Na początku człowiek boi się, że go nie będzie, a potem jest się aż za bardzo

"Comfort zone" - chor. Helena Ganjalyan - Zamek Ujazdowski w Warszawie

Comfort zone to monodram taneczny, stworzony, wyreżyserowany choreografowany i zagrany przez Helenę Ganjalyan. Jego prapremiera, którą odwiedziłam, odbyła się na festiwalu Rozdroże 7. 10. 2022 r. w Zamku Ujazdowskim. Za muzykę odpowiedzialny jest Stefan Wesołowski, natomiast za kostiumy Julia Kościeńska.

Comfort zone to monodram taneczny, stworzony, wyreżyserowany choreografowany i zagrany przez Helenę Ganjalyan. Jego prapremiera, którą odwiedziłam, odbyła się na festiwalu Rozdroże 7. 10. 2022 r. w Zamku Ujazdowskim. Za muzykę odpowiedzialny jest Stefan Wesołowski, natomiast za kostiumy Julia Kościeńska. Wystawiana historia zainspirowana została przez Kaspara Hausera, chłopca który w 1828 roku poddany został edukacji i adaptacji do życia w społeczeństwie w Norymberdze. Twórczyni przefiltrowuje przez siebie jego historię, żeby w niespełna godzinę pokazać widzom zmagania jednostki, zmagającej się z wymogami i oczekiwaniami społecznymi, niezależnie od czasów i miejsca w którym przyszło jej żyć.

Hi. How are you? How can I help you?
Według Cambridge Dictionary comfort zone to sytuacja, w której osoba czuję się komfortowo i w której jej możliwości, umiejętności i determinacja nie są testowane przez rzeczywistość. Comfort zone opowiedziana w sztuce to jasna przestrzeń, w której główna bohaterka może być sama, wyglądać jak chce, poruszać się jak chce i rozumieć rzeczywistość w taki sposób, w jaki ją odbiera, nie tak jak rzeczywistość ta życzy sobie, by być odbierana. Z jednej strony strefa komfortu jawi się więc nam jako wyzwolenie, z drugiej jednak jest w jakimś stopniu więzieniem dla bohaterki, uwięzionej w tej małej przestrzeni ze wszystkimi swoimi wcieleniami, lękami, zmienianymi kostiumami, i przemielanymi, pustymi sformułowaniami wpajanymi przez społeczeństwo, których echo nie cichnie nawet we własnej głowie postaci.
Nikt nie może nikomu jeść z ręki.

Takie dobrze znane, zautomatyzowane zdanie, powtarzają się przez cały monodram, nie pozwalając bohaterce na ani chwilę prawdziwej samotności, czy spokoju. Na początku są to frazy wyjęte z przestrzeni publicznej, takie jak komunikaty wygłaszane przez stewardesy w samolocie, puszczane po angielsku z offu. W miarę transformacji postaci prowadzącej opowieść, głosy towarzyszące jej zamieniają się, w podobne ogłoszenia, ale wygłaszane już po polsku. Ostatecznie nagrany głos cichnie, a postać przestaje tańczyć a przy tym szukać swojego miejsca w atakujących ją z zewnątrz utartych sformułowaniach. Zamiast tego, sama bierze mikrofon i zaczyna mówić. Układa puste, jakże powszechne przy tym, powiedzenia w absurdalne, rozpaczliwe czy prowokacyjnie dowcipne zestawienia, kontestując wszystko co te niegroźne sformułowania niosą ze sobą na codzień. Przekształca w ten sposób nic nie znaczące, ale nie dające jej spokoju tautologie w swój własny język sprzeciwu i wyzwolenia – w takim stopniu, w jakim jest ono możliwe.

Kiedyś nie mogłam doczekać się aż się obudzę, teraz czekam tylko aż zasnę. Doprowadzono mnie to bycia tym.
Ostatecznym kostiumem postaci okazuje się być sukienka i szpilki, jak czasem bywa po zmaganiach ze światem i sobą. Aktorka wstaje, w całej swojej gracji, a do spokojnej do tej pory przestrzeni sceny wdzierają się dźwięki miasta, niczym zwiastun rzeczywistości nie dającej się dłużej ignorować. Jesteśmy więc my, widownia, nagle konkretniejsza wobec nowego, ostrego światła reflektoru, jest kobietą w srebrnej, błyszczącej sukience i jej trzy cienie na ścianie. Wszyscy razem słuchamy tego syren i miejskiego gwaru, nieubłaganie zbliżającego się, wkraczającego w tę comfort zone, i za przykładem postaci na scenie, spokojnie oczekujemy jego przybycia, świadomi nagle że uczestniczyliśmy w jakimś przedziwnym katharsis, odkrywającym, że rzeczywistość której rutyny i powtórzenia można odmienić, przekleić i ustawić z niej własne znaczenia i wartości nie może być niepokonana.

Nela Bocheńska
Dziennik Teatralny Warszawa
11 października 2022

Książka tygodnia

Utalentowani jak Nardelli
Sekcja Krytyków Teatralnych ZASP
red.: Anita Nowak, Krystyna Piaseczna, Piotr Rudzki

Trailer tygodnia