Nie ma pieniędzy na premiery!

Pod dużym znakiem zapytania stanęły wszystkie cztery przyszłoroczne premiery w legnickim teatrze.

W budżecie Modrzejewskiej powstała bowiem dziura. I to spora, bo chodzi o 600 tys. zł. Jeszcze przed tygodniem eksportowa legnicka instytucja kultury fetowała z pompą podwójny jubileusz. Dziś atmosfera w teatrze jest daleka od świątecznej.

- Czujemy się, jakbyśmy siedzieli na bombie zegarowej – mówi Jacek Głomb, mówi dyrektor Teatru Modrzejewskiej w Legnicy, który właśnie się dowiedział, że w przyszłym roku jego budżet nie powiększy się nawet o złotówkę.

Chodzi o pieniądze i politykę. - Przez ostatnie dziesięć lat mieliśmy dobrą sytuację finansową. W skali roku na działalność artystyczną pozyskiwaliśmy 300 tys. zł od KGHM Polska Miedź. Drugie tyle od ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego w ramach trzyletnich programów grantowych. Na wkład własny do nich kwotę 150 tys. zł otrzymywaliśmy od naszego organizatora, czyli urzędu marszałkowskiego – wyjaśnia Głomb.

- Z tych pieniędzy finansowaliśmy premiery. Pieniądze, które otrzymujemy corocznie od organizatorów, czyli 3 mln zł od marszałka i 1,5 mln zł od prezydenta Legnicy, wystarczają na wynagrodzenia pracowników i koszty stałe – dodaje szef legnickiej sceny.

W ramach oszczędności Teatr Modrzejewskiej zaplanował na 2018 nie pięć, a cztery premiery. Na dziś, nie ma jednak na ich wystawienie pieniędzy. A potrzeba 600 tys. zł.

- Będziemy rozmawiać z urzędem marszałkowskim i urzędem miasta nt. zwiększenia dofinansowania. Chociaż o 300 tys. zł na dwie premiery. Na pozostałe będziemy mieli pieniądze w maju, gdy ministerstwo rozstrzygnie konkurs na nowy trzyletni program grantowy. To znaczy mamy nadzieję, że będziemy mieli, bo wcale dostać ich nie musimy – mówi Głomb.

Kojarzony z Platformą Obywatelską i Komitetem Obrony Demokracji dyrektor Modrzejewskiej obawia się, że ministerstwo, którym rządzą politycy Prawa i Sprawiedliwości, odrzuci legnicki wniosek ze względów politycznych. Tak, jak uczyniły to władze KGHM Polska Miedź.

- Od października nie doczekaliśmy się na odpowiedź prezesa koncernu na nasze zapytanie ws. dalszego mecenatu. Trudno nie odnieść wrażenia, że sprawa ma kontekst polityczny – mówi Głomb.

- Podobnie jest z legnickim ratuszem. Umowa z 2009 roku określa, że miasto finansuje nas kwotą nie mniejszą niż 1,5 mln zł. Do dziś dotacja nie zwiększyła się o złotówkę, czyli de facto jest coraz niższa, bo wszystko przecież drożeje. Brakuje tu dobrej woli, bo teatr choć jest ambasadorem Legnicy w Polsce i za granicą, to nie jest przez prezydenta lubiany.

Zgodnie z planem artystycznym na 2018 rok pierwsza premiera w legnickim teatrze ma mieć miejsce pod koniec stycznia. Będzie to spektakl „Wierna wataha" Pawła Wolaka i Katarzyny Dworak-Wolak.

- Zaryzykujemy i zrobimy ten spektakl. Pozostałe premiery stoją już ogromnym znakiem zapytania. Jeśli nie uda nam się pozyskać brakujących pieniędzy, przede wszystkim od naszych organizatorów, będziemy zmuszeni zawiesić działalność. A teatr, który nie gra i nie przygotowuje nowych premier, umiera, albo już jest martwy – kończy Głomb.

(-)
lca.pl
9 grudnia 2017
Portrety
Jacek Głomb

Książka tygodnia

Szczery artysta. O Karolu Hubercie Rostworowskim
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Maria Rostworowska

Trailer tygodnia