Na naszym podwórku ładnie straszy

Rozmowa z Anną Rokitą i Patrycją Babicką

28 października 2016 na Scenie na Sarego 7 odbyła się premiera „Pitawala – historii kryminalnych Krakowa w piosenkach". Sprawcami koncertu na 13 morderców i 578 ofiar są: Anna Rokita, główna wykonawczyni i reżyserka, Patrycja Babicka, autorka tekstów oraz kompozytorzy Piotr Krakowski i Paweł Penarski.

Zawiązana poza teatrem, na gruncie ściśle towarzyskim, znajomość pomiędzy aktorką Anną Rokitą i autorką Patrycją Babicką zaowocowała niecodziennym widowiskiem muzycznym „Pitawal – historie kryminalne Krakowa w piosenkach". Dwie piękne, subtelne dziewczyny podjęły się pokazania na scenie tego, co zapisano onegdaj w starych i nowszych kronikach kryminalnych. Rozmawia Magdalena Furdyna.

Magdalena Furdyna: – A wszystko zaczęło się od?

Patrycja Babicka: Od spotkania na jednym z krakowskich podwórek... Podczas pierwszej rozmowy spytałam Ankę, czy śpiewa. Nie wiem, czemu? Może po prostu zapragnęłam napisać piosenkę i usłyszeć ją zaśpiewaną TYM głosem?

Anna Rokita: A ja zawsze lubiłam śpiewać i chciałam więcej. Zaczęłyśmy szukać wspólnych myśli i znalazłyśmy. Powstała „Królowa Os". Dołączył do nas wtedy Paweł Penarski – muzyk, także kolega z krakowskiego podwórka. W jeden wieczór powstał utwór, który odłożony na dwa lata do szuflady, wciąż cieszy. To był początek i nas, i „Pitawalu".

– Zamiast uczuć, bzów, fiołków i aniołków zdajecie sprawę z krwawych i posępnych zdarzeń.

A.R.: Ale większość tych ponurych muzycznych opowieści wynika z emocji, namiętności, miłości czy zazdrości, więc czynnik „kobiecy" u nas występuje.

P.B.: Ponieważ „Królowa Os" wyznaczyła kierunek naszych zainteresowań, wzajemnie inspirowałyśmy się, poszukując kolejnych nie najłatwiejszych tematów. Ciągnęło nas do mroku.

A.R.: Bardzo lubię niejednoznaczność tekstów Patrycji, zwłaszcza tych, które dotykają tematu ludzkich relacji. Niebanalne i ociekające ironią mają niezaprzeczalną moc rażenia.
Dzięki naszej współpracy powstał materiał, z którym chciałam się zmierzyć nie tylko jako aktorka-wokalistka, ale i realizatorka. Czytając teksty Patrycji, widziałam to przedstawienie. Niepokorną dziewczynę z mrocznego krakowskiego podwórka. Taką w dresie, ale i w pełnym makijażu. Trochę żywą i trochę nieżywą.
Kiedy przedstawiłam ten pomysł dyrektorowi Bagateli – Henrykowi Jackowi Schoenowi – dostałam zielone światło.

P.B.: Gdyby nie Anka, pewnie tak szybko nie doszłoby do realizacji „Pitawalu". Ale Anka ma w sobie determinację i umie forsować swoje wizje, zmieniać je w rzeczywistość szybciej niż inni. Dla mnie jest teraz jak cyborg – codziennie dwie próby: taneczna i wokalna, w międzyczasie regularna praca na scenie, wychowywanie dwóch temperamentnych młodzieńców i remont. Wszystko przy tym jak w zegarku i ćwiczone aż do perfekcji. Godne podziwu.

– Obok zbrodni i ludzkich namiętności bohaterem tekstów jest Kraków i to na przestrzeni wieków.

P.B.: Na początku nie poszłyśmy kluczem Krakowa. Szukałyśmy informacji o najbardziej osobliwych historiach kryminalnych, w których można by dopatrzeć się czegoś więcej niż samej sensacji. Marzyło się nam coś w stylu „rzecz to niesłychana – pani zabiła pana". Po selekcji materiału okazało się, że ci bohaterowie, których wybrałyśmy, mają jednak związek z Krakowem.

– Każda z piosenek jest zamkniętą dramaturgiczne opowieścią. Każda z nich stanowi mały spektakl.

P.B.: Bo od teatru wszystko się zaczęło. Na studiach teatrologicznych do pisania zachęcał mnie mój promotor, prof. Dariusz Kosiński. Pisałam, ale czułam niedosyt umiejętności. Poszłam do Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka. Tam najcenniejszymi zajęciami dla mnie okazały się te z reportażu z Hanną Krall, od której nauczyłam się, jak ważna jest pokora – to, żeby widzieć, a nie oceniać bohaterów. I drugie zajęcia – prowadzone przez Jacka Cygana, kształcące warsztat autora tekstów piosenek. Zakochałam się w tej formie, ale wciąż sposobem patrzenia zostałam w teatrze.

A.R.: Ogromnym walorem tekstów Patrycji jest jej zabawa językiem. Świetne opanowanie krótkiej formy, czarny humor i groteska, racjonalne używanie wulgaryzmów i dosadnych określeń przyniosło w efekcie teksty, jakie zawsze chciałam śpiewać.
P.B.: A ja chciałam, żeby właśnie Anka je śpiewała. Albo ona albo nikt. Ponieważ z Anią łączy mnie umiłowanie do tworzenia i poczucia humoru na granicy przyzwoitości. Skała, Krakowski i Penar też tacy są.

– No właśnie. Nie sposób, rozmawiając o spektaklu muzycznym, nie zapytać o kompozytorów.

A.R.: Autorem większej części kompozycji jest Piotr Krakowski, a do dwóch piosenek muzykę napisał Paweł Penarski.
Piotr dobrał skład muzyków, który mi towarzyszy w trakcie spektaklu. Zaufałam mu, bo przygotował tak doskonałe utwory, że wiedziałam, jak wyśmienicie skomponuje i zespół. Ważnym elementem widowiska jest również ruch sceniczny. Nasz zespół liczy więc też tancerzy, którym choreografię przygotował Piotr Skalski. Wszyscy razem stanowimy taką trochę bandę/band z Krakowa, z jednego podwórka. Zapraszamy. Można przyjść, zobaczyć i posłuchać, jak na nim ładnie straszy.

Magdalena Furdyna
Materiał Teatru
3 listopada 2016

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia