Niebieski piesek, który nie jest mazgajem

rozmowa ze Stanisławem Ochmańskim

Rozmowa ze Stanisławem Ochmańskim.

Anna Pawłowska: O czym opowiada sztuka? 

Stanisław Ochmański: "Niebieski piesek"jest o przyjaźni, miłości, tolerancji. Niebieskich psów nie ma, a w bajce jeden się taki zdarzył. Gospodarz nie chce go przyjąć, braciszkowie też nie bardzo. Dlatego poszedł sobie w świat, w którym trudno było mu się znaleźć. 

To smutna bajka... 

- Nie. Staram się ustawić "Niebieskiego pieska" na bardziej pogodny ton. Nie jeston łzawy, nie jest mazgajem, tylko idzie przez życie przebojowo, choć co kawałek rzucają mu kłody pod nogi. Jakoś sobie radzi. Smutno mu jest czasem. Jego mama mówi mu, że go kocha najbardziej. Ale gospodarz upiera się, że jeśli niebieski pies zostanie, to wyrzuci wszystkie inne psy. I niebieski piesek musi pójść w świat. 

To stara bajka, już ją Pan realizował, prawda? 

- Tak, realizowałem ją, nawet w tym teatrze, kilkanaście lat temu w innej scenografii, z inną muzyką. Waldemar Wolański, dyrektor Arlekina, zwrócił się do mnie z prośbą, żebym zrobił przedstawienie parawanowe, w którym aktor ukryty jest za parawanem, a lalki grają. To czysto lalkowa, klasyczna sztuka. 

Poprzednie realizacje też były parawanowe? 

- Tak, ja jestem klasykiem. Kontynuuję drogę Henryka Ryla, dla którego lalka zawsze była najważniejsza, a Arlekin słynął z tego, że jego pracownie techniczne były tak świetne, iż ludzie z całej Polski przyjeżdżali podglądać, jak się mechanizuje lalki. Ryl bronił lalek, kiedy zaczęli się zjawiać na scenie żywi aktorzy lub aktorzy w połączeniu z lalką, buntował się, nie mógł tego znieść. Później musiał się zgodzić. Wówczas aktorzy byli świetnie wyszkoleni do pracy z lalką. Teraz nawet dobrzy aktorzy mają problemy z animacją lalki. Jest kilku takich ze starej kadry, którzy jak złapią lalkę, to wiedzą, co z nią zrobić. 

Dlaczego tak się dzieje? 

- Może wykładowcy w szkołach aktorskich nie są zainteresowani animacją lalek? A przecież mamy jawajki, kukiełki, pacynki i każdy ze studentów ma zajęcia z lalkami. Może studenci nie są zainteresowani lalkami? nie mają do nich serca? Każdy chciałby sam grać, poważnie. A lalki są dla małych dzieci. 

Jaki rodzaj lalek występuje w tym spektaklu? 

- Pacynki i tylko one. Aktorzy na koniec wychodzą tylko się ukłonić. 

Dla dzieci w jakim wieku jest to przedstawienie? 

- Myślę, że od trzech, czterech lat do jedenastu, dwunastu. Później dzieci przestają się teatrem lalek interesować. 

Kto jest autorem bajki? 

- Gyula Urban, Węgier, a Joanna Kulmowa, poetka dużej klasy, napisała piosenki. Młody kompozytor Michał Makulski napisał muzykę do przedstawienia. Wydaje mi się, że całkiem udaną. 

A jak się Panu pracuje z ekipą aktorów z Arlekina nad "Niebieskim pieskiem"? 

- Ja sam sobie ich wybrałem z całego zespołu. Do głównych ról wybrałem tych, których znałem, widziałem jak grali, wiedziałem, że lubią lalkę. 

Myśli Pan, że jest we współczesnym teatrze lalkowym miejsce na klasyczne spektakle lalkowe? 

- Tak, zdecydowanie tak. Zresztą dyrektor Wolański sam zwrócił się do mnie, jako do klasyka. Mam zamówienia na spektakle parawanowe. Dzwonią do mnie dyrektorzy teatrów lalkowych z Bądzina, Lublina, z Łomży. Podobno rodzice i dzieci pytają o lalkowe przedstawienia. Chyba wraca zainteresowanie tym teatrem. Cieszy mnie to, chociaż, skończyłem 80 lat i nie mam już siły jeździć i pracować. Jednak miłe jest to, że mnie zapraszają, pamiętają o mnie. 

Stanisław Ochmański zadebiutował w łódzkim Teatrze Lalek Arlekin w 1951 roku. Przez wiele lat kierował teatrem lalkowym w Lublinie. W 1974 objął funkcję dyrektora "Arlekina", wskazany na to stanowisko przez swojego poprzednika, Henryka Ryla. Pożegnał się z teatrem w 1992 roku, wskazując na swoje miejsce Waldemara Wolańskiego, obecnego dyrektora "Arlekina".

Anna Pawłowska
Polska Dziennik Łodzki
12 września 2009
Portrety
Józef Wittlina

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia