Nowy wymiar pożegnania

„Requiem pour L." - reż. F. Cassol, A. Platel - Les Ballets C de la B, Festival de Marseille, Berliner Fastspiele, Fabrizio Cassol, Alain Platel

Na tegorocznej 5. edycji Międzynarodowego Festiwalu Formy Materia Prima „Requiem pour L. jest czwartym, widowiskiem, które uświadamia patrzącemu, że mówić można nie tylko słowami, podobnie jak wyrażać uczucia i stany emocjonalne. Tym razem współpraca dwóch reżyserów, z których jeden wykorzystuje jako środek wyrazu dźwięki muzyki, drugi zaś scenografię i multimedia tak dobrane do budującej przesłanie widowiska muzyki, że razem tworzą niepowtarzalny emocjonalny przekaz, wyzwalający w widzach ogromne wzruszenie i zapewniający im równie wielkie przeżycie.

Reżyser muzyczny Fabrizio Cassol ośrodkiem swojego artystycznego przekazu uczynił „Requiem" Mozarta, Alain Platel dobrał do tego utworu scenografię składającą się z grafitowych sześcianów jednoznacznie sugerujących grobowce, a ich uporządkowane ułożenie cmentarz. W tle sceny, na pionowym ekranie, wyświetlany jest film, na którym widać umierającą kobietę odwiedzaną przez bliskich, prowadzącą z nimi rozmowy. Widać ruchy warg, ale głos jest wyłączony. Do słuchających „Requiem" widzów przemawia wyłącznie monochromatyczny obraz.

Alain Platel w ciekawy sposób gra z konwencją śmierci obowiązującą w naszym kręgu kulturowym. Reżyser z jednej strony zadbał o to, by sceneria, w której czternastu muzyków, w większości spoza Europy, gra tytułowy utwór, łącząc dzieło Mozarta z elementami muzyki jazzowej, opery oraz afrykańskiej muzyki popularnej, wyraźnie implikowała patrzącemu scenerię cmentarza, a więc spotkania ze zmarłymi, z drugiej zaś zadbał, by towarzyszący przez cały czas wykonaniu muzyki film wprowadził swoiste przesunięcie akcentu z utrwalonego w naszej tradycji pożegnania ze zmarłym na pożegnanie z umierającym człowiekiem. Platel, dzięki całkowitemu wyciszeniu głosu w filmie, uzyskał też efekt uniwersalności. Umierająca kobieta nie posiada imienia, zaś sięgając do tytułu utworu możemy jej jedynie przypisać inicjał L, który się w nim pojawia, a anonimowej kobiecie nadaje rys indywidualności.

Cassol jako podstawę swojej interpretacji śmierci i pożegnania ze zmarłym wykorzystał ostatni utwór Mozarta, w czasie tworzenia którego kompozytor zmarł. Sam utwór ma więc status dzieła fragmentarycznego, niedokończonego przez kompozytora i przez długie lata owianego tajemnicą, co nadaje mu specyficzny wymiar. Sam reżyser potraktował je zresztą właśnie w taki sposób, łącząc z różnymi stylami muzyki, nadając w ten sposób ich historiom nowy wymiar, a słuchaczom oferując niepowtarzalną, poruszającą w człowieku najczulsze struny, interpretację dzieła wiedeńskiego klasyka.

Podobnie zresztą, na mnie przynajmniej, zadziałało polaczenie muzyki z obrazem opowieści rozgrywającej się na jej tle. Sceny spokojne, wyważone, pokazujące właściwie neutralny obraz, nabierają znaczenia umierania i pożegnań dopiero w kontekście muzyki i znaczącej scenografii. To połączenie zmienia nie tylko rys opowiadanych obrazem i dźwiękiem historii, ale też sposób patrzenia na nie widza. Odrywa jego myśl od schematów tradycyjnego postrzegania śmierci i przenosi w rejony nowych dróg i możliwości, które się w jego umyśle z tego połączenia tworzą.

Zaprezentowana wersja ostatniego utworu Mozarta jest arcydziełem nie tylko interpretacyjnym, będącym świetną ilustracją tego jak można i – jak sądzę – należy rozumieć klasyczny utwór w czasach współczesnych, by był on ciągle żywy i budził w słuchaczach tak głębokie wzruszenia, emocje i uznanie, jakie miałam okazję obserwować w Sali Audytoryjnej krakowskiego Centrum Kongresowego w czasie festiwalu. Jest też arcydziełem połączenia w koherentną całość fragmentów pochodzących z różnych kultur i tradycji muzycznych z obrazem, podporządkowania ich wspólnej idei sugerowanej przez tytułowe mozartowskie „Requiem" i nadania im nowych znaczeń, a przy tym wskazania nowych dróg, na których można reaktywować tradycję bez naruszania wpisanego w nią pierwotnego przekazu. Jest też prezentacją klasy samych artystów, którzy przez ponad półtorej godziny pozostają sami z muzyką swoją i kolegów i sami poszczególnymi partiami „Requiem" kierują. Budzi podziw z jakim wyczuciem i wsłuchaniem się w siebie nawzajem grają utwór, przemieszczając się między elementami scenografii i przekazując znaczenie dźwięku także powiązanym z nim gestem.

„Requiem pour L.", Les Ballets C de la B, Festival de Marseille, Berliner Fastspiele, Fabrizio Cassol, Alain Platel (Belgia, Francja, Niemcy), reżyseria F. Cassol, A. Platel, spektakl prezentowany w ramach 5. Międzynarodowego Festiwalu Formy Materia Prima odbywającego się w Krakowie.

Iwona Pięta
Dziennik Teatralny Kraków
27 lutego 2019

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...