Na szczęście koniec blisko

"Francuzi" - reż. Krzysztof Warlikowski - Nowy Teatr w Warszawie

W najnowszym spektaklu Krzysztof Warlikowski portretuje Europę zmierzającą do swojego końca. Proustowski Paryż sprzed wybuchu pierwszej wojny światowej jest lustrem dla współczesnej zachodniej Europy, arystokratyczne i mieszczańskie salony wtedy i dziś wypełniają po sufity konwenanse, tłumione instynkty (homoseksualizm), akty okrucieństwa, sztywne podziały na swoich i obcych (antysemityzm) oraz strach.

Warlikowski nie bawi się w Proustowskie niuanse, jego bohaterowie są potworami. Potrzeba społecznej akceptacji, awansu, chciwość albo chęć przetrwania każą im tłumić własną naturę i uczucia, prowadzić podwójne życie, co odreagowują okrucieństwem, drobnymi i większymi świństwami, towarzyskimi gierkami, afrontami, plotkami. Świat europejskich elit przypomina elegancki klub sado-maso, w którym każdy jest dominującym i dominowanym jednocześnie.

"Francuzi" Warlikowskiego mają wszystko, czego należy oczekiwać od wysokobudżetowej produkcji teatralnej przeznaczonej na międzynarodowe rynki. Od wysmakowanej scenografii, przez modne łączenie gatunków (są wstawki śpiewane, tańczone, nie brakuje nawet koncertu - kompozycję Pawła Mykietyna na wiolonczelę i taśmę wspaniale gra Michał Pepol), po świetne aktorstwo. Sceny zazdrości w wykonaniu Mariusza Bonaszewskiego (Swann) i Mai Ostaszewskiej (Odęta), w ogóle ich kreacje to mistrzostwo świata, ale fantastyczni są właściwie wszyscy. A jednak całe to pięciogodzinne piękno wywołuje w widzu to samo uczucie, co europejskie salony w reżyserze - zniecierpliwienie, poczucie przerostu formy nad treścią i uczucie ulgi, gdy wreszcie nadchodzi koniec.

Aneta Kyzioł
Polityka
16 października 2015

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia