Niepotrzebna dominacja formy

"Pokojówka" - reż: Sylwester Biraga - Teatr Druga Strefa w Warszawie

"Pokojówka" w reż. Sylwestra Biragi w Teatrze Druga Strefa w Warszawie. Pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku

W małym, niepozornym hoteliku prowincjonalnego miasteczka dwuosobowy personel: pokojówka i barman oczekują na gościa. Jest szaro, smutno i trochę dziwnie. Atmosferę dziwności i niepokoju dodatkowo wzmagają deszcz i hulający za oknem wiatr. Na ścianie - pełniącej od czasu do czasu funkcję ekranu - oglądamy wideo przedstawiające morze w pochmurny dzień i setki mężczyzn ubranych jednakowo: w czarne garnitury, białe koszule i meloniki. Na scenie zaś ni stąd, ni zowąd pokojówka i barman rozpoczynają taniec. Nadto ekspresywnie wykonane tango jest tu tylko zabiegiem formalnym stanowiącym klamrę kompozycyjną. Tak bowiem zaczyna się przedstawienie "Pokojówka" i tak samo się kończy.

I oto nagle pojawia się w hotelu gość. Osobliwy, zarówno gdy chodzi o wygląd, jak i zachowanie. Ubrany jak ci z wideo - w czarny garnitur, białą koszulę i melonik - zdaje się mówić: "jestem jednym z nich, a więc jednym z wielu". Kurczowo trzyma walizeczkę, jakby mieścił się w niej jakiś skarb lub przedmiot związany z celem jego podróży. Tajemniczości dodaje mu makijaż z silnie zaznaczonymi cieniami wokół oczu i przyczerniona twarz.

Jednak personelu to nie dziwi, widocznie tylko tacy goście odwiedzają ten hotel, i pewnie w podobnym celu. Na początku spektaklu barman (Tomasz Piątkowski), w trakcie porządkowania pokoju hotelowego po poprzednim gościu, pozostawioną przez niego identyczną walizeczkę wyrzucił do śmieci. Nowy gość - Tadeusz (David Foulkes), będzie raz po raz zaglądał do swojej walizki, jakby chciał sprawdzić, czy jej zawartość w dalszym ciągu jest taka sama. A może owo zaglądanie wiąże się z utwierdzaniem się właściciela walizki w podjętej decyzji? Kiedy pokojówka (Halina Chrobak) z kompletem ręczników bezceremonialnie wkracza do pokoju tajemniczego Tadeusza, widząc jego niepokój i owo zaglądanie do bagażu, domyśla się, co się w nim mieści i jaki jest cel pobytu podróżnego w tym hotelu. Ów dziwny Tadeusz dotarł tu z zamiarem odebrania sobie życia, więc pewnie w swym bagażu ukrywa odpowiednie do tego narzędzia, broń czy powróz...

Pokojówka Milena czuje, że jej misją jest uratowanie życia Tadeuszowi. Prowadzi z nim rozmowy, często zagląda do jego pokoju, podobnie jak i barman. W rezultacie nie dopuszczą oni do samobójstwa. Tadeusz odejdzie stąd żywy i w lepszym stanie ducha. Podobnie jak wszyscy poprzedni goście tego hotelu. A pozostałą po Tadeuszu teczkę barman wyrzuci do śmieci. Nie będzie już potrzebna.

Z dialogów jasno nie wynika przyczyna tak desperackiej decyzji bohatera, jaką była chęć popełnienia samobójstwa. Zresztą tekst jest specjalnie niedookreślony w szkicowaniu wszystkich postaci, a zwłaszcza Tadeusza. W ten sposób ma narastać atmosfera grozy, tajemniczości i w pewnym stopniu odrealnienia sytuacji. Ale zabieg ten nie do końca zdaje egzamin. Podobnie jak przesadnie nagromadzone przez reżysera rozmaite konwencje, odniesienia czy świadome zapożyczenia estetyczne.

Najkrócej rzecz ujmując, Sylwester Biraga łączy w swoim przedstawieniu estetykę burleski z czasów kina niemego z próbą spojrzenia na życie w wymiarze nieco metafizycznym. W "Pokojówce" odnajdujemy szereg znanych tropów, elementów, akcentów pochodzących z różnych, nie zawsze przystających do siebie światów. Ów tajemniczy gość - Tadeusz - jest jakby zlepkiem postaci wyjętych z teatru absurdu (zwłaszcza sztuk Becketta), teatru Kantora, slapstickowych bohaterów kina niemego z Chaplinem na czele, a także postaci współcześnie obecnych w przestrzeni popkultury, jak np. horrory filmowe. Jeśli ktoś się uprze, to w stylistyce gry wszystkich aktorów znajdzie także odwołania do ekspresjonizmu w filmie niemieckim początków ubiegłego wieku.

Tytułową pokojówkę Milenę gra Halina Chrobak, z dużą ekspresją i akcentem na budowanie postaci głównie formą. Tak pewnie chciał reżyser. Barman Tomasza Piątkowskiego to także specyficzny sposób bycia wyrażony głównie poprzez formę. Podobnie jak postać Tadeusza w wykonaniu Davida Foulkesa. Aktor tworzy postać swego bohatera ruchem, gestem, nadmierną mimiką, stylizowaną na aktorstwo slapstickowe. Zupełnie niepotrzebnie, bo w ten sposób jako postać traci wiarygodność. Wystarczająco dużo mówią ucharakteryzowanie twarzy i kostium. Nie rozumiem także, dlaczego pokojówka ubrana jest w suknię wieczorową niczym dama wybierająca się na premierę do opery. Kim zatem naprawdę jest pokojówka? A także kim naprawdę jest dziwny barman, jakby na wskroś przenikający myśli Tadeusza?

Wiele jest tu pytań, na które przedstawienie nie udziela odpowiedzi. Nie oczekuję od spektaklu rezygnacji z jego tajemniczej aury poprzez "zagłaskanie" jej realistycznymi opowieściami o osobach i sytuacji. Nie wszystko musi być dopowiedziane. Trzeba zostawić coś widzowi, by sam "pokombinował", popracował wyobraźnią. Niemniej chciałabym wiedzieć, czym są motywowani bohaterowie. W przypadku Mileny można się domyślać, że jest osobą niespełnioną pod każdym względem. To kobieta silnie odczuwająca swoją samotność, niedowartościowana i mająca z tego powodu kompleksy, nienawidząca prowincji i swojej pracy, tęskniąca za dużym miastem. Dlaczego więc jest tak inercyjna, dlaczego nie podejmie decyzji, by zmienić coś w życiu?

Natomiast kompletnie nic nie wiemy o barmanie. Niewiele też można się dowiedzieć o sytuacji emocjonalnej i psychicznej postaci Tadeusza, który jest przecież osią wydarzeń. Dwie rozmowy telefoniczne z żoną (z których dowiadujemy się, że jest ojcem dwojga dzieci) tym bardziej każą zadać pytanie o powód samobójczej decyzji.

Reżyser położył główny akcent na formalny kształt przedstawienia. Wspomniane wcześniej tango otwierające i zamykające spektakl może pełnić tu funkcję pewnego nawiasu artystycznego tworzącego dystans do tego wszystkiego, co dzieje się wewnątrz owego nawiasu, czyli wszystkich zdarzeń, całej akcji spektaklu. Można odebrać to w ten sposób, ale można także inaczej: taniec jako formę pewnej kreacji, wszak teatr jest kreacją. To znaczy, powinien być...

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
21 sierpnia 2010

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...