Normatywność

"V (F) ICD - 10. Transformacje" - 1. Teatr Konesera

Nie istnieje już jedna oficjalna historia państwa. Rozbiła się na opowieści odkrywające ciemne zakamarki, pominięte przez "oficjalne" dzieje przekazywane codziennie w szkole dzieciom. Należy jednak uważać aby nie wypaść z narracji tworzonej przez media i polityków. Człowiek może obudzić się w kategorii ujętej jako V (F) ICD-10 będącą w międzynarodowej statystycznej klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych.

Widzowie siadają na sześcianach ustawionych w kształt prostokąta z wejściami z dwóch stron. Poszczególne postacie stają w środku wyznaczonej przez widzów przestrzeni, aby opowiedzieć swoją historię. „V (F) ICD-10. Transformacje” jest wielowymiarowym dziełem rozegranym w minimalistycznej przestrzeni perfekcyjnie wykorzystanej przez aktorów. Historia jako zbiór fotografii istnieje w spektaklu jedynie jako obszar ograniczająca czasowo, w której istnieją postacie. Kolejne zdjęcia wywołują reakcje bohaterów i początek opowieści o życiu w momencie przemian i związaną z tym nieumiejętnością dostosowania się.

Niezwykle trudnym zadaniem, w spektaklu „V (F) ICD-10. Transformacje” mistrzowsko zrealizowanym, była komunikacja z publicznością. Porzucenie bezpiecznej odległości i podziału na scenę i widownię dało możliwość zmiany statusu biernego obserwatora na uczestnika. Proces angażowania jest perfekcyjnie przeprowadzony. Widz wchodzi w przestrzeń sceny wyznaczonej przez stojące tablice z fotografiami ważnych wydarzeń i postaci, jako gość i uczestnik. Od początku aktorzy zwracają się do niego, podają różne przedmioty, wchodzą bez oporów w konwersacje. Zadziwia jak w tak trudnej do kontrolowania sytuacji aktorzy odnajdują się i przestawiając poprzez to ciekawą historię niedostosowania i zagubienia w świetle przemian ustrojowych w Polsce. Sprawia to również, iż poruszanie spraw seksualności, fizyczności osób upośledzonych nie wydaje się być czymś sztucznym.

Wejście w świat odbierany przez schizofrenika czy osobę z zespołem downa sprawia, iż uświadamiamy sobie absurdy rzeczywistości i niebezpieczeństwa języka władzy. W momencie, gdy uwierzy się w jakiekolwiek słowo wypowiedziane przez polityka czy nieustannie powtarzane przez media, pochłania nas inna rzeczywistość. Nie dziwi jak można obudzić się na marginesie społeczeństwa z powodu zaufania jakiemuś radiu. W trakcie spektaklu widz może dostrzec również w sobie podobny strach przez zmianą i trudność w dostosowaniu do zupełnie nowej sytuacji.

W tej wielowarstwowej konstrukcji reżyser rozwinął trafnie kwestie obecności osób znajdujących się poza ustaloną normą zdrowia psychicznego. Wyjątkowe traktowania osób upośledzonych wydaje się niekiedy „upupianiem”. Wiąże się to ze współczuciem, która niesie ze sobą uwielbienie ustawowej „normy”, poczucie wyższości a nie empatię. Traktowanie „jak małe dzieci” niesie ze sobą nacisk na „wydoroślenie” czyli dostosowanie się i wejście w ramy społeczeństwa. Niemożliwość przystosowania się zmienia człowieka w osobę niepełnosprawną. Wyjątkowa rola schizofreników czy upośledzonych, jako wieszczących, osób znajdujących bliżej Boga została w spektaklu zestawiona z codziennością ludzi z zaburzeniami psychicznymi. Specyficzny system opieki i nadawania statusu wyjątkowości został podsumowany silnym gestem. Aktorzy zmieniają przestrzeń sceny i teraz widzowie siedzą w centrum. Analiza społeczeństwa i jego reakcji na osoby z różnego rodzaju zaburzeniami podsumowana jest jednym trafnym stwierdzeniem – zdrajcy.

Osoby upośledzone przekładają każdą informacje na konkret, co pokazane jest w scenie wyznawania miłości. Kolejni bohaterowie stwierdzają, że nie uda im się przeżyć bo „renta to żadne pieniądze”, co naprawdę oznacza dla nich brak pieniędzy – banknotów i monet. Przekładając to na coraz wyższe stopnie relacji społecznych i komunikaty rządu, widzimy jak Gierek mógł stać się bogiem, a z bezpiecznego i przewidywalnego systemu komunistycznego człowiek trafił w nieokreśloność przyszłości. Poszukiwanie bezpieczeństwa i strach przed zmianą sprawia, iż supermarket staje się utopią wcieloną. Osiągnięcie szczęścia w nowym systemie wydaje się możliwe, a zarazem przewrotne. Polskie społeczeństwo patrzące na dobrobyt Stanów Zjednoczonych już dawno marzyło o podobnym raju konsumpcji. Widzimy jak wszystko się spełniło lecz dlaczego czujemy się niepełnosprawni w tym społeczeństwie.

Justyna Stasiowska
Dziennik Teatralny
3 listopada 2010

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia