Nieudana randka Krystyny Jandy

"Pomoc domowa" - reż. Krystyna Janda - Och-Teatr w Warszawi

"Pomoc domowa" Marca Camolettiego to rzecz o zdradzie, zaserwowana w formie komedii. Schemat stary jak świat: oto zdradzający się wzajemnie mąż i żona (Katarzyna Gniewkowska i Krzysztof Dracz) planują schadzkę z kochankami (w tych rolach Małgorzata Kocik/Bar-bara Wypych i Mirosław Kropielnicki) pod nieobecność współmałżonka.

Pech, czy raczej intryga wymyślona przez autora sztuki sprawia, że do podwójnej randki dochodzi w jednym mieszkaniu. Bohaterowie nie mają oczywiście o tym pojęcia, a jedyną osobą, która wie o wszystkim i sprytnie pociąga za sznurki, by romanse nie wyszły na jaw, a widz miał jak najwięcej okazji do śmiechu, jest tytułowa pomoc domowa - Beata (Krystyna Janda).

Wydawałoby się, że to sprawdzony przepis na komedię (stali bywalcy Och-Teatru spotkali się z podobną fabułą chociażby w znakomitym "Weekendzie z R." czy kultowym "Mayday"). Jednak zaadaptowany niejako "na siłę" na polski grunt przez Bartosza Wierzbiętę scenariusz częściej wywoływał zażenowanie, niż śmieszył. Jednak warto założyć, że nie idzie się do teatru, by pośmiać się z siarczystych przekleństw. Po inteligentnym humorze, do którego Och-Teatr przyzwyczaił swoich widzów, szkoda obniżać loty i częstować publiczność seksualnymi żartami doprawionymi wulgarnym słownictwem. Pewien niesmak budzi też kreacja Katarzyny Gniewkowskiej. Aktorka z ogromną klasą nie odnajduje się chyba w roli łaszącej się kocicy... Słowem - owacja na stojąco po niedzielnym spektaklu jest totalnie niezasłużona. I raczej tłumaczyć to należy jako polityczny akt solidarności z Krystyną Jandą, która wielokrotnie publicznie deklarowała niechęć do władzy, a nie docenienie tego, po co idzie się do teatru - sztuki.

Magdalena Jakoniuk
Gazeta Polska codziennie
14 września 2017

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia