Nikt nie mówił, że będzie lekko

"Księżniczka Czardasza" - reż: W. Adamczyk - Gliwicki Teatr Muzyczny

Szaleńcza miłość, nieoczekiwane sploty akcji, a na domiar tego - zbrodnia sezonu... w postaci mezaliansu. To wszystko na scenie, tymczasem na widowni: tłumy szczerze uśmiechniętych widzów, którzy z przyjemnością doświadczają gry aktorskiej. Zapraszam na "Księżniczkę Czardasza" - operetkę w trzech aktach!

Piękna Sylvia (Małgorzata Długosz) jest szansonistką w podrzędnym klubie „Orpheum”. Edwin (Witold Wrona) to młody książę zaręczony z woli rodziny z wysoko urodzoną hrabianką Anastazją (Monika Rajewska). Boni (Arkadiusz Dołęga) to najlepszy przyjaciel Edwina, a jednocześnie stały bywalec „Orpheum”.

Kochają się. Jednak rzeczą dość skomplikowaną jest ustalić, kto, z kim… Edwin z Anastazją? Edwin z Sylvią? Boni z Sylvią? A może Boni z Anastazją? Wielkie zamieszanie to hasło hit całego przedstawienia. Każdy knuje coś po to, by móc osiągnąć coś… 

Jak przystało na prawdziwą operetkę temat „Księżniczki …” niezaprzeczalnie porusza miłosną tematykę. Porywy serca odgrywają więc największą wagę na scenie i to wokół nich toczy się akcja całego utworu. Efektywności widowisku dodaje przepiękna i stylowa scenografia, wyglądająca na wyjętą wprost z czasów secesyjnych. Kolorowe stroje zaś podkreślają humor przedstawienia – przede wszystkim dominują barwy czerwieni, różu i bieli, wprowadzające widza w pozytywny nastrój. Chociaż całość przeplatana jest występami baletowymi oraz innymi tańcami, to jednak śpiew pełni tutaj rolę dominanta.  

Podnosi się kurtyna. Oczom widza ukazuje się Sylvia. Swym donośnym głosem operuje ona z precyzyjną lekkością. Już od pierwszych jego dźwięków widz poznaje, kto będzie gwiazdą wieczoru. Od tej pory z zainteresowaniem zaczyna śledzić niecodzienne losy śpiewaczki. A co go czeka? Na pewno masa śmiesznych zdarzeń, komicznych sytuacji i niecodziennych splotów akcji...  

Widowisko mogło poszczycić się świetną grą aktorską. Nie wątpię, że już po pierwszej scenie każdy z widzów miał swą ulubioną postać. Trochę gorzej wypadło wykonanie taneczne. Niestety większość tańców była mało zsynchronizowana, co zdecydowanie zakłócało odbiór danej sceny. Za to świetnie została wykonana strona wokalna przedstawienia. Chylę czoło przed talentem gliwickich aktorów. Ostatecznie odbiór spektaklu jest bardzo pozytywny: owacje na stojąco, bisy, przyjazna atmosfera. Jestem zdecydowanie na tak!

Joanna Garbarczyk
Dziennik Teatralny Katowice
7 maja 2009

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia