Nieudane wesele

"Wesele" - reż: Bogusław Semotiuk - Teatr Dramatyczny im. A. Węgierki w Białymstoku

Cóż napisać o "Weselu" Wyspiańskiego w reżyserii Bogusława Semotiuka na deskach Teatru Dramatycznego? Chyba tyle tylko, że nie jest to zbyt udana adaptacja. A bez znajomości oryginału nie ma nawet po co iść do teatru, bo niewiele zrozumiemy

To nie pierwszy raz i nie pierwsze miasto, w którym Semotiuk "Wesele" wystawia. Nie wiem jak we wcześniejszych wersjach, ale w białostockiej brakuje mi konsekwencji. Reżyser może i miał pomysł, ale poległ w trakcie realizacji. Miało być uwspółcześnione "Wesele". Pokazujące, że mamy inne czasy, ale problemy wciąż te same. W czym się owa współczesność zaznacza? Ano w nowoczesnych strojach (ale nie wszystkich, ponieważ są też stroje starodawne, pasujące do epoki), rozmowach przez telefony komórkowe (Młodzi), Dziennikarzu z aparatem cyfrowym, który wszędzie robi fotki z fleszem i złotym rogu, który bardziej przypomina wielką świetlówkę zaplątaną w szmaty. I w muzyce techno, która w pierwszym akcie niestety często rozprasza i odciąga uwagę od aktorów. Dodajmy do tego jeszcze wizualizacje ukazujące Grunwald i Krzyżaków (wyświetlone na ciemnej kurtynie, więc średnio czytelne), a mamy komplet. Nie wiem jak inni widzowie, ale ja za taką nowoczesność podziękuję.

W białostockiej wersji bronią się niektórzy aktorzy. Przez cały spektakl mogłabym oglądać duet Dorota Radomska (Maryna) i Bernard Maciej Bania (Poeta). Są prawdziwi, nie grają sztucznie ani w sposób szkolny. Przyznam szczerze, że przez cały spektakl wyczekiwałam, kiedy znajdą się razem na scenie. I kiedy porwą moją uwagę, pozwolą poczuć, że faktycznie jestem gdzieś tam, w czasach współczesnych Wyspiańskiemu. Bardzo dobrze wypada też Piotr Dąbrowski. W roli Nosa jest rewelacyjny. Bawi, ale pozwala się też zastanowić. Brawo!

Rachel... W tej roli pojawia się gościnnie debiutująca Agata Lewandowska. Jej wejściom na scenę towarzyszy liryczna muzyka. Nie do końca wiem po co, jaki był zamysł reżysera. Rachel jest trochę nieprawdziwa. Snuje się po scenie odziana w czerń, z rozpostartymi ramionami. Aż tu nagle, w drugim akcie już nie jest taka liryczna. Niestety chyba gdzieś po drodze zagubiła się scena ukazująca, dlaczego nastąpiła w niej zmiana.

Plus należy się Michałowi Lorenc za muzykę oraz Magdalenie Kiszko-Dojlidko i Piotrowi Szekowskiemu za role.

A reszta? Cóż. Chciałoby się rzec za jednym z bohaterów "Wesela": "U nas wszystko dramatyczne"...

(uk)
Gazeta Współczesna
6 marca 2012

Książka tygodnia

Wybór poezji
Wydawnictwo Ossolineum
Zbigniew Herbert

Trailer tygodnia

5. Międzynarodowy Fest...
Adolf Weltschek
W tegorocznym programie znalazło się ...