Młynarski na stacji sytuacja

"Róbmy swoje – piosenki Wojciecha Młynarskiego" - reż. Wojciech Borkowski - Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie -

"Róbmy swoje" to najnowszy spektakl Teatru Ateneum, bliższy jednak poetyce koncertu niż widowisku, które można by nazwać stricte teatralnym przedstawieniem. I nie mają te słowa wydźwięku pejoratywnego, bo głównym bohaterem tego wieczoru ma być Wojciech Młynarski i jego literacki talent, geniusz i żywość jego umysłu.

Talent niepowtarzalny w swej przenikliwości i nie do podrobienia w oglądzie i obserwacji naszej rzeczywistości. Wyruszamy więc z Krzysztofem Gosztyłą (niesamowity głos, a przy tym jakaż umiejętność osobistej interpretacji i słuchania innych) i jego młodą trupą aktorską w muzyczną podróż po zakamarkach naszej pamięci czasów PRL-u - wydawać by się mogło, że już tkwiących w lamusie historii. Okazuje się jednak, że teksty autora "Wesołego powszedniego dnia" nie zdezaktualizowały się ani na jotę i stają się znakomitym komentarzem do tego, co dzieje się hic et nunc. Śmieszne to i smutne zarazem. Bo tak jakby napisane wczoraj.

Na scenie Ateneum jest żartobliwie, a sentymentalna idealizacja skonfrontowana jest z portretami różnej maści Polaków, nie rzadko o sklepionym nisko czole. Próby ingerowania realizatorów w działania aktorów są tutaj minimalistyczne. Ot, czasami ktoś przysiądzie lub zaśnie na ławce, kto inny zapali papierosa, jeszcze inny przylgnie do ściany, bo zainteresowało go to, co mają do powiedzenia jego sceniczni partnerzy. Ta dyskrecja ruchu scenicznego pozwala widzowi skupić się na walorach rewelacyjnie zakomponowanych i błyskotliwych tekstów, które zyskują tutaj niejednokrotnie wydźwięk wręcz publicystyczny.

A zatem ciężar odpowiedzialności w tak skonstruowanym piosenkowym kolażu spoczywa głównie na aktorach. Krzysztof Gosztyła, Tomasz Schuchardt, Olga Sarzyńska, Julia Konarska, Joanna Kulig, Katarzyna Ucherska i Sebastian Jasnoch nie traktują swoich piosenek jak popisów na wrocławskim Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Starają się raczej podążać za tekstem Młynarskiego i ekspresją, która w te utwory jest immanentnie wpisana. Niezależnie czy śpiewają o polskiej leszczynie, polskiej miłości, polskim alkoholiku czy o tych, którzy się za pewnie czuli, niezależnie od tego czy tekst o głupocie, ludzkiej marności czy kłamstwie wybrzmiewa lirycznie czy też publicystycznie, najważniejszy jest autor i jego język, zamknięta w kilku strofach opowieść zawsze po mistrzowsku spointowana.

W kontekście tego co na temat wolności i inteligencji powie słowami Wojciecha Młynarskiego Piotr Fronczewski - ach, jakżeż on potrafi ważyć jako aktor każde słowo - można śmiało powiedzieć, że oto na deskach Teatru Ateneum dokonała się w pełni afirmacja inteligencji brawurowo skontrapunktowana z reprymendą dla głupoty. Tylko czy dzisiaj będziemy jeszcze potrafili zasłuchani w słowa wiersza "Nie wycofuj się inteligencjo" znaleźć ratunek dla tego, co porusza nasze sumienia? Czy znajdziemy siłę na to, by próbować walczyć...?

Wiesław Kowalski
Teatr dla Was
5 kwietnia 2016

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia