Nierówna "Brama"

"Uczucie w dźwięku" - reż: Daniel Jacewicz - Stowarzyszenie Teatr Brama

Spektakl "Uczucie w dźwięku. Apoteoza" obecny jest na polskiej scenie od ponad roku. Ciężko jest dokładnie określić jego konwencję. Z jednej strony jest to międzynarodowy spektakl złożony z pieśni Polski, Gruzji, Armenii, Ukrainy, Skandynawii, Bałkanów czy Hiszpanii. Z drugiej strony to swoisty performance, polegający na ścisłej interakcji aktorów - muzyków z widzami. Założycielem Teatr Brama i reżyserem sztuki jest Daniel Jacewicz, który również wystąpił w swym autorskim projekcie

12 października Teatr Brama z Goleniowa zawitał do Legnicy. Spektakl - mam wrażenie - zaczął się na długo przed oczekiwanym gongiem. W klimatycznej sali Caffe Modjeska grupa przybyłych na teatr widzów, została przyjęta przez artystów na ciepło i bez nadętego patosu. Takie się miało wrażenie. To aktorzy przyszli na spotkanie do widzów. Artyści, przyjmując luźny styl autoprezentacji, poinformowali widzów o planowanych spóźnieniach współwykonawców spektaklu z humorem, proponując im w oczekiwaniu na spektakl główny, świeże wykonanie „Bésame mucho”. Następnie, artyści zaczęli witać się z publicznością w sposób szczególny, podając im kolejno ręce. Po kilku chwilach rozpoczął się już spektakl właściwy. 

Spoiwem wielorodnej treści sztuki była muzyka z różnych rejonów Europy. Wykonania pieśni razem z przygotowaną choreografią tworzyły całostkę silnie emocjonalną. Z utworów, jakie można było usłyszeć, warto wymienić: „Sumigilla” „La Alegria”, czy „Kyrie Eleison”. Właściwie wszystkie odcienie uczuć odzwierciedlały się w tych wykonaniach – miłość, przyjaźń, poczucie osamotnienia, niechęć, zazdrość. Kalejdoskop emocjonalny wytworzyły udramatyzowane scenki, w których brały udział kolejno pary wykonawców. Swoistymi przerwami od wulkanu muzycznych uniesień były wypowiedzi obcokrajowców - aktorów o swoim postrzeganiu naszego kraju i o swojej refleksji na temat świata. Nie wiem, czy do końca był zabieg udany. Wypowiedzi co prawda były spontaniczne, ale wypadały nietrafnie w dialogu z fakturą muzyki i choreografii, stojących na wysokim poziomie artystycznym. Jenny Crissey, Angielka, co chwilę zachęcała publiczność do współuczestniczenia w spektaklu nawołując: „Kaman, chodźcie bliżej”. Jej improwizacje słowne wprawiły w dobry nastrój wielu widzów. Swoją drogą, to przemiła i niebanalna artystka, niezwykle śmiało poigrywająca sobie z publicznością. Postać niewątpliwie na plus. Poza tym jednak za mało było teatralności w tym „dźwiękowym uczuciu”. Kwestie postaci stanowiły wyrwane z kontekstu: odezwy do ludzi, aby przestali żyć egoistycznie, zadziwienie absurdami codziennego życia w Polsce, a nawet bezpośrednie dialogi między aktorami, burzące jednak trochę interakcję z widzami. Ten luz nie każdemu z przybyłych widzów się jednak udzielił. 

Mocną sceną było niewątpliwe wykonanie pieśni „Kyrie Eleison” w maskach gazowych. Wpisywało się to co prawda w wymowę pacyfistyczną i interkulturową spektaklu, ale pozostało wrażeniem bez pokrycia symbolicznego, bez wykorzystania charakterystycznej dla teatru semiotyki. W warstwie treści pozamuzycznych trudno było odnaleźć jakiś głębszy sens. Był to zbiór deklaracji i haseł happeningowo-performatywnych. Brakło alegorii, mniej dosłownych interpretacji świata współczesnego. 

Trzeba przyznać, że Teatr Brama to grupa bardzo zapowiadających się artystów – piosenkarzy, tancerzy, z których najwięcej pracy wykonał obok wspomnianego już Jacewicza, Marcin Styborski, młody aktor tego teatru. Jego interpretacji poszczególnych pieśni były urzekające i uderzające w sedno „uczucia w dźwięku”. Swoim głosem wydobył wiele rejestrów i wydaje się, że zdominował emocjonalnością wszystkich innych wykonawców. 

Podsumowując, nie był to spójny spektakl, zabrakło mu jakiejś klamry semantycznej. Jak mawiają teoretycy kultury, aby sztuka była kompletna, musi spełniać dwa wymogi: artystyczny (technika wykonania, muzyka, choreografia, aktorstwo) i estetyczny (wymiar poznawczy, wiedza na temat świata wypływająca z zagęszczonych przez semiotykę teatralną znaczeń). Tutaj zabrakło tego drugiego.

Spektakl zaprezentowany został 12 października 2011 r. w Teatrze im. Modrzejewskiej w Legnicy w ramach programu „Caffe Modjeska – przestrzeń dla sztuki – Strefa Teatru”.

Janusz Łastowiecki
Dziennik Teatralny Legnica
22 października 2011

Książka tygodnia

Bauhaus - nauczanie/nowy człowiek
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
red. Małgorzata Leyko

Trailer tygodnia