Moralitet z trzepaka

"Pastorałka dla woła i osła" - reż. Karel Brožek - Teatr Ateneum w Katowicach

Pastorałka dla woła i osła" to udana próba inscenizacji śląskiej obrzędowości religijno-obyczajowej. Przedstawienia osnute na ludowym folklorze budzą obawy, że pod górnolotnymi hasłami docierania do korzeni nic się nie kryje. Twórcom spektaklu "Pastorałka dla woła i osła" udało się uniknąć fałszu. Pojawia się on zazwyczaj, kiedy spektakl oryginalnie grany na podwórzach i ulicach próbuje się wystawiać na pudełkowej scenie

Reżyser Karel Brożek wyszedł z tego obronną ręką, choć osnuł przedstawienie na motywach folkloru z katowickiego Nikiszowca. W zaułkach niezwykłego robotniczego osiedla - sportretowanego przez Kazimierza Kutza w "Paciorkach jednego różańca" - jeszcze długo po wojnie istniała tradycja podwórkowych teatrzyków. Grupy wędrownych artystów - elwrów - różnej maści, wspomaganych przez lajermanów - czyli kataryniarzy -zabawiały mieszkańców za drobne datki. Ich wizyty budziły dyskusje, były zarzewiem życia towarzyskiego. Takie tony pobrzmiewają w "Pastorałce dla woła i osła".

Oglądamy wizytę elwrów i lajermana, którzy wśród familoków odgrywają historyjkę Woła i Osła. Te, chcąc uniknąć marnego losu zwierząt rzeźnych, uciekają do Raju. Droga do niebios wiedzie jednak przez pałac Heroda, w którym podpuszczone przez Diabła bydlątka zamierzają dokonać przewrotu i sięgnąć po władzę.

Nie przypuszczają jednak, że czart ma wobec nich kulinarne zamiary. Po drodze trafiają do szopy, gdzie spotykają utrudzoną wędrówką parę z niemowlęciem.

Są w tej śpiewogrze humor, mnóstwo cytatów z pastoralnej tradycji oraz nienachalny morał - że na Raj trzeba zapracować. Rzecz jest przyzwoicie zagrana. Świetnym pomysłem są postacie Woła i Osła - aktorzy grają w żywym planie, nie kryją się za lalkami. Atrybuty ich zwierzęcości stanowią tylko ażurowe maski.

Cała historia rozgrywa się na kwadratowej scenie zamkniętej dekoracjami: atrapą ulicznego bruku, ścianami familoków i trzepakiem. Tylko w scenach z udziałem Świętej Rodziny aktorzy animują lalki. Scenografia i figury bohaterów nawiązują do malarstwa Grupy Janowskiej, okultystycznej grupy malarzy naiwnych (też sportretowanych w kinie - w "Angelusie" Lecha Majewskiego), której najbardziej znanym przedstawicielem jest Teofil Ociepka.

Cezary Polak
Dziennik Gazeta Prawna - dodatek Kultura
3 stycznia 2011

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia