Najdoskonalsza istota

„Jakoś to będzie. Spektakl o robotach" - reż. Jan Hussakowski - Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

Znamy cztery żywioły: ogień, woda, ziemia, powietrze. Światem osobnym i „osobnym żywiołem" jest człowiek. Mikrokosmos, tajemnica – rozumna istota, która nadal fascynuje. Można odnieść wrażenie, że ostatnio próbuje być zastępowana komputerem. Otacza nas wirtualna rzeczywistość w trójwymiarze, syntezatory mowy. Trochę o takim alternatywnym świecie opowiada realizacja Teatru Grupa w reż. Jana Hussakowskiego – „Jakoś to będzie. Spektakl o robotach". Wizja jest nieco przerażająca, ale nie niemożliwa.

Żyjemy w czasach „kreacji absolutnej" – manipulacja informacjami, fikcyjne postaci. Na pustym, czarnym podeście scenicznym widzimy trójkę aktorów. Za chwilę będą się poruszać, ale tylko pod wpływem komend, wydawanych przez czwartą osobę. Młoda dziewczyna w obcisłym stroju siedzi po lewej stronie podestu, poza nim. Siedzi nieruchomo, przed sobą ma mikrofon. Będzie narratorką całości, mówiącą beznamiętnym głosem.

W krótkich etiudach aktorzy pokażą cały, szeroki wachlarz przykładów różnych zachowań i emocji, które można zaobserwować u człowieka. Nie będzie tu fabuły, cały czas też będzie podkreślana teatralność widowiska. Spektakl w swej formie jest inny, zaskakujący. Większość czasu będziemy oglądać krótkie scenki, „animowane" głosem spikerki, która przypomina robota. Na naszych oczach zatrze się granica między istotą ludzką a robotem. Będzie trochę jak w filmie „Ona" w reż. Spike'a Jonze'a – głos będzie kreował zachowania, zmuszał do płaczu, pocieszał. Nawet, jeśli będzie tylko głosem.

„Jakoś to będzie. Spektakl o robotach" jest bardzo „czysty" w środkach – jedynymi elementami scenografii są krzesła. Wokół podestu nie ma nawet kulis. Stroje aktorów są codzienne, normalne. Aktorstwo natomiast jest bardzo dobre, wyraziste: młodzi ludzie hipnotyzują i zaskakują, nie wykonują niepotrzebnych gestów. Poza tym widowisko wpisuje się w dzisiejszą rzeczywistość, m.in. pod względem językowym. W wypowiedziach narratorki słyszymy naleciałości językowe z mediów społecznościowych, jak np. brak odmiany imion i nazwisk. Dużo rzeczy dodajemy sobie dzięki wyobraźni, przychodzą na myśl codzienne sytuacje.

Można powiedzieć, że w formie spektakl przypomina nieco realizacje dyplomowe studentów PWST – każdy ma „po równo" do zagrania, forma jest z jednej strony luźna, z drugiej bardzo wymagająca od aktora. W żaden sposób nie jest to jednak minus, czuje się świeżość i nowatorskość pomysłów. Poza tym ani przez chwilę nie ma tu nudy. Szczególnie ciekawie robi się natomiast pod koniec, kiedy narratorka również wchodzi na scenę i cała czwórka odgrywa surrealistyczny scenariusz, który jest dodatkowo zabawny, ponieważ drwi z formy wszechobecnych seriali.

Teatr Grupa w bardzo dobrym, odważnym spektaklu dokonuje próby stworzenia przewidywalnego świata. Wydaje się, że robota można zaprogramować i ująć reakcje na wszelkie możliwe sytuacje. Jednak świat nie jest czarno-biały i ma całą gamę odcieni szarości. Dlatego wciąż podkreślana jest wartość człowieka jako „najdoskonalszej istoty". To jednak przecież właśnie człowiek jest konstruktorem robotów i nadaje im jakieś cechy. Tak samo jak sam może dowolnie kreować scenariusze opowiadanych historii – choćby scenicznych.

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
3 maja 2018
Portrety
Jan Hussakowski

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia