O czułości

„Miłość" - reż. Błażej Peszek - Małopolski Ogród Sztuki

Miłość jest czymś, co niezwykle trudno jednoznacznie zdefiniować, opisać. To uczucie, które łatwiej wyrazić wierszem, obrazem czy muzyką niż słowami. W spektaklu w reż. Błażeja Peszka, zrealizowanym w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie na scenie Małopolskiego Ogrodu Sztuki tytułowa „Miłość" pojawia się w życiu człowieka niemal w ostatnim możliwym momencie jego życia.

Na pustej scenie, na środku, dwa podesty – mniejszy i większy – ustawione jeden na drugim. Wokół wydzielonej, kwadratowej sceny, kilka reflektorów. Horyzont wyznacza duży ekran, na którym wyświetlane będą wizualizacje, ale który dopełnia też kompozycje świetlne. Reszta to pole dla wyobraźni. Na początku widzimy fotografa przy pracy. Po dłuższej chwili zjawia się kobieta z białą laską. Ich spotkanie, pozornie przypadkowe i niewinne, zaprowadzi ich w rejony, których dawno nie odwiedzali.

Anna Polony i Jan Peszek to nie są już młodzi aktorzy, ale wciąż są pełni niesamowitej energii i klasy w poruszaniu się po scenie. W ich grze widać doświadczenie, jednak wciąż jest tam także świeżość, radość z grania i z tego, że nadal mogą to robić. Nie jest to brawurowa realizacja w sensie skomplikowanych działań scenicznych – mamy tu raczej skupienie, wyciszenie. Zauważalne jest w tym wszystkim swego rodzaju ulotne piękno przemijania, które wywołuje w widzach melancholię, ale momentami także delikatny uśmiech.

Samotna, niewidoma kobieta, żyjąca w ciemnościach, której radością jest karmienie gołębi (piękny, sugestywny sceniczny obraz lecących na bohaterkę piór, oblany niebieskim światłem) oraz fotograf – bezdomny z wyboru. Jedno i drugie ma za sobą długie życie, pełne zdarzeń, o których nigdy się nie dowiemy. Z głośników słyszymy jakby didaskalia – przemyślenia i wspomnienia, które zostawiają dla siebie, o których głośno nie mówią, a które wciąż w nich tkwią. Jednocześnie powoli i nieco jakby wbrew sobie, angażują się w tą relację z drugą, tak nagle poznaną osobą.

Pastelowe kolory, pięknie skomponowane obrazy i miłość. Uczucie jakby „wydestylowane" z dziwnej, krzyczącej codzienności. To spektakl cichy, emocjonalny, refleksyjny – można odnieść wrażenie, że obserwujemy jakąś surrealistyczną, doskonałą enklawę, która połączyła dwoje ludzi u schyłku życia. Na początku są nieufni, ale potem cieszą się sobą, dochodzi do tego najintensywniejsza bliskość, niepotrzebnie jednak zasugerowana na ekranie kadrami nagich ciał.

„Miłość" to spektakl, który porusza to, o czym tak pięknie mówiła Olga Tokarczuk w swojej mowie noblowskiej. To oszczędne w środkach widowisko skupia się na czułości i uważności wobec drugiego człowieka. Każdy z nas, niezależnie od wieku, ma elementarną potrzebę bliskości. Być może w szczególny sposób ujawnia się to na starość, kiedy samotność bywa bardzo dotkliwa. Znakomici artyści stworzyli na scenie poruszający obraz potrzeby miłości i czułości – warto przyjrzeć się temu i przeżyć ten spektakl osobiście, niezależnie od wieku.

 

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
28 lutego 2020
Portrety
Błażej Peszek

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...