Od "Don Carlosa" do "Dziwnych losów Jane Eyre"

23. Bydgoski Festiwal Operowy

Już od dwudziestu trzech lat wiosna w Bydgoszczy kojarzona jest z kolejnymi edycjami Bydgoskiego Festiwalu Operowego, którego otwarte założenia programowe pozwalają na prezentację różnorodnych form teatru muzycznego. Tak też zaprojektowany został trwający od 23 kwietnia do 8 maja 2016 XXIII Bydgoski Festiwal Operowy, na który zapraszał dyrektor Maciej Figas: "liczę, że (...) każdy znajdzie przynajmniej jedną pozycję dla siebie".

Tegoroczna odsłonę Festiwalu zainaugurowali 23 kwietnia artyści Opery Nova premierą "Don Carlosa" [na zdjęciu] Giuseppe Verdiego w reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego. Dzieło to, funkcjonujące od czasu paryskiej premiery w 1867 roku w kilku wersjach, po ponad czterdziestu latach powróciło na scenę bydgoską, tym razem w wersji okrojonej przez kierownika muzycznego Piotra Wajraka.

Muszę przyznać, ze cenię zespół artystów Opery Nova oraz że bardzo nie lubię relacjonować przedstawień premierowych. Wyczerpujące próby, podekscytowanie artystów oraz chęć jak najlepszego zaprezentowania umiejętności często wywołują efekt powierzchowności interpretacji czy niedoskonałości warsztatowej. W odniesieniu do "Don Carlosa", a przynajmniej sporej części I aktu, sprawdziła się moja intuicja dotycząca niewdzięczności recenzowania premier. Od pierwszych taktów opery bronili się tylko Mnich (Janusz Zak), Markiz Rodrigo Posa (Stanisław Kuflyuk) i wspaniały chór przygotowany przez Henryka Wierzchonia.

Z kolejnymi minutami negatywne emocje opadały, pozwalając stać się zaangażowanym towarzyszem prób odnajdywania rozwiązań z sytuacji granicznych, wobec których postawieni zostali główni bohaterowie dramatu Verdiego. Blasku i mocy nabierały bowiem głosy: królowej Elżbiety de Valois (Jolanta Wagner), księżnej Eboli (świetna Darina Gapicz) i Don Carlosa (Tadeusz Szlenkier), a dramatyzmu, surowości i ascezy - basy króla Filipa II (Wojtek Śmiłek) oraz Wielkiego inkwizytora (Bartłomiej Tomaka). Wspaniale wykonany i zrealizowany został ich duet rozgrywający się w niezwykle kameralnej, wręcz purytańskiej scenerii komnaty królewskiej, gdzie ścierające się racje Kościoła i państwa wzmacniała gra cieni rzucanych na ścianę przez postaci Króla i dzierżącego w dłoniach krucyfiks Inkwizytora.

Inauguracja Festiwalu była zatem udana i widowiskowa (choć rozczarowani pozostaną widzowie oczekujący na płonące stosy w zakończeniu aktu II), doskonale łącząca skrajne tendencje XIX-wiecznego teatru: pompatyczność opery grand oraz skupienie i koncentrację przedstawień skameralizowanych. Największe wrażenie co niejako wyraziła także publiczność wielominutową owacją - wywarli kreujący postaci Markiza Posy i Księżnej Eboli: Stanisław Kuflyuk i Darina Gapicz. Słowa uznania należą się także orkiestrze, która pod batutą Piotra Wajraka wzmacniała przekaz dramatu Friedricha Schillera. Kolejne odsłony "Don Carlosa" w Operze Nova w Bydgoszczy z pewnością będą potwierdzeniem profesjonalizmu cechującego artystów tej sceny.

Straszny dwór

"Straszny dwór" (przedstawienie Teatru Wielkiego z Łodzi, 26 IV 2016), wyreżyserowany przez Krystynę Jandę i poprowadzony przez Piotra Wajraka, fenomenalnie obsadzony został w partiach solistów, szczególnie: Hanny (Patrycja Krzeszowska), Jadwigi (Monika Korybalska), Stefana (Dominik Sutowicz), Zbigniewa (Patryk Romanowski), Cześnikowej (Bernadetta Grabias) i Macieja (Andrzej Kostrzewski). Zachwytu nie wzbudzał natomiast chór, dobry intonacyjnie, acz mający poważne problemy z dykcją. Przepiękne kostiumy zaprojektowane przez Dorotę Requeplo, utrzymane w chłodnej, ciemnej kolorystyce, w finałowym mazurze uzupełniła feeria nasyconych barw.

Les Indes Galantes

Skrajnie odmienną propozycją Festiwalu była premiera "Les Indes Galantes" Jeana-Philippe'a Rameau, spektaklu reprezentującego charakterystyczny gatunek opery francuskiej - opera-ballet. Międzynarodowe przedsięwzięcie, którego inicjatorem byt twórca i dyrektor orkiestry barokowej II Giardino d'Amore, Stefan Plewniak, po ubiegłorocznej polskiej premierze estradowej doczekało się polskiej premiery scenicznej 30 kwietnia 2016. Niełatwego zadania wyreżyserowania spektaklu łączącego istotne dla kultury francuskiej elementy, podjęła się Natalia Kozłowska, doskonale zorientowana w tajnikach barokowej muzyki scenicznej. Po ekspansywnym "Mistrzu i Małgorzacie", barokowy spektakl działał niczym balsam. Subtelna, introwertyczna, operująca doskonalą emisją Marelize Gerber jako bogini Hebe zdominowała prowadzoną w prologu rozmowę z Belloną i Amorem. Z kolei spośród solistów wcielających się w bohaterów kolejnych aktów: tureckiego, peruwiańskiego i aktu dzikich (realizatorzy pominęli akt perski), świetnie zaprezentowali się Natalia Kawałek i Karol Kozłowski, szczególnie w "entree dzikich", jako Zima i Damon. Wspaniale poprowadzone przez Stefana Plewniaka zespół chóralny i orkiestra instrumentów dawnych współgrały z partiami solistów, będąc dla nich niekiedy wsparciem, niekiedy zaś - równoprawnym partnerem dialogu muzycznego. Najsłabiej wypadły chyba układy taneczne wykonywane przez uczniów Poznańskiej Szkoły Baletowej, wśród których znalazły się pojedyncze osoby wyraźnie odbiegające przygotowaniem od pozostałej części zespołu.

Mistrz i Małgorzata

Przeniesienie na scenę powieści Michaiła Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata" zdaje się być zamierzeniem karkołomnym. Tym bardziej, gdy powieść traktująca o kondycji artysty w okowach państwa totalitarnego, czy "mechanizmach funkcjonowania zła", przybrać ma postać gatunku pogranicza musicalu. Wydaje się, ze realizatorzy przedstawienia w wykonaniu artystów wrocławskiego teatru Capitol (28 IV 2016), wyszli z tej próby obronną ręką. Dwuczęściowy spektakl z muzyką Piotra Dziubka, będącą nośnikiem tekstów piosenek Rafała Dziwisza wyreżyserowany został przez Wojciecha Kościelniaka, który dokonał także adaptacji powieści do wersji scenicznej. Piotr Dziubek, tworząc różnorodną stylistycznie muzykę, niejako oddał wielopłaszczyznowość źródła literackiego, a prowadzony przezeń zespół muzyczny genialnie realizował niełatwe, acz niezwykle efektowne partie współgrając z aktorami i tancerzami w kształtowaniu dramaturgii przedstawienia. Wspaniałe kreacje aktorskie (szczególnie Kobieta-Narrator - Justyna Szafran i Behemot - Mikołaj Woubishet), wokalne i taneczne wsparły wizualizacje autorstwa Damiana Styrny. Możliwości techniczne Opery Nova pozwoliły realizatorom zakomponować całą przestrzeń sceniczną potęgując widowiskowość musicalu.

Jenufa

Kolejny wieczór festiwalowy (2 V 2016) wypełniło genialne dzieło Leośa Janacka, Jenufa", w znakomitym wykonaniu artystów Opery im. Janacka - Teatru Narodowego w Brnie (Republika Czeska). Mieliśmy zatem podczas Festiwalu operę eksponującą w sposób szczególny głosy męskie ("Don Carlos" Giuseppe Verdiego), teraz zaś organizatorzy zadbali, by odpowiednio zaprezentować głosy kobiece. Wielka pozycja repertuarowa, nosząca piętno naturalizmu i ekspresjonizmu, wykorzystująca folklor jako pretekst do ukazania tak charakterystycznych dla prowincji (akcja rozgrywa się w morawskiej wiosce) stosunków społecznych, ale i wyzyskania lokalnego dialektu i prozodii, odsłoniła kolejną grupę dramatycznych bohaterów, których zachowanie determinowały strach, przesądy i potężne emocje. Wspaniały, świetnie wyreżyserowany (Martin Glaser) i poprowadzony (Marko Ivanović) spektakl, doskonale zaśpiewany, szczególnie partie tytułowej bohaterki - Pavla Vykopalova i jej przybranej matki - Szilvia Ralik (genialny, wstrząsający II akt) stał się, moim zdaniem, najmocniejszą pozycją tegorocznego Bydgoskiego Festiwalu Operowego.

Poskromienie złośnicy

Po tak wielkiej dawce emocji, organizatorzy zadbali o wyciszenie i rozbawienie publiczności, proponując komedię baletową "Poskromienie złośnicy" (5 V 2016) opartą na sztuce Williama Szekspira, którego 400 rocznicę śmierci obchodzimy w bieżącym roku. Świetnie sprawdziła się choreografia Johna Cranko doskonale zinterpretowana przez artystów Polskiego Baletu Narodowego, a tytułowa sekutnica Katarzyna (Mai Kageyarna), jej wielbiciel Petruchio (Maksim Woitiul), anielska Bianka (Ewa Nowak) oraz postaci typowe dla commedia dell'arte, zachwycały, bawiły i wzruszały.

Jane Eyre

Ostatni wieczór festiwalowy (8 V 2016) należał do goszczącego po raz pierwszy w Polsce The Shanghai Ballet z Chin. Tancerze prezentowali adaptację jednej z najsłynniejszych XIX-wiecznych powieści "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte w choreografii Patricka de Bana. Zestawiane miniatury (m.in. Johna Dowlanda, Claude'a Debussy'ego, Edwarda Elgara, Benjamina Brittena, Samuela Barbera, Vladimira Martynova) stanowiły postmodernistyczne tło dla grupy tancerzy ukazujących rozterki tytułowej Jane Eyre (Qi Bmgxue) oraz atmosferę domu jej pracodawców, Edwarda Rochestera (Wu Husheng) i chorej psychicznie małżonki - Berthy (Fan Xiaofeng). To, co podziwialiśmy na scenie, zapowiedział passus zamieszczony w folderze Festiwalu: "Miłość może pokonać wszystko, ale godność jest nienaruszalna. Balet może odstąpić od tradycji, ale musi utrzymać estetyczną jakość". Ową jakość, wyrażającą się w plastyczności i precyzji kroków oraz gestów obrazujących różnorodne emocje, gwarantowała swoim nazwiskiem dyrektor baletu Xin Liii, Choć miejscami ilość ruchów wykonywanych przez tancerzy niejako przeładowana była względem warstwy muzycznej, to połączenie elementów tańca klasycznego i współczesnego, piękna scenografia i kostiumy (Jerome Kapłan), stworzyły niezwykle spójną adaptację powieści, dobrze przyjętą przez bydgoską publiczność.

Doskonały gospodarz

Wspomnieć należy jeszcze o gospodarzu spektakli, erudycie, Aleksandrze Laskowskim, który przedstawiał widzom często zawiłe konteksty powstania dzieł, zwracał uwagę na obecną w librettach poszczególnych utworów prawdę historyczną i literacką fikcję, bawił anegdotami... W ogólnym rozrachunku wybaczymy mu nieszczęśliwe porównanie francuskiego musette do kobzy, co przytrafiło się w czasie omawiania charakterystycznego barokowego instrumentarium towarzyszącego spektaklowi "Les Indes Galantes".

Wspaniali organizatorzy

Pogratulować można dyrektorowi Opery Nova i Bydgoskiego Festiwalu Operowego, Maciejowi Figasowi zarówno idei festiwalu, jak i jego wspaniałej realizacji przy pomocy sprawdzonego zespołu współpracowników. Kolejna edycja udowodniła, że na bydgoskiej scenie ani nie pojawiły się przypadkowe spektakle, ani tez przygodnie dobrani wykonawcy. Świetnie wyważona dramaturgia festiwalu - spektakle mocne, wstrząsające, poruszające, przedzielane propozycjami lżejszymi, niemal klasyką repertuarową, pozwoliły widzom uczestniczącym w komplecie przedstawień zarówno na chwile pełnego skupienia i kontemplowania umuzycznionych wersji wielkich pozycji literatury światowej, jak i na momenty odprężenia, wręcz dobrej zabawy. Ci zaś, którzy z propozycji tegorocznego Festiwalu wybrali pojedyncze spektakle, na pewno wychodzili z Opery usatysfakcjonowani.

Barbara Mielcarek-Krzyżanowska
Twoja Muza
30 czerwca 2016

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia