Na takim musicalu warto być

"Oliver" - reż: Magdalena Piekorz - Teatr Rozrywki

Chorzowski "Olvrier!" na 17. Bydgoskim Festiwalu Operowym to szwajcarski zegarek. Majstersztyk

Pamiętają Państwo swoje dzieciństwo i stare książki z kolorowymi rycinami bohaterów? Tych bohaterów żywcem przeniosła na scenę reżyser Magdalena Piekorz. Ci, którzy obawiali się powrotu utytułowanej reżyserki z planu filmowego na deski teatru, mogą być spokojni. Mariaż kina z teatrem wyszedł tylko na dobre. 

Jak w książce 

"0liviera!" według Karola Dickensa ("Oliwier Twist") ogląda się i jak film - dzięki perfekcji aktorów, płynności akcji - i jak książkę - dzięki obrotowej scenografii, która przemienia się tak, jak przewraca się strony w książce. Duża w tym także zasługa autorki kostiumów (Dorota Roqueplo), bo z pietyzmem, "książkowo" odniosła się do wiktoriańskiej stylistyki i autorów scenografii (Złota Maska 2010 dla Marcela Sławińskiego i Katarzyny Sobańskiej), która przedstawia aż cztery różne miejsca, a zajmuje 780 metrów sześciennych! 

Mały człowiek 

Siłą chorzowskiego spektaklu jest jednak mały człowiek. Wyobraźmy sobie tłum złodziejaszków. Blond aniołek w kaszkiecie, za nim czai się grubasek w zielonym berecie, kieszonkowiec w podartych portkach. Kto ich nauczył cwaniackich gestów, łobuzerskiego puszczania oka, charakterystycznego ruchu łapania kufla z piwem czy skradania się godnego członka ulicznego gangu? Chyba ktoś, kto taki gang widział na żywo. 

O samym 0livierze, Kacprze Andrzejewskim, można pisać wiele. Proszę poczytać o nim stronie: www.teatr-rozrywki.pl/new/oliver (tam także libretto). Chłopak jest naturalny, bez cienia maniery, ma słuch, głos. Wspa-nia-ły! 

Młodych wspomagali wiekiem i doświadczeniem starsi - genialni, czyli Fagin - opiekun dziecięcego gangu, Tomasz Steciuk, Nancy - liryczna Marta Florek, groteskowy pan Bumble, który sprzedał 0liviera za"trzy funty - Jacenty Jędrusik (zły, gruby, jowialny truteń). Trzecioplanowe postacie mają swój styl -policjant zabawnie wydyma wargę, właścicielka zakładu pogrzebowego - garbata, skrzekliwa, blada jak trup, Bill (bydgoski akcent Witold Szulc!) zabija wzrokiem. I obrazki są pełne życia. Ot, choćby trzepanie poduszek przez służące... 

Chorzów celująco 

- Na musicalu trzeba być - stwierdziła pani poprawiająca makijaż w operowej łazience. - Bo u siebie go nie mamy - poparła ją koleżanka. - Szkoda, że orkiestra gra za głośno... Zgadzam się z panią. W scenach zbiorowych tekst piosenek zagłuszyła perkusja. Cóż, takie kłopoty są zmorą wyjazdowych przedstawień. Nie przesądza to jednak o ocenie. Chorzów - celująco! Publiczność potwierdzi. Kurtyna aż cztery razy szła w górę!

Katarzyna Bogucka
Express Bydgoski
6 maja 2010

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia