Nie bałam się, bo nie mogłam się bać

"Danuta W." - reż. Janusz Zaorski - Teatr Wybrzeże w Gdańsku - 24. Gliwickie Spotkania Teatralne

Na scenie przezroczysty stół z czerwonymi i zielonymi jabłkami. W tle wyświetlany spokojny, wiejski krajobraz. Krystyna Janda w roli Danuty Wałęsy przez dwie i pół godziny opowie o swojej historii, tak znacząco dyktowanej przez historię Polski i ..przez charakter Lecha W.

Nie bała się niczego, bo nie mogła się bać. Nie było w niej lęku, twardo stąpała po ziemi. Tak jest do dziś. Danuta Wałęsa w spektaklu Zaorskiego jawi się jako kobieta o niesamowitej sile wewnętrznej. W pierwszej scenie Krystyna Janda mówi jeszcze o Danucie W. w trzeciej osobie, przedstawia ją z imienia i nazwiska,informując o pochodzeniu, dacie ślubu, imionach i datach narodzin ośmiorga dzieci. Po chwili zaczyna opowiadać już w pierwszej osobie, a jej słowom towarzyszą dobrane tematycznie, często archiwalne zdjęcia i filmy.

Czujemy się jak w kuchni pani prezydentowej. Na ciemną spódnicę i bluzkę aktorka zakłada fartuszek i stając za stołem zaczyna przygotowywać swoją słynną i uwielbianą przez dzieci szarlotkę. Podczas obierania i krojenia jabłek, ugniatania ciasta i wykładania go do formy dowiemy się o życiu tej kobiety bardzo wiele. Opowiada jak stara znajoma - czasem się zająknie, czasem głos jej się załamie, czasem poprawi któreś ze słów. Zwierza się, przeżywa to wszystko po raz kolejny.

A historie to w większości dramatyczne, równocześnie ciepłe i bliskie Polkom, które były w latach 70. i 80. w podobnej sytuacji.

Poznali się w kwiaciarni, chciał tylko rozmienić pieniądze. Następnym razem przyniósł jej gumy do żucia. Następny był już spacer i kino. Obrączkę dla niej przymierzał na swój palec. Nie mieli pieniędzy, jego co chwilę wyrzucali z pracy. Nie wiedziała, w co jej mąż się angażuje, z czym wiąże się działanie w opozycji i jakie konsekwencje może to mieć dla niej i dla dzieci. Mąż o niczym jej nie informował, nie przygotowywał „na wszelki wypadek". Nie do końca rozumiała co się wokół dzieje – na głowie miała ważniejsze sprawy: wychowywanie dzieci, zakupy, dbanie o dom, wychowanie, zakupy, dbanie... Miała świadomość, że macierzyństwo to miłość tak wielka, że nie da się tego zrozumieć ani opisać. Podobnie było z miłością do męża – miała do niego żal, ale kochała ponad wszystko. Danuta żali się, że dla Lecha była być może tylko „kobietą w ciąży, z gromadą dzieci", niedocenianą i nierozumianą. A przecież bez takiej Wałęsowej nie byłoby takiego Wałęsy.

Monodram to niesłychanie trudna forma dramatyczna. Bardzo wymagającym zadaniem aktora jest utrzymanie zainteresowania i uwagi widza podczas trwania spektaklu. Historia Danuty W. opowiedziana bardzo umiejętnie przez Jandę ani przez chwilę nie wydaje się nudna czy przegadana (choć spektakl opiera się właśnie na spokojnym prowadzeniu monologu bez gestów). Aktorka potrafi sprawić, że widz słucha jej jak przyjaciółki, z pełną uwagą i zaangażowaniem. Być może zbyt wiele jest w tej aktorskiej kreacji rzewności, która czasem wpada w płaczliwy i narzekający ton, nie bardzo pasujący do zaradnej i twardo stąpającej po ziemi Danuty. Nie do podważenia jest jednak doskonały warsztat aktorski Jandy i ujmująca struktura spektaklu. W opowieść wplecione są bowiem także archiwalne filmy z odebrania nagrody Nobla przez Danutę, czy, kończący spektakl, współczesny obraz pani prezydentowej zbierającej jabłka w ogrodzie i przechadzającej się po pustym domu. Zwyczajna i niezwyczajna kobieta, która poprzez wydaną niedawno autobiografię dała wielu kobietom impuls do zmian i zawalczenia o własne marzenia.

„Danuta W." prezentowana była podczas drugiego dnia Gliwickich Spotkań Teatralnych. Być może sprawdziłaby się jeszcze lepiej na mniejszej, bardziej kameralnej scenie, gdzie publiczność mogłaby poczuć się bardziej jak w domu przyjaciółki. Domową atmosferę przypieczętowała jednak na koniec pokrojona i rozdana widzom szarlotka.

Agnieszka Bednarz
Dziennik Teatralny Katowice
14 maja 2013

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...