Obowiązkowa chwila refleksji

"V.I.P." - reż. Małgorzata Bogajewska - Teatr Bagatela w Krakowie

Człowiek w obliczu sytuacji ekstremalnych zdolny jest do różnych, niecodziennych zachowań. Są momenty, w których skłonny jest przekroczyć dotychczasowe granice, zapomnieć o własnych zasadach, czy własnym wstydzie. Sylwetki takich właśnie ludzi, którzy stanęli wobec podobnych okoliczności, możemy obserwować w najnowszej realizacji Teatru Bagatela- spektaklu na podstawie sztuki szwedzkiego dramaturga Stiga Larssona, zatytułowanym „V.I.P.” w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej, którego premiera odbyła się 28 grudnia.

„Naczelny", bo tak brzmi oryginalnie przetłumaczony tytuł dramatu Stiga Larssona, to jedna z jego najbardziej znanych sztuk, która prapremierę miała w 1987 roku w Królewskim Teatrze Dramatycznym w Sztokholmie. Co ciekawe, sztuka ta była wystawiana już wcześniej w krakowskim Teatrze Bagatela. W 2004 roku premierę miał bowiem spektakl zatytułowany „Naczelny albo letni wieczór, kiedy nie wieje wiatr" w reżyserii Sławomira Sośnierza. Warto również zaznaczyć, iż w Polsce zagrano dotychczas trzy teksty Larssona: wspomnianego „Naczelnego", „Powrót skazańca" oraz „Siostry, bracia". Wszystkie one premiery miały w latach 90. w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, a reżyserką spektakli była Anna Augustynowicz.

„V.I.P." Stiga Larssona to historia Anny (Anna Rokita) i Maxa (Michał Kościuk), pary, której życie znacząco odmienia jeden niespodziewany dzwonek do drzwi ich wspólnego mieszkania, jedna niezapowiedziana wizyta. W ich wydawać by się mogło poukładane i stabilne życie, wkracza pewnego dnia przełożony Maxa, Adam (Michał Kobierski), wyposażony w kamerę video. Zderzenie dwóch, odmiennych światów- przełożonego i podwładnego- doprowadza do kuriozalnych sytuacji, ukazując tym samym, do czego człowiek jest zdolny w obliczu propozycji mogących polepszyć jego status materialny czy społeczny. Jak się okazuje, wystarczy tysiąc złotych, by pozwolić swojej dziewczynie obnażyć pośladki przed obcym mężczyzną. Wystarczy kolejny tysiąc, by przekonać swojego partnera do tańca przed tym samym obcym mężczyzną z włączoną kamerą. By stracić kontrolę nad własnym życiem, jak widać potrzeba niewiele.

Jednak wizyta dyrektora, nie jest jedyną tego dnia. Parę odwiedza także brat Maxa, bezrobotny Igi (Adam Szarek) wraz ze swoją dziewczyną Leną (Ewelina Starejki). Paradoksalnie, para narkomanów wyczuwa dziwną atmosferę panującą w domu głównych bohaterów. Kolejne pseudoanalizy i obserwacje czynione przez Adama, doprowadzają do fali agresji ze strony Igiego, który jako jedyny w tej dziwnej międzyludzkiej grze zdobywa nad Adamem przewagę, grożąc mu nożem.

Przedstawienie w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej rozpoczyna scena ukazująca parę głównych bohaterów, Annę i Maxa, oddających się błahym czynnościom, takim jak czytanie motoryzacyjnej prasy czy malowanie paznokci, w zaciszu swojego salonu, z centralnym jego punktem - kanapą (scenografia Dominika Skaza). Pojawiający się z wizytą dyrektor firmy, w której pracuje Max, nie wzbudza w nich żadnych podejrzeń, a raczej wprowadza w pewnego rodzaju zakłopotanie i sprawia, że są ulegli wobec jego dziwacznych propozycji. Para nawet nie podejrzewa, jak bardzo wizyta Adama i dokonana przez niego na ich związku wiwisekcja, odmieni ich wspólne życie. Reżyserka spektaklu konsekwentnie przeprowadza proces przełamywania granic obyczajowych, granic etycznych czy granic godności. Odziera bohaterów z wszelkich masek, za którymi dotąd się ukrywali, ukazuje pozory w jakich dotąd żyli. Co ciekawe, przedstawienie utrzymane jest w konwencji tragifarsy i w niektórych momentach śmiech zastępuje wstrząs. Pojawia się zasadnicze pytanie, o to jak dalece jesteśmy w stanie się posunąć, by osiągnąć swój cel, by zrealizować swoje ambicje i marzenia. Interesującym zabiegiem, jaki wykorzystała w „V.I.P.-ie" Bogajewska, okazało się podzielenie spektaklu na pojedyncze sekwencje, wyakcentowane pojawiającym się muzycznym leitmotivem oraz ciemnością spowijającą scenę. Co również istotne reżyserka zmieniła oryginalne imiona bohaterów sztuki Larssona i umieściła tekst we współczesnych polskich realiach, tym samym sprawiając, iż staje się on bliższy polskiemu widzowi.

Zaletą krakowskiej inscenizacji są ciekawe kreacje aktorskie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza Marcin Kobierski w roli szefa ogarniętego fobią podglądania, dodatkowo wyposażonego w kamerkę, pozwalającą mu na rejestrację zachowań swojego pracownika i jego dziewczyny, który zdaje sobie sprawę z przewagi nad Maxem i Anną, pozwalających się z łatwością manipulować. Na uznanie zasługuje także Ewelina Starejki wcielająca się w rolę Leny, dziewczyny Igiego.

Spektakl oparty na sztuce Stiga Larssona, w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej nie należy do grupy lekkich, łatwych i przyjemnych, bo wychodząc z teatru zostajemy z kilkoma niezwykle ważnymi pytaniami: o naszą własną strefę bezpieczeństwa, o cenę jaką jesteśmy w stanie zapłacić aby zrealizować swoje aspiracje, czy w końcu o to, czy posiadamy jeszcze resztkę godności nie pozwalającej kierować nami tej dziwnej machinie, nierzadko rozporządzającej naszym życiem? A może właśnie ze zbytnią łatwością zatracamy gdzieś samych siebie, orientując się dopiero po czasie, jak daleko zabrnęliśmy i jak wysoką cenę za to zapłaciliśmy? Chwila refleksji po obejrzeniu przedstawienia „V.I.P." jest obowiązkowa.

Agnieszka Kiełbowicz
Dziennik Teatralny Katowice
30 grudnia 2013

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia