Narkotyczny sen

"Zabawy pod kocykiem" - reż.: P. Pawlicki, M. Pogonowski - Scena Witkacego we Wrocławiu

Postać zwana Kurą jest jak zwykła kura - ruchliwa, głupawa. Burak to burak; czerwony, więc w zasadzie wszystko już o nim wiadomo. Do tego Jabłonka - symbol polskości, Orzeł - przywódca, niezależnie od godła, na jakim się pojawia. I Sromotnik, który zawsze trzyma się nieco z boku.

I proszę - oto cała galeria postaci "Zabaw pod kocykiem", najnowszej premiery płockiego teatru. Spotkasz ich na scenie kameralnej w sobotę o godz. 19. Nie zdążysz - możesz wpaść do teatru w niedzielę, także o 19. Po farsach, pikantnych komediach i muzycznych klasykach teatr zaprasza na rzecz na wskroś współczesną. 

"Zabawy pod kocykiem" to dramat duetu Pilgrim/Majewski, powstały specjalnie dla niezależnej wrocławskiej Sceny Witkacego (szefuje jej właśnie Sebastian Majewski). To teatr godny swego patrona - stawia na metaforę posuniętą do granic absurdu, nastrój rodem z narkotycznego snu, szok.
Tym językiem mówi jednak o sprawach niezwykle konkretnych - polityce, najnowszej historii. To na scenie tego teatru konwersowały ze sobą... buty żony Goebbelsa. 

Wrocławski teatr i jego awangardowe "Zabawy" są z płockim Dramatycznym związane dwojako. Po pierwsze - przez Przemka Pawlickiego, naszego płockiego aktora, który na wrocławskiej scenie występował, ba, trzy przedstawienia nawet wyreżyserował. Po drugie - w ub.r. tekst Pilgrima/Majewskiego nasi aktorzy czytali publiczności w ramach Dyskusyjnego Klubu Teatralnego. - Założeniem klubu był kontakt ze współczesną dramaturgią - opowiada Mariusz Pogonowski, współreżyser sobotniej premiery. - Po kilku takich czytaniach, wraz z publicznością mieliśmy zdecydować, który tekst zrealizujemy. Ostatecznie stanęło na "Zabawach" polecanych przez Przemka Pawlickiego i zaaprobowanych przez dyrektora teatru Marka Mokrowieckiego.

Reżyserią, a także scenografią i opracowaniem muzycznym zajęli się wspólnie - Pogonowski i Pawlicki. W przedstawieniu wystąpią Magdalena Tomaszewska, Dorota Cempura, Hanna Zientara, Łukasz Mąka i Mariusz Pogonowski. - Nie, ja nie - śmieje się Pawlicki. - Uznaliśmy, że któryś z nas musi pozostać na zewnątrz.

"Zabawy pod kocykiem" to wariacje na temat najnowszej polskiej historii - wojny, Sowietów, kolejnych fal emigracji. Podane jednak w sposób zaskakujący. - Do każdego faktu historycznego dodany jest kontekst społeczny - mówi Pawlicki. - W ten sposób wszystko nabiera lekkości. To nowe myślenie o historii, bez koturnów, zadęcia. Szczerze.

Jak podkreśla Pawlicki - tekst jest od początku do końca metaforyczny. Działa na zasadzie skojarzeń. - Widz przychodzi do nas z bagażem swojej wiedzy, przekonań, doświadczeń. To, co w nim siedzi, plus to, co dzieje się na scenie, składa się na efekt końcowy spektaklu - komentuje Pawlicki.

Realizacyjnie "Zabawy pod kocykiem" mają być jak najprostsze - autorzy zastosowali proste środki, prostą scenografię, kilka projekcji, kostiumy i światło. - I w zasadzie będzie to spektakl zabawny - kończy Przemek Pawlicki. - Choć są w nim takie momenty, które nieźle dają po głowie.
(mb)

Milena Orłowska
Gazeta Wyborcza Płoc
30 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Street Art. Wielcy artyści i ich wizje
Wydawnictwo ARKADY
Alessandra Mattanza

Trailer tygodnia