Muzyczna uczta z dramatem w tle

Kolejny blok festiwalowy, czyli "Wizje/Kreacje" zapoczątkowała Anna Karenina Gliwickiego Teatru Muzycznego w reżyserii Józefa Opalskiego. Jedna z najbardziej znanych powieści świata, opowiadająca dzieje tragicznej, wyniszczającej miłości, przeniesiona została na deski sceny w formie dramatu muzycznego w dwóch aktach.

Aktorzy ubrani są w kostiumy z epoki - wielbiciele cylindrów, przeciwsłonecznych damskich parasolek i kolei żelaznej nie będą mieli wątpliwości, że znaleźli się w II połowie XIX wieku. Monumentalna scenografia, która zmienia się co kilka minut, także przywodzi na myśl teatr tamtych czasów. Solowe występy muzyczne powinny szczególnie przypaść do gustu wielbicielom epoki, w której królowało gwiazdorstwo i teatromania. W ciągu tych kilkudziesięciu sekund każda z aktorek może poczuć się jak Helena Modrzejewska naszych czasów, skupiając na sobie uwagę całej publiczności.

Jednak na szczególne zainteresowanie zasługuje kilka scen zbiorowych, posiadających niewątpliwe walory estetyczne. Orgia, w której wziął udział Aleksy Kirryłowicz Wroński (Piotr Warszawski) pokazana została widzom poprzez półprzezroczystą materię, która niczym kurtyna zasłoniła pary kochanków. Widzimy jedynie zarysy ich ciał, jednak zmysłowość zawarta w ruchach nie pozostawia żadnych wątpliwości co do stopnia namiętności, jaka nimi owładnęła. W scenie końskich zawodów obserwujemy natomiast, jak grupa ludzi staje się jednym organizmem, poruszającym się w rytmie rozbrzmiewającej muzyki. Pozostają w pamięci także sceny balowych tańców, kiedy wirujące pary zdają się być idealnie dopasowanymi elementami wizualnej mozaiki.

Pieśń Aleksego Karenina (Witold Wrona) dobitnie daje nam do zrozumienia, iż wewnętrznym dramatem dotknięta jest każda z postaci. Choć początkowo nasza sympatia znajduje się po stronie Anny Kareniny (Katarzyna Wysłucha), to jednak z czasem nic nie jest już jednoznaczne. Z jednej strony bowiem Karenin wydaje się być - jak zauważa jego żona - "nie mężczyzną, lecz maszyną z ministerstwa", która "nie może i nie chce wybaczyć", z drugiej jednak miłość do żony nie pozwala mu pogodzić się ze zdradą, co jest zrozumiałe. Przejmująca pieśń Karenina zilustrowana została niezwykłą sceną - w tle obserwujemy parę kochanków w miłosnym uścisku, zatopionych w strugach czerwonego światła. Choć "ile serc, tyle rodzajów miłości", to w tym wypadku nie mamy wątpliwości, że jest to uczucie przesycone ogromną namiętnością. Namiętnością, która niszczy nie tylko zdradzanego męża, ale także rodzinę (ojciec zaczyna odczuwać niechęć do syna, wyznając żonie: "straciłem do niego serce, bo z nim się wiąże cały wstręt do pani"), a przede wszystkim parę kochanków, którzy burząc stary ład nie mają pomysłu i siły na zbudowanie czegoś nowego. Mąż również jest bezradny, nie potrafi nawet przelać swoich uczuć na papier, "wszak papier nic nie ocali". Każdy z bohaterów czuje się samotny i opuszczony - mąż przez żonę, kochanek przez kochankę. Kobieta natomiast czuje, że opuścił ją Bóg, dla którego nie ma znaczenia "na tej scenie jedno głupie cierpienie". Nie ma powodów, by sympatyzować z którąkolwiek ze stron, nie ma bowiem jednej prawdy.

Przedstawienia znajdujące się w repertuarach teatrów muzycznych charakteryzuje właściwy temu rodzajowi teatru pietyzm w doborze dźwiękowych środków wyrazu. W tradycyjnym teatrze dramatycznym rzadko mamy okazję posłuchać wieloosobowej orkiestry grającej na żywo (orkiestrą dyrygował Tomasz Biernacki) oraz dykcji tak perfekcyjnej, jak w gliwickim spektaklu. Każda głoska, każda litera, każdy dźwięk uderzają wyrazistością brzmienia. Pieśń Kitty Szczerbackiej (Wioletta Białk otrzymała za tę rolę Złotą Maskę 2007) nagrodzona gromkimi brawami jest szczególnym przeżyciem, nawet dla najbardziej wymagającego słuchacza. Widzowie lubiący musicale oraz teatr posługujący się monumentalnymi środkami wyrazu nie powinni mieć temu spektaklowi nic do zarzucenia, bowiem w tym wypadku oprawa muzyczna nie stanowi jedynie tła dla rozgrywających się wydarzeń, lecz odgrywa rolę pierwszoplanową.

Olga Ptak
Dziennik Teatralny
10 maja 2008

Książka tygodnia

Banksy
Wydawnictwo ARKADY
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia