Nieporozumienie

"Hotel Babilon" - 11. Festiwal Rzeczywistość Przedstawiona

"Hotel Babilon" Teatru Ludowego z Krakowa to jedna z ‘pomyłek\' tegorocznej edycji Festiwalu Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu. W przypadku tego skromnego dziełka nie ma mowy o podpatrywaniu żadnej rzeczywistości przedstawionej, a tym bardziej - o współczesnej, myślącej i zadającej drażniące pytania dramaturgii. Niezmiernie zatem dziwi fakt, iż osoby odpowiedzialne na przygotowywanie repertuaru tegorocznego Festiwalu włączyły weń ów krakowski spektakl

„Hotel Babilon” to przyjemny monodram, który powstał zapewne ku uciesze niewybrednej widowni, lubującej się w lekkim repertuarze, pozwalającym na odprężenie i wyzwalającym na twarzy uśmiech. „hotel Babilon” taki jest – zarówno jeśli idzie o treść jak i wykonanie. Tekst autorstwa chorwackiego dramaturga, Miro Gavrana, opowiada pewną historyjkę o miłości, zdradzie, a następnie o nienawiści i zemście. 

Bohaterką sztuki jest niejaka Zuzanna Koralowa z Bratysławy, która przyjeżdża do Zakopanego pochodzić po górach i zastanowić się, czy kocha swojego narzeczonej Jana. Tak się składa, że zatrzymuje się w Hotelu Babilon, gdzie Zuzannę podrywa urodziwy recepcjonista obiecując jej małżeństwo jak tylko Zuzanna nauczy się dobrze mówić po polsku. Po roku rozłąki Zuzanna przyjeżdża z powrotem do Hotelu Babilon, ale okazuje, się że recepcjonista to skończony uwodziciel, tymczasowo adorujący pewną Niemkę i ani myśli żenić się z Zuzanną. Ta – zrozpaczona – kradnie pistolet jednemu z ochroniarzy i wpada do hotelowej restauracji, oddaje kilka strzałów w kierunku niewiernego kochanka. Całą historię poznajemy po kawałku – każdy jej fragment przytaczają nam świadkowie owego zajścia (pensjonariusze hotelu) jak i sama winowajczyni oraz jej ofiara (szczęśliwie recepcjoniście nic się nie stało – Zuzanna chybiła). I tu nie sposób odmówić autorowi tekstu pomysłowości w interesującej konstrukcji scenariusza, jednak na tym trzeba poprzestać, gdyż nie chodzi w tym tekście o nic więcej jak tylko o dobrą zabawę.

Zaletą krakowskiego monodramu jest sposób wykonania. We wszystkie wspomniane role wciela się Aldona Jankowska – aktorka może nieznana ze swojego imienia i nazwiska, ale jeśli napiszę, że jest jedną z aktorek parodiujących m.in. Zytę Gilowską czy Danutę Hojarską w programie Szymona Majewskiego, to z pewnością większość odbiorców od razu skojarzy popularną twarz. Talentu Jankowskiej nie brak. Aktorka swobodnie parodiuje kolejne typy bohaterów, nadając im indywidualnego charakteru poprzez m.in. sposób monologowania, poruszanie się gestykulację i mimikę twarzy. Najwdzięczniej udaje jej się parodiowanie obcych języków (czeskiego, niemieckiego, francuskiego, ukraińskiego) czy polskich gwar (góralska, poznańska). Dlatego też spektakl ogląda się z niekłamaną przyjemnością, ale uważam, że nieporozumieniem jest umieszczanie go wśród spektakli bazujących na tekstach, które na poważnie zajmują się opisywaniem naszej współczesnej rzeczywistości – mam na myśli takich autorów jak Bożena Keff, Tracy Letts ,Hanoch Levin. Kto uczestniczy w zabrzańskim festiwalu, ten z pewnością poczuł tego wieczoru niesamowity dysonans pomiędzy spektaklem Teatru Ludowego a innymi propozycjami konkursowymi.

Może organizatorzy powinni wziąć sobie te uwagi do serca i na przyszłość staranniej dobierać spektakle pokazywane podczas Dramaturgii Przedstawionej ?

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny Katowice
21 października 2011

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...