O dzieciach, które za szybko dorosły

"My, dzieci z dworca Zoo" - reż. Giovanni Castellanos - Teatr Kamienica, Warszawa

Christiane F. miała 12 lat, gdy zaczęła palić haszysz, potem przyszła kolej na LSD i heroinę. Rok później była już narkomanką z problemami w szkole i domu. Spektakl ,,My dzieci z dworca ZOO", opowiadający o nastolatkach, które za szybko dorosły, młodszej części widowni mógł się podobać. Jednak dla osób, które młodzieńczy bunt mają już za sobą, sposób przedstawienia problemów współczesnych gimnazjalistów był raczej jednowymiarowy.

Spektakl ,,My dzieci z dworca ZOO" warszawskiego Teatru Kamienica powstał w oparciu o reportaż Kaia Hermanna i Horsta Riecka o tym samym tytule. Dziennikarze niemieckiego „Sterna" w serii wywiadów ujawnili wstrząsający obraz młodzieży berlińskiej, która w latach 60. i 70. XX wieku popadała w narkomanię i alkoholizm. Tytułowy dworzec ZOO to miejsce, gdzie Christiane i wiele osób z jej otoczenia zdobywało heroinę i trudniło się prostytucją, żeby zarobić pieniądze na codzienną dawkę narkotyku.

Przedstawienie w reżyserii Giovanny Castellanos, podobnie jak książka, ukazuje bezradność bohaterów wobec zbyt skomplikowanej dorosłości, która w ich przypadku przyszła o wiele za wcześnie. Młodzi ludzie bez wsparcia ze strony rodziców, pod wpływem niewłaściwego otoczenia, łatwo tracą kontrolę nad własnym życiem. Spektakl nie próbuje jednak moralizować, nie stara się na siłę pouczać i oceniać. Jest opowieścią nie tylko o uzależnieniu i jego skutkach, w bezpośredni sposób pokazuje również, jak cienka jest granica między zabawą a tragedią.

Tradycyjne środki teatralne, takie jak kostiumy, rekwizyty i scenografia zostały ograniczone do minimum. Szczególnie ta ostatnia, przygotowana przez Wojciecha Stefaniaka, jest dużą zaletą spektaklu. Na scenie znajdują się tylko oklejone przezroczystą taśmą listwy, tworzące parawany i metalowe taborety. Dzięki tym oszczędnym środkom wyrazu opowiadana historia miała szansę stać się najważniejsza.
Cały spektakl jest rodzajem pamiętnika Christiane (Gracja Niedźwiedź). To, co opowie dziewczyna, aktorzy grają. Być może dlatego ich role schodzą na drugi plan. Wyróżnia się jedynie Magdalena Nieć. Jest wiarygodna zarówno w roli matki głównej bohaterki, jak i rówieśniczki z grupy Christiane. Nieć ma tym trudniejsze zadanie, że sceny są krótkie, a tempo spektaklu bardzo szybko się zmienia. Nie jest łatwo w tak krótkim czasie przeobrazić się w różne postaci. Młodej aktorce to się udało.

Przedstawienie zamknięte było klamrą zbudowaną z piosenek Dżemu. Utwory te (być może ze względu na biografię lidera zespołu) idealnie wpisywały się w tematykę przedstawienia, tym bardziej szkoda, że twórcy ,,My dzieci z dworca ZOO" zdecydowali się wykorzystać tylko dwie piosenki grupy. W efekcie spektakl w większości został oparty na słowie mówionym, a w zasadzie wykrzyczanym. Nie zostało miejsca na niedomówienia, które w tym wypadku dodałyby przedstawieniu wartości i pozwoliłby go zapamiętać. Skupiono się przede wszystkim na kwestii uzależnienia, oczywiście aktorzy pokazali wewnętrzną walkę bohaterów, ale psychologiczne motywy ich działania zostały spłaszczone i pozbawione wielowymiarowości. W spektaklu udało się uniknąć momentów szczególnie kontrowersyjnych, może dlatego wydaje nam się, jakbyśmy nie oglądali przedstawienia, a czytali artykuł na temat zagubionej, współczesnej ,,złej" młodzieży. Tym samym ,,My dzieci z dworca ZOO" stał się kolejnym przykładem wkraczania publicystyki na deski teatralne.

Teatr Kamienica podjął się wystawienia spektaklu o wyjątkowo trudnej tematyce. Nie jest łatwo przedstawić historię nastolatków, którzy mając 13 lat, poznali możliwie wszystkie nałogi. Trzeba mieć niesamowite wyczucie, by taką historię opowiedzieć wiarygodnie i jednocześnie nie uczynić jej zbyt wulgarną, tym bardziej, gdy za główną grupę odbiorców uznaje się młodzież. Czy starsi ludzie mogli odnaleźć coś dla siebie? Nauczyciele na co dzień pracujący z młodzieżą pewnie tak. Pozostali nie do końca.

Spektakl wystawiany w ramach Lubelskiego Salonu Artystycznego w Centrum Kultury w Lublinie.

Aleksandra Pucułek
Dziennik Teatralny Lublin
18 kwietnia 2015

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...