(Nie)moralność rewolucji

„Terroryści" - reż. Konrad Szachnowski - Gdyńskie Centrum Kultury

23 lutego 2019 odbyła się premiera „Terrorystów" na scenie Gdyńskiego Centrum Kultury. Dramat ten w reżyserii Konrada Szachnowskiego jest wierną inscenizacją tekstu Ireneusze Iredyńskiego wydanego po raz pierwszy w 1985 roku.

Sztuka rozgrywa się gdzieś w Ameryce Łacińskiej, rewolucyjny „Ruch" dowodzony przez tajemniczego Numer Jeden (w tej roli Leszek Andrzej Czerwiński) szykuje się do zbrojnego powstania skierowanego przeciwko dyktatowi Starej Hieny. Z komendantem spotkać się ma dwoje sławnych zagranicznych dziennikarzy – Maria Schwartz (Aleksandra Lis) oraz Bill Ladurie (Robert Włodarski).

Tekst Iredyńskiego porusza problemy zdeprawowanej moralności rewolucyjnej, która uświęca wszystkie służące jej środki, nawet morderstwo niewinnych osób. Jak mówi Numer Jeden: „Wszystko jest moralne, co służy rewolucji!". Zaakceptowanie tej tezy sprawi pewne problemy Numerowi Siedem. To młody idealista, który naiwnie wierzy w swojego komendanta, słuszność „Ruchu" i jego nieuchronne zwycięstwo.

Punktem kulminacyjnym spektaklu jest – odegrany bardzo emocjonalnie i pompatycznie – wywiad prowadzony przez Marię Schwartz z komendantem. Widz wyciągnąć może z niego wnioski, że Numer Jeden jest cynicznym i brutalnym graczem, który nie różni się za bardzo od dyktatora, z którym walczy. Czytając przed spektaklem tekst Iredyńskiego miałem zupełnie inną wizję tej postaci niż ta, którą wykreował Leszek Andrzej Czerwiński. Widziałem komendanta jako zimnego, pozbawionego emocji, inteligentnego, przebiegłego i cynicznego przywódcę, który umiejętnie rozgrywa otaczającymi go ludźmi. Czerwiński zaś gra egzaltowanie, zamaszyście gestykuluje podnosi wielokrotnie ton. W czasie kulminacyjnego wywiadu wskakuje na skrzynkę z amunicją rozkłada szeroko ręce i krzyczy na całe gardło.

Zupełnie nie zgadzało mi się to z jego cynizmem i instrumentalnym traktowaniem ludzi. Aleksandra Lis również kreuje postać targaną silnymi emocjami, ta dziennikarka traktuje prowadzony wywiad jak potyczkę, którą pragnie wygrać. Również brakowało mi w tej roli nieco dystansu, pewnego rodzaju świadomości intelektualnej gry. Takiej świadomości nie brakuje postaci Ministra zagranej przez Krzysztofa Stasierowskiego. To oportunista, który nie kryje się ze swoim bakiem zasad, a właściwie posiadaniem jednej zasady, kierowania się korzyścią swoją i swojej rodziny. Nie wierz on w buńczuczne hasła rewolucjonistów, uznając, że Numer Jeden jeśli wygra stanie się kolejnym dyktatorem. Gra aktorska Stasierowskiego odznacza się pozytywnie w „Terrorystach". Jerzy Górski jako Numer Siedem też gra przekonująco.

Spektakl w reżyserii Konrada Szachnowskiego, pomimo mankamentów, jest ciekawą inscenizacją tekstu Iredyńskiego, to teatr dość tradycyjny, powstrzymujący się od ingerencji w tekst i innowacji. Jego wymowa pozostaje silna, nieco patetyczna, ale z pewnością porusza ważne i bardzo ciekawe problemy.

Michał Cierzniak
Dziennik Teatralny Trójmiasto
14 marca 2019

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...