicami ojczyzny. Wydaje mi się, że nie może".
Stalin był zadowolony z tej odpowiedzi.:
- Ma pan rację. Ja także tak myślę. Gdzie chce pan pracować? W Teatrze Artystycznym?
- Owszem, chciałbym. Ale rozmawiałem i odmówiono mi.
- Niech pan złoży podanie. Myślę, że pana przyjmą. Musimy się spotkać, porozmawiać.
- Tak, tak! Bardzo chciałbym Józefie Wissarionowiczu, porozmawiać z panem.
W tym momencie Stalin przerwał rozmowę. Jako doświadczony polityk i dobry psycholog, zrozumiał, że dopiął swego. Sprawa wyjazdu Bułhakowa za granice była nieaktualna, a pisarz, któremu telefon od władcy dodał otuchy, pewnie nie popełni samobójstwa.

Nazajutrz Bułhakowa chętnie przyjęto do Teatru Artystycznego na etat asystenta reżysera. W inteligenckich sferach Moskwy ta fantastyczna historia rodem z Gogola była komentowana w nieskończoność. Podsumowano ją w „agenturalno-informacyjnej notatce' adresowanej do Jakowa Arganowa, który w GPU zajmował się środowiskiem literackim.

„Powstało wrażenie, że pękła zapora i nagle wszyscy ujrzeli twarz towarzysza Stalina. Cyba nie było człowieka, o którym by mówiono z taką złością, nienawiścią, jako o tępym rozbestwionym fanatyku, który prowadzi kraj ku zagładzie, jest sprawcą naszych nieszczęść, braków, ruiny itd., jakimś krwiożerczym potworze, siedzącym za murami Kremla.

A teraz mówi się:
A Stalin to rzeczywiście wybitny człowiek. Prosty dostępny. A co najważniejsze, to wcale nie Stalin spowodował ruinę gospodarczą. On prowadził słuszną politykę, ale otaczają go różni łajdacy. To oni zaszczuli Bułhakowa, jednego z najbardziej utalentowanych radzieckich pisarzy. Różni niegodziwcy niszczyli Bułhakowa, robiąc w ten sposób karierę. Dostali od Stalina po nosie. Należy podkreślić, że Stalin stał się niezwykle popularny. Mówią o nim ciepło, serdecznie, powtarzając na różne sposoby legendarna historie z listem Bułhakowa".
Krótka rozmowa telefoniczna, która miała ogromne propagandowe znaczenie, była jedynym bezpośrednim kontaktem Stalina z Bułhakowem. Połączył ich jednak zaoczny dialog, który trwał dziesięć lat, do śmierci pisarza w 1940 roku. Stalin wytrwale udowadniał nieprzeciętna umiejętność gry w psychologiczna ciuciubabkę, czynił to jak na poltyka przystało cierpliwie, czasem okrutnie.

Sołomon Wołkow
Szostakowicz i Stalin, Warszawa 2006
ŻONA

Niektóre najwybitniejsze dzieła literatury rosyjskiej przetrwały do czasów współczesnych tylko dlatego, że żony ich autorów miały odwagę je przechować. Jelena Bułhakowa poślubiła inteligentnego i udręczonego satyryka, któremu Stalin osobiście odmówił prawa do druku. Jedyna sztuka Michaiła Bułhakowa, którą wolno było wystawiać w latach trzydziestych, były Dni Turbinów, z nieznanych powodów ulubiony utwór sceniczny Stalina. Tyran zabronił jednak przedstawiania kolejnych sztuk i Jelena była świadkiem ciągłego zakazywania spektakli.

W swoim dzienniku, który odważnie prowadziła podczas czystek w latach trzydziestych, rejestrowała prześladowanie Bułahakowa i aresztowania przyjaciół: aktorów, pisarzy, reżyserów, oficerów. Pozostawała dla pisarza źródłem nadziei i siły w ubóstwie, a także podczas jego depresji i ciężkiej choroby nerek. Była inspiracja dla postaci głównej bohaterki Mistrza i Małgorzaty, także żony pisarza, która sprzymierza się z siłami ponadnaturalnymi, by uratować powieść swego ukochanego mistrza.

W 1940 roku umierający na chorobę nerek i prawie ślepy Bułhakow dyktował Jelenie poprawki do Mistrza i Małgorzaty. Ukazujące się obecnie na świecie arcydzieło mogło dotrzeć do czytelników tylko dlatego, że Jelena przechowała archiwum i nieustępliwie zabiegała o publikację, osiągając cel dwadzieścia pięć lat po śmierci Bułhakowa.

Przez pewien czas po śmierci męża Jelena szukała odpowiedniego pomnika; któregoś dnia na cmentarnym śmietniku zobaczyła czarny porowaty kamień. Kamieniarze powiedzieli jej, że ważący kilka ton głaz pochodzi z grobu Gogola i nosi nazwę „Golgoty". Kamień symbolizujący śmierć Chrystusa został postawiony na grobie Gogola w monasterze Daniłowskim. W trakcie antyreligijnej kampanii w roku 1931 przeniesiono szczątki Gogola na cmentarz Nowodziewiczy, a „Golgotę" z krzyżem wyrzucono. W „Mistrzu i Małgorzacie" znajduje się opis ukrzyżowania na górze Golgota, są także odniesienia do Gogola, którego twórczość Bułhakow wysoko cenił. Jelena odnalazła właściwy nagrobek dla Bułhakowa, jego twórczości i dla siebie – a także stworzyła niezapomnianą legendę.

Aleksandra Popoff
Żony. W cieniu mistrzów literatury rosyjskiej

POŻEGNANIE
Tak więc tragiczne kończę widowisko,
nie bez rosnącej we mnie lękliwości;
za mną zawrotne ludzkich burz kolisko,
już nie dosięże mnie przemoc ciemności.

Któż rad odtwarza uczuć bojowisko,
gdy go już droga wiedzie do jasności?
Niech więc barbarzyństw rubaszności zgasną
wraz z czarnoksięską drogą nazbyt ciasną.
Niechaj i wreszcie z dobrymi cieniami

zły duch przepadnie w zapomnieniu głuchem,
z którym się chętnie młodość żeni snami,
co mi w zaraniu wrogiem był i druhem.
Żegnajmy wszystko, co już poza nami —
i na wschód słońca mocnym lećmy duchem.

J. W. Goethe, Faust cz.II

Beata Strama
Materiał Teatru
5 grudnia 2018
Portrety
Paweł Passini

Książka tygodnia

Mitologia grecka i rzymska - Spotkania ponad czasem
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Katarzyna Marciniak

Trailer tygodnia