Mówią, co zechcą

"Zrobie co zechce" - reż. Katarzyna Pawłowska, Maciej Adamczyk - Teatr Porywacze Ciał

„Zrobie co zechce" to przedstawienie, które opisuje rok z perspektywy dwojga postaci. Chociaż grający w nim aktorzy ubrani są w eklektyczne, stylizowane na ludowe stroje, czasem mazurzą i mówią z charakterystycznym akcentem, w głosach Kachny i Macieja łatwo rozpoznać opinie Porywaczy, którzy jak zwykle nie tylko ,,robią, co zechcą" ale też mówią, co zechcą.

On i Ona ubrani na ludowo. Zaczynają mocno i absurdalnie. Nie stracą tempa aż do końca. Inscenizacyjnie niewiele się tu dzieje. Akcja umownie nakreślona została zamknięta w zmianie pór roku - od lata do zimy. Jej przebieg wyznacza dynamika relacji pary bohaterów. Przydrożni handlarze towarów regionalnych spędzają czas siedząc na leżakach, by wymieniać się gawędami, leniwymi monologami i zwierzeniami.

Osadzeni w sytuacji czekania nie wiadomo na co natychmiast budzą skojarzenie z beckettowskimi bohaterami „Czekając na Godota". Postaci Adamczyka i Pawłowskiej niczym kanoniczni Gogo i Didi mają groteskowy sznyt, i z premedytacją korzystają z aktorskiej clownady. Skutecznie śmieszą do łez, ale, jak to u absurdystów bywa, zabawa jest tylko maską tego, co bardziej przestrasza niż bawi. Porywacze specjalizują się w krytycznym portretowaniu rzeczywistości. I tak jest tym razem. Stawiają temat wiejskiej polskiej swojskości. Priorytet stanowi tu narodowa mentalność.

W inscenizacji nie ma odkryć, raczej zdystansowane odmalowanie biało- czerwonych stereotypów. Polak to pieniacz, malkontent, podszyty rzewnym sentymentem. Puka mu w sercu równocześnie sarmacka tradycja, jak i europejska ekologia. Jest trochę stąd (z polskiej wsi), a trochę stamtąd (z Zachodniej Europy), coś tam słyszał, gdzieś coś czytał. Zna się na wszystkim. Wzrusza go przeszłość, czeka na lepszą przyszłość. Porywacze pytają wprost - czy ten Polak, wie kim jest? To przedstawienie ma siłę. Jej źródłem jest prosta forma wypełniona mocnym aktorstwem. Pawłowska z Adamczykiem są ze sobą skontaktowani niemal telepatycznie, partnerują sobie mistrzowsko. Jak w zawodowym ping pongu - czujnie i zwinnie odbierają aktorskie piłki. W nieustannym kontakcie z widzem, prowadzą brawurową grę.

Z łatwością rozkładają widza na łopatki, by w poczuciu mocy przystawić mu do twarzy lustro. Od lat na tym budują swoją teatralną markę - bezcenną.

Anna Ciszowska
Materiał Teatru
5 marca 2020

Książka tygodnia

Pomarli
Wydawnictwo Czarne
Waldemar Bawołek

Trailer tygodnia