Naga prawda o Capelli Cracoviensis

"Amadigi di Gaula" - reż. 33 - Capella Cracoviensis.

Krakowscy muzycy znów zaskoczą nieszablonowym podejściem do klasyki. Autorska wersja opery Händla będzie zabawą z animacją, body artem i nie tylko... Czy muzykę poważną muszą grać artyści w ubraniach zapiętych pod szyją? Solistki krakowskiego zespołu zdecydowały się na odważną sesję zdjęciową, zapraszając na operę Händla w Małopolskim Ogrodzie Sztuki - pisze Monika Jagiełło w Polsce Gazecie Krakowskiej,

Plakat reklamujący najbliższe koncerty Capelli Cracoviensis z pewnością może zwrócić uwagę. Spoglądają na nas z niego cztery nagie solistki zespołu. To część promocji nowej realizacji muzyczno-teatralnej Capelli Cracoviensis i Cezarego Tomaszewskiego.

Joanna Dobrakowska, Małgorzata Rodek, Marzena Lubaszka i Helena Poczykowska podeszły do pomysłu rozbieranej sesji zupełnie spontanicznie. Jak wspominały w Radiu Kraków, "żadnego oporu nie było, bo i dlaczego?". Udany efekt widać na plakacie.

Dzięki nieszablonowemu podejściu Capelli Cracoviensis do muzyki klasycznej mogliśmy posłuchać "Orfeusza i Eurydykę" Glucka w sali gimnastycznej z ćwiczącymi w niej seniorami i dziećmi, Monteverdiego w barze mlecznym, czy pieśni Mendelssohna w Lasku Wolskim. Teraz kolej na operę Händla.

Autorskie wykonania w nietypowych miejscach sprawiają, że muzycy docierają do nieodkrytych wcześniej rejonów.

"Amadigi di Gaula" to rzadko wystawiana opera magiczna w trzech aktach. Jak większość dzieł tamtych czasów, zbudowana wokół wątku miłosnego. Czarodziejka Melissa (Małgorzata Rodek) kocha Amadigi (Joanna Dobrakowska), ten jednak jest zakochany z wzajemnością w księżniczce Orianie (Marzena Lubaszka). W Orianie kocha się też książę Dardano (Helena Poczykowska), przyjaciel Amadigiego. Melissa więzi Orianę w wieży, dostępu do której bronią płomienie, tak aby tylko nieustraszony wojownik, któremu bogowie przeznaczyli jej miłość, mógł ją uwolnić...

- W naszej realizacji czarodziejski ogród Melissy stanie się przestrzenią galerii sztuki, zamienionej w miejsce kultu przez kuratorkę - psychofankę Mariny Abramović - tłumaczą artyści. Żeby wprowadzić w autorską wersję opery niemieckiego kompozytora epoki baroku, proponują oni siatkę nieco niepokojących pojęć. Są to m.in. "opera, marina abramović, body art, performance, barok, śmierć, wampir, seks"... Większą część przedstawienia to tworzony i filmowany na żywo film animowany. Obrazy znane z historii body artu i sztuki performance'u "zagrają" z barokową operą. Czy to nie ryzykowne połączenie?

- Sztuka, seks, przemoc, pożądanie - wszystko bezpośrednio wywiedzione jest tutaj z ducha muzyki Handla...-tłumaczą twórcy i przypominają, że w Polsce wciąż brak teatru muzycznego, który bazowałby na muzyce klasycznej. Warto poznać efekty tego eksperymentu. "Amadigi di Gaula" usłyszymy (i zobaczymy) w MOS trzykrotnie.

Monika Jagiełło
Polska Gazeta Krakowska
16 lutego 2013

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...