Niebanalna

"Do ciebie szłam..." - reż. Janusz Szydłowski - Teatr Bagatela Krakowie

O Kalinie Jędrusik i recitalu "Do ciebie szłam" mówi Janusz Szydłowski

Autorką najbardziej celnej charakterystyki Kaliny Jędrusik jest Halina Gryglaszewska, która była jej profesorką w latach 50.w krakowskiej Szkole Teatralnej. Opowiadając mi kiedyś o Kalinie, powiedziała: "Dla mnie zawsze była dziewczyną, która była urodzoną aktorką. Wszystko co proponowała - już jako studentka - okazywało się twórcze, a zarazem niebanalne. Z jednej strony szalenie otwarta i towarzyska, z drugiej strony miała swój własny, zamknięty świat. Ten świat, do którego niewielu miało dostęp, znajdował się gdzieś pomiędzy nią a wciąż otwartym lusterkiem. W tym lusterku nieustannie przeglądała się na zajęciach. Pluła na szczoteczkę i malowała niebotycznie długie rzęsy. Ta zalotna dbałość o robiony podczas zajęć makijaż, wcale nie przeszkadzała w przytomnym w nich uczestnictwie. Wywołana do odpowiedzi, perfekcyjnie odpowiadała na pytania, by po chwili z powrotem smarować te swoje rzęsiska".

To lusterko, które we wspomnieniach przywołała Halina Gryglaszewska, stało się punktem wyjścia dla pomysłu scenograficznego naszego przedstawienia. Pomyślałem, że lustra ciekawie zwielokrotnią postać aktorki, pomogą pokazać barwność jej osobowości.

Przygotowując ten recital chciałem odejść od łatwego pomysłu portretowania Kaliny, bowiem imitowanie tej nietuzinkowej osobowości, wydaje mi się chybionym pomysłem. Kalina była jedna i nie ma sensu naśladowania jej chodu, spojrzenia, seksapilu, głosu. Była niebywałą, wysmakowaną artystką.

Zależało mi raczej na pokazaniu Kaliny poprzez aktorkę. A każda aktorka ma jakieś aktorskie marzenie. Marzeniem Jędrusik - notabene zrealizowanym - było zagranie Holly Golightly ze "Śniadania u Tiffan\'ego". Tak więc, spektakl zaczynamy od realizacji pragnień... Później staramy się pokazać Kalinę jako nasze wspomnienie i wyobrażenie o niej.

Być może miałem trochę ułatwione zadanie, bo lata temu poznałem Kalinę Jędrusik. W latach 70. występowaliśmy razem na estradzie, a bliżej zaprzyjaźniłem się z nią w Anglii, gdzie organizowałem jej występy. Wiem jak barwną osobowością była, ale uciekam od anegdotycznego i często zafałszowanego obrazu postrzegania tej niezwykłej aktorki.

Oczywiście nie byłoby tego przedstawienia, gdyby nie fantastyczne teksty piosenek. Obok tych, których autorem jest Jeremi Przybora są jeszcze piosenki Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego. Podobnie jak w przypadku Kaliny, która była niepowtarzalna i unikatowa, tak samo jest ze skrzącą się dowcipem i czułością liryką śpiewanych tutaj piosenek. Dzisiaj już nikt tak nie umie pisać i komponować. Te inspirujące utwory muzyczne pozwalają na rozwinięcie naszej wyobraźni o Kalinie Jędrusik.

Magdalena Furdyna
Materiały Teatru
14 maja 2010

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...