O szczecińskim sezonie artystycznym 2015/2016 słów kilka

Od września do września - najważniejsze spektakle w Szczecinie

To był naprawdę udany sezon artystyczny w Szczecinie! Dekadencki klimat „miasta deszczu i wiatru" przez cały czas rozjaśniał unoszący się nad nim duch teatru, a spragnieni wrażeń i odrobiny magii widzowie mogli korzystać z wyjątkowo bogatej oferty, krążąc pomiędzy: Operą na Zamku, Teatrem Współczesnym (wystawiającym spektakle na trzech scenach), Teatrem Polskim, Teatrem Lalek „Pleciuga", Teatrem KANA, Teatrem Krypta, Teatrem „nie ma" i Teatrem Kameralnym Szczecińskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki.

Największym sukcesem okazały się nowatorskie przedstawienia Opery na Zamku, takie jak – zrealizowana z niebywałym rozmachem – „Traviata" Michała Znanieckiego czy perfekcyjnie dopracowana przez Natalię Babińską, pierwsza w Polsce inscenizacja libretta Myfanwy Piper „Dokręcanie śruby" z mroczną kompozycją Benjamina Brittena i światowej klasy scenografią Martyny Kander. Powrót Opery do pierwotnej siedziby w Zamku Książąt Pomorskich po latach przedłużającego się remontu wyraźnie dodał skrzydeł dyrektorowi Jackowi Jekielowi oraz dyrygentowi Jerzemu Wołosiukowi, którzy razem otworzyli ją na eksperymenty i odważne poszukiwanie nowych form wyrazu. Współpraca z wybitnymi tenorami, takimi jak Pavlo Tolstoy czy Andrzej Lampert pozwoliła zaś wzbogacić ich wizje o wielowymiarowe kreacje bohaterów.

Dobra passa towarzyszyła również Teatrowi Współczesnemu, w którym tym razem prym wiodły komedie. Projekt „Scena propozycji aktorskich" zaowocował spektaklem, na jaki Teatr Mały czekał od lat. Szalenie zabawne i porywające, a jednocześnie kameralne przedstawienie „Przyszedł mężczyzna do kobiety", brawurowo wyreżyserowane oraz wygrane przez Joannę Matuszak i Arkadiusza Buszko ma szanse na zdobycie miana kultowego i powtórzenie sukcesu – od lat obleganej przez widzów – komedii „Mayday", zrealizowanej przez Teatr Polski. Co więcej, nie sposób wręcz nadążyć za Piotrem Ratajczakiem, który przeżywa obecnie wyjątkowo twórczy okres, śmiało idąc po swoje. Stworzona przez niego wizja „Dwojga biednych Rumunów" znacznie poszerzyła interpretacyjne możliwości, jakie pierwotnie otwierała przed odbiorcami sztuka Masłowskiej. Udało mu się wykreować oryginalny postapokaliptyczny świat, stanowiący trafną metaforę pustki, do jakiej doprowadziły nas sztuczne społeczne podziały oraz wzajemne animozje i odnieść podejmowany w dramacie temat Innego do aktualnej sytuacji politycznej, nie pozbawiając przy tym sztuki warstwy humorystycznej. Duże wrażenie wywarł na mnie ponadto kuratorski projekt Ratajczaka pt. „PIKSELOZA", złożony z cyklu niskobudżetowych przedstawień (m.in. „Historii T-Shirtu", „Trollgatanu. Ulicy trolli" i „Mad women") wyreżyserowanych przez twórców młodego pokolenia i poświęconych najbardziej palącym zjawiskom społeczno-politycznym, takim jak terroryzm, globalne kontrasty ekonomiczne czy widmo wojny. Nie dość, że jest on szybką i mocną odpowiedzią na aktualne problemy, to jeszcze pozwala na nie spojrzeć z zaskakująco nowej perspektywy!

Wśród premier Teatru Polskiego największą popularność zyskał spektakl Rafała Matusza pt. „Matki", na podstawie sztuki Piotra Rowickiego. Bezpardonowa i obrazoburcza walka z mitem uświęconej rodzicielki toczona przez troje dorosłych dzieci, które zastanawiają się czy wysłać nieprzytomną po wylewie matkę na holenderski „statek zabijania matek" i osądzają ją, zestawiając z obrazami Matki Boskiej, Matki Suki czy Matki z Facebooka, uruchamia całe spektrum emocji, zmuszając publiczność do gorzkich moralnych dywagacji. Szczególnie godną uwagi propozycją komediową Teatru Polskiego okazały się natomiast „Skarpetki, opus 124" w reżyserii Adama Opatowicza, z Wojciechem Pszoniakiem i Jackiem Polaczkiem w rolach głównych.

Teatrowi Kana udało się tymczasem zachować wysoki poziom alternatywnych cyklicznych projektów, spośród których na szczególne uznanie zasługuje najnowsza edycja Spoiw Kultury. Zaprezentowane w ramach festiwalu surrealistyczne spektakle, takie jak „Kabaret Olbrzymów", „We keep coming back" czy oniryczny i głęboko metaforyczny „POOKH AND PRAKH", dotknęły ważkiej problematyki społecznego wykluczenia, jednocześnie zabierając widzów w podróż przez bezkresy ludzkiej wyobraźni.

Ciekawe projekty przygotował też dedykowany młodszym odbiorcom Teatr Lalek „Pleciuga", który zrealizował spektakl „Rosnę" z dźwięków i barw dla „najnajów", czyli bardzo młodych widzów oraz połączył tradycję z nowoczesnością i baśń z gorzką satyrą na współczesny model wychowywania dziecka w przedstawieniu Ewy Piotrowskiej „Nie dość blada królewna".

Widzom, którzy mimo wszystko nie czuli się usatysfakcjonowani repertuarem szczecińskich teatrów, polecam przyjrzeć się poczynaniom lubuskich zespołów teatralnych. Aktorzy gorzowskiego Teatru im. Julliusza Osterwy dali w tym sezonie wspaniały popis scenicznych umiejętności, budując w „Balu w Operze" (w reżyserii Lecha Raczaka i Darii Anfelli) zbiorowy portret współczesnego człowieka – przedstawiciela upadłej rasy, która tańczy i wije się w zbiorowej orgii na zgliszczach kultury. Z roku na rok coraz bardziej zaskakuje mnie także artystycznie „osobna" zielonogórska Pracownia Teatru Tańca, działająca przy Młodzieżowym Centrum Kultury i Edukacji. Tegoroczny sezon zaowocował dla niej wystawieniem czterech oryginalnych spektakli („#4", „Ederlezi", „LOVEsongs", „Wilki wracają") z pogranicza teatru tańca, teatru fizycznego i tańca współczesnego.

NAJLEPSZE PRZEDSTAWIENIE:
„Traviata" Giuseppe Verdiego, reż. Michał Znaniecki, Opera na Zamku
„Dokręcanie śruby" Henry'ego Jamesa, reż. Natalia Babińska, Opera na Zamku
„Dwoje biednych Rumunów" Doroty Masłowskiej, reż. Piotr Ratajczak, Teatr Współczesny w Szczecinie
„Przyszedł mężczyzna do kobiety" Siemiona Złotnikowa, reż. Joanna Matuszak, Arkadiusz Buszko, Teatr Współczesny w Szczecinie

NAJLEPSZY PROJEKT AUTORSKI:
„PIKSELOZA" Piotra Ratajczaka

NAJLEPSZA REŻYSERIA:
Michał Znaniecki „Traviata" Giuseppe Verdiego (Opera na Zamku)
Natalia Babińska „Dokręcanie śruby" Henry'ego Jamesa (Opera na Zamku)
Małgorzata Wdowik „Historia T-shirtu" Jana Czaplińskiego i Krzysztofa Szekalskiego (Teatr Współczesny w Szczecinie)
Tomasz Kaczorowski „Trollgatan. Ulica trolli" (Teatr Współczesny w Szczecinie)

NAJLEPSZA ROLA KOBIECA:
Joanna Matuszak – Panna Dina w „Przyszedł mężczyzna do kobiety", reż. Joanna Matuszak, Arkadiusz Buszko, Teatr Współczesny w Szczecinie
Karolina Cichy-Szromnik – mała Annamiggeli w „Polowaniu na czarownice", reż. Cathy Marston, Opera na Zamku

NAJLEPSZA ROLA MĘSKA:
Pavlo Tolstoy – demoniczny Peter Quint w „Dokręcaniu śruby", reż. Natalia Babińska, Opera na Zamku

NAJLEPSZE ROLE DRUGOPLANOWE:
Maria Dąbrowska – One w „moja mama leczy się u doktora oetkera", reż. Wojtek Klemm, Teatr Współczesny w Szczecinie
Mateusz Dąbrowski – Miles w „Dokręcaniu śruby", reż. Natalia Babińska, Opera na Zamku

WYRÓŻNIENIA ZESPOŁOWE W WOJEWÓDZTWIE LUBUSKIM

NAJLEPIEJ ROKUJĄCY NIEZALEŻNY ZESPÓŁ TEATRALNY:
Pracownia Teatru Tańca pod kierunkiem Marka Zadłużnego z Zielonej Góry

NAJLEPSZY BOHATER ZBIOROWY:
Goście w „Balu w Operze": Bartosz Bandura, Jan Mierzyński, Michał Anioł, Beata Chorążykiewicz, Joanna Ginda, Bogumiła Jędrzejczyk, Przemysław Kapsa, Anna Łaniewska, Edyta Milczarek, Karolina Miłkowska-Prorok, Artur Nełkowski, Kamila Pietrzak-Polakiewicz, Bożena Pomykała-Kukorowska, Marta Karmowska, Krzysztof Tuchalski, Cezary Żołyński, reż. Lech Raczak i Daria Anfelli, Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wlkp.

W nadchodzącym szczecińskim sezonie artystycznym życzyłabym sobie równie odświeżających przeżyć, teatralnych zauroczeń i może tylko trochę więcej wzruszeń.

Agnieszka Moroz
Dziennik Teatralny Szczecin
20 lipca 2016

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...