Nawet Bóg jest biały...

"Murzyni" - reż. Iga Gańczarczyk - Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

"Murzyni", według sztuki Jeana Geneta, w reżyserii Igi Gańczarczyk, to kolejna premiera Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Jak zastrzegała reżyserka spektaklu, nie chodziło w nim o stawianie diagnozy, ale o znalezienie konwencji teatralnej, która tworzyłaby przestrzeń do myślenia dla widza. Myślenia o problemach rasizmu, ale nie tylko.

Treść dramatu kręci się wokół parodii procesu sądowego, w którym Czarni oskarżani są przed trybunałem Białych o zabójstwo białej kobiety, zbrodni, do której sami się przewrotnie przyznają. Sprawca zabójstwa zresztą ze szczegółami opowiadam jak tego dokonał. "Murzyni" to gra stereotypami, sztuka pełna niedomówień, sugestii. Wydaje się jednak, że Idze Gańczarczyk udało się znaleźć konwencję, dzięki której przekaz dla widza płynący z tej kontrowersyjnej sztuki staje się atrakcyjny. Już sama aranżacja sali teatralnej, podzielonej na dwie widownie - jedna grupa siedzi w fotelach na głównej sali, druga - na krzesłach ustawionych bezpośrednio na scenie, aktorzy zaś znajdują się pośrodku - sprawia, że jesteśmy świadkami jakby dwóch spektakli. Poza tym sam spektakl jest bardzo spójny, mimo że w treści sztuki Geneta raczej trudno doszukiwać się jakiejś opowieści czy fabuły.

Tekst sztuki nie był pisany dla kobiet. Jednak dziewięciu aktorkom, w tym dwóm czarnoskórym amatorkom, z pewnością udało się stworzyć widowisko. Mimo że sztuka nie kreuje jakiegoś bohatera, pogłębionych psychologicznie postaci, raczej obraca się w kręgu stereotypów - biały - czarny. Ale nawet szaleństwo, chociażby w scenie zabijania białych i rozliczania ich argumentów, też trzeba umieć zagrać. Przekaz jednak na temat ciągle aktualnego w dzisiejszym świecie problemu rasizmu jest w spektaklu jasny, czasami nawet za dosłowny. Taniec zabójcy białej księżniczki, ubranego w spódniczkę z bananów, trąca stereotypem wyobrażenia Czarnego. Aż takiej dosłowności widz, nawet taki, któremu problem sztuki zdaje się zbyt odległy, raczej nie potrzebuje. Przebranie natomiast białej księżniczki (lalki) w bufoniastą, balonowatą suknię jest znakomitym pomysłem teatralnym. Pomysł tym bardziej dla mnie atrakcyjny, że przypadło mi w udziale rozpięcie zamka tej sukni (jak stwierdziła koleżanka, w pewnym sensie zagrałem w tym spektaklu, jako jedyny mężczyzna).

Zaproszenie do spektaklu samych kobiet to pomysł reżyserki, jak sama twierdzi, na poszerzenie tematu, wskazanie innych kierunków niż problem rasizmu, między innymi kwestii dyskryminacji kobiet, feminizmu, wykluczenia. Być może Ida Gańczarczyk zbyt wiele w tym spektaklu chciała zawrzeć, bo te kwestie, niestety, jakoś się rozmywają. Sam fakt, że w "Murzynach" występują same kobiety, które grają także mężczyzn, to jednak za mało, aby widz zaczął się zastanawiać nad problemem wykluczenia kobiet.

Niewątpliwą zaletą inscenizacji jest to, że aktorki, mimo w końcu bardzo poważnego przesłania spektaklu - kwestii rasizmu, kolonializmu, wyzysku - zachowują prześmiewczy, błazeński język sztuki Geneta. Jakby przypominając, że to tylko teatr, iluzja. Niech każdy to sobie zinterpretuje jak chce. Sam dla siebie.

Premierę "Murzynów" poprzedziła debata, kolejna już w Teatrze Polskim, "Rasa, rasizm: wzory dominacji i przemocy". Poprowadziła ją dr Monika Bobako z Pracowni Pytań Granicznych UAM w Poznaniu, a wzięli w niej udział Zbigniew Marcin Kowalewski (zastępca redaktora naczelnego polskiej edycji "Le Monde Diplomatique"), dr Anna Zawadzka (socjolożka, adiunkt w Instytucie Slawistyki PAN) oraz Katarzyna Czarnota (socjolożka).

Jak podkreślała Monika Bobako, wiele kwestii dotyczących rasizmu jest bardzo drażliwych. - W ogóle klasyfikowanie czegoś jako rasizm jest na ogół bardzo problematyczne i kontrowersyjne i mamy tego wiele współczesnych przykładów. Czy na przykład rysunki w "Charlie Hebdo" były rasistowskie, czy nie, czy rasizmem są postawy antyimigranckie, czy nie - mówiła.

Debata była próbą odpowiedzi na pytania o genezę rasizmu, o rolę jaką rasa i rasizm pełniły w historii europejskiego podboju kolonialnego. Ale także dyskutowano, między innymi, o tym, czy dzisiejsze przejawy rasizmu stanowią już tylko zjawisko marginalne oraz dlaczego rasizm tak nierozerwalnie wiąże się z seksualnością i ustanawianiem hierarchii ze względu na płeć.

Tomasz Welcz
www.bydgoszczinaczej.pl
23 stycznia 2015

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia