Nieudana próba "gwałtu na literaturze"

"Lalka" - reż. W. Rubin - Teatr Polski we Wrocławiu

Wrocławska "Lalka" Wiktora Rubina niewiele ma wspólnego z "Lalką" Bolesława Prusa. Książka została za pomocą kilku autorów i dramaturgów przeniesiona na potrzeby sceny. Czy trafnie?

Teatralnych reżyserów chwali się dziś za twórcze i nietuzinkowe podejście do tekstu teatralnego (książki, utworu dramatycznego, poematu czy nawet filmowego scenariusza) poprzez wykorzystanie go w sposób, w jaki by nam, widzom, nie przyszło do głowy. Jednak w przypadku "Lalki" oryginalność ta raczej się nie sprawdziła, a próba przeniesienia historii miłości Wokulskiego do Izabeli w dzisiejsze czasy, czyli - trawestując słowa reżysera - próba "gwałtu na literaturze" raczej okazała się chybiona. 

Nie wszystkie pomysły związane z uwspółcześnianiem "Lalki" były trafne. Większość z nich była trochę zbyt oczywista, przewidywalna, banalna i dość już wyświechtana. Reżyser użył bardzo wytartej formuły przenoszenia na deski teatru w kontrowersyjny sposób dzieł, które kojarzą nam się z wielką literaturą. Przyoblekł głównych bohaterów w wydumane kostiumy, a niektórym kazał gonić się po scenie w bieliźnie. 

Rubin trochę ponarzekał na religię, a trochę bardziej na kapitalistyczny wyzysk panoszący się od kilku ładnych lat w kraju nad Wisłą. Zaproponował widzom serie niezbyt wyrafinowanych gagów: iluzja sceniczna była rozbijana w nieco oczywisty sposób (na widowni zapalały się światła, aktorzy przechodząc między rzędami reklamowali czy to hospicjum czy kompanię piwną); czasem raziła wulgarność niby śmiesznych powiedzonek typu: "Wypierdalaj z tym swoim pamiętnikiem" (Stanisław do Rzeckiego) czy "Wsadź mi palec w dupę" (Stanisław do Izabelli), a cytowane teksty z innych źródeł nijak nie współgrały z treścią książki (np.: licytacja kamienicy Łęckich zestawiona jest z wyimkami ze "Strachu" Grossa, w innych momentach zaś słychać historię Dziewczyny z II części "Dziadów" Mickiewicza, czy też filozoficzne dywagacje z "Szewców" Witkacego). 

Niektóre role aktorów pozostawiały wiele do życzenia. Najbardziej interesującą postać stworzył Michał Chorosiński jako Ignacy Rzecki, będący w tej wersji "Lalki" mieszanką racjonalisty i nacjonalisty. Reszta aktorskich kreacji była zbyt wydumana, ich agresywne zachowanie było nieuzasadnione, a kreacja Bartosza Porczyka jako Wokulskiego okazała się pomyłką - monologi wypowiadane w mało ekspresyjny sposób i jeden wyraz twarzy przez cały czas trwania spektaklu zawiodły niejednego widza, który zapamiętał tego aktora z dobrej roli Desmoulinsa w "Sprawie Dantona" Jana Klaty. 

Najlepiej chyba wypadły zabiegi związane z organizacją przestrzeni scenicznej. Całość akcji dzieje się w estetycznie urządzonej, bliżej nieokreślonej przestrzeni, która jednocześnie może być zarówno warszawską ulicą, pociągiem, sklepem Wokulskiego, kościołem, jak i domem Łęckich. Miejsce akcji dookreślał zawsze odpowiedni rekwizyt lub jego brak. Interesującym pomysłem było podzielenie oraz zabudowa obszaru głównej sceny w głąb - bale i zabawy arystokracji odbywały się w czymś na kształt telewizora - w wyciętym w tyle sceny prostokącie obramowanym złotą ramą. Równie ciekawy i, jak się okazało, funkcjonalny był pomysł z wykorzystaniem miejsca po prawej stronie sceny, którą przeznaczono na mieszkanie dla Stawskiej. 

Jednak mimo interesujących pomysłów scenicznych w przypadku "Lalki" ze sceny często wiało nudą. Ze spektaklu nie wynika, to co reżyser chciałby, żeby wynikało, czyli pokazanie jak mozolna jest droga bohatera z nizin społecznych na sam szczyt, rozumiany jako sukces materialny, gdyż Bartoszowi Porczykowi jako Wokulskiemu brak koncepcji w budowaniu swojej postaci. Poza tym owej mozolnej drogi nie sposób dostrzec, ponieważ przeszkadza temu niezliczona ilość niekoniecznie trafionych gagów. Może lepiej wypadłaby inscenizacja tego dzieła pozbawiona nadmiaru pseudośmiesznych i niezbyt lotnych pomysłów, a w zamian wypełniona przemyślaną konstrukcją postaci, dobrymi rolami aktorskimi oraz mądrą, ale nie narzucającą się diagnozą współczesnej kultury.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny Katowice
3 stycznia 2009

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia