Mogę – nie muszę

„Victoria. True Woman Show" - reż. Wawrzyniec Kostrzweski – Teatr Garnizon Sztuki w Warszawie

Kobieta sukcesu czy kura domowa? A może da się to połączyć? Z drugiej strony czy jest tego sens? Niestety, mimo że mamy XXI wiek, kobiety nie są traktowane tak samo jak mężczyźni, co widać na stanowiskach kierowniczych, w zarobkach czy polityce. Rodzi się pytanie – jaką być kobietą, żeby przypodobać się światu?

„Victoria. True Woman Show" to spektakl niezwykle współczesny, dotykający problematyki zaszufladkowania kobiet jako..., właściwie w miejsce wielokropku można wpisać wszystko, o czym pomyślimy. Każdy jest w stanie opisać kobietę według własnej definicji. Z tym właśnie walczy to przedstawienie, dlatego powinna wybrać się na niego zarówno kobieta dojrzała, młoda, jak i mężczyzna, bo to jest czas na odczarowanie stereotypów.

Spektakl zrobiony jest w klimacie show – prowadzący, sondaże, konkurencja oraz do zdobycia tytuł Superwoman. O tytuł walczy Wiktoria (Edyta Olszówka), która ma trudne relacje z rodziną, jest nieszczęśliwa, ale marzy o tym, aby wszystko się ułożyło. Jest także Justyna (Ewa Konstancja Bułhak), która jest matką trójki dzieci, zajmuje się domem, psem i mężem. Ostatnia kandydatka to Ewa (Anita Sokołowska), która jest kobietą sukcesu, pracuje całe dnie, jest szefową i nie okazuje uczuć. Która z nich jest najlepsza? Z którą się utożsamiamy?

Aktorki wcielają się w swoje bohaterki bardzo dobrze i oddają charakter swoich postaci, dlatego Olszówka jest słodka i zagubiona, Sokołowska wyrazista i krzykliwa, a Bułhak zmęczona i myślami przy dzieciach, które zostały w domu. Wszystkie panie udowodniły swoje umiejętności. Grały głosem i mimiką, więc nie miały trudności z rozpłakaniem się w odpowiednim momencie przedstawienia. Co było niezwykłe, gdyż za moment wróciły do stanu sprzed łez.

Scenografia przenosi widzów do studia nagraniowego. Kostiumy Anny Adamek są codzienne i oddają temperamenty uczestniczek. Wiktoria ma różową spódnicę, Justyna jest w wygodnych spodniach, a Ewa cała na czarno.

Paniom towarzyszą panowie – Rafał Szałajko (Gustaw) i Krzysztof Szczepaniak (Oskar). Ten pierwszy nie popiera tego show i próbuje uświadomić kobiety, że są idealne pomimo nieidealności. Drugi prowadzi program i zależy mu tylko na oglądalności.

Krzysztof Szczepaniak miał najbardziej impulsywną rolę. Tańczył, skakał, biegał, krzyczał, utrzymywał kontakt z publicznością, ale z postaci nie wyszedł. Za każdym razem, gdy mam okazję oglądać na scenie Pana Krzysztofa – aktor mnie zaskakuje. W nim jest taka naturalność i radość z tego, co robi. Mimo że to aktorki były najważniejsze, nie dało się nie spoglądać w stronę prowadzącego i to nie tylko zasługa cekinowego garnituru, a kunsztu aktorskiego.

Trzy kobiety to trzy różne historie i trzy ogromne bagaże doświadczeń z przeszłości. Każda z nich jest inna, każda nieszczęśliwa i szczęśliwa, każda spełniona i niespełniona. Każda ma inną wizję i definicję siebie. Czy to źle? Absolutnie nie. Nie ma przegranych i wygranych kobiet, nie ma idealnych i nieidealnych. Każda jest wyjątkowa. Zmarszczki, waga, wiek, posiadanie czy nieposiadanie dzieci, magister czy technik to nie ma znaczenia. Liczy się to -Drogie Panie, abyśmy dobrze czuły się same ze sobą i wyznaczały swoje szlaki, po swojemu, a nie tak jak nakazuje schemat.

Pech lub szczęście spowodowały, że siedziałam w pierwszym rzędzie, dlatego po wyznaczeniu cech kobiety idealnej prowadzący zapytał mnie czy jestem kobietą przyszłości. Odpowiedziałam, że tak. Padło, więc drugie pytanie czy nie mam poczucia, że czasami nie wychodzi. MAM. Wydaje mi się, że każdy, niezależnie od płci ma takie momenty. Są dni radości, a są wstydu, smutku i złości, gdzie najlepiej stać się niewidzialnym. My kobiety często nie wpisujemy się w model wzrostu metr siedemdziesiąt pięć, rozmiaru 36, itd., ale to nic. Te z nas, które nie boją się ryzykować i dążą do swojego szczęścia, a co najważniejsze nie poddają się – są prawdziwymi superwoman. Można być matką, mężatką, szefową czy sekretarką albo właścicielką kota. Można wszystko – nic nie trzeba. To my wyznaczamy drogę i wtedy jesteśmy wygrane!

Cieszy mnie to, że spektakl Wawrzyńca Kostrzewskiego tematyką wyszedł do kobiet. Czasami, w natłoku obowiązków, zapominamy o tym, co ważne i takie przedstawienia pomagają nam się zatrzymać i sobie przypomnieć. „Victoria. True Woman Show" to kolejny przykład z teatru, który tematyką jest dla ludzi i blisko ludzi.

Zuzanna Styczeń
Dziennik Teatralny Warszawa
13 lipca 2022

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...