Oddany K.

"Listy do Mileny" - reż. Maciej Gorczyński - Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice

Cztery Mileny i podwójny Kafka plus guwernantka. Spektakl „Listy do Mileny" w reżyserii Macieja Gorczyńskiego jest obrazem inteligentnym i wrażliwym. Intymna korespondencja Franza Kafki z Mileną Jesenską, tłumaczką jego twórczości na język czeski, jest poetyckim i tanecznym zapisem miłości wyobrażonej, pełnej wyimaginowanej namiętności, złudzeń, nadziei i wątpliwości.

Maciej Gorczyński jako pierwszy członek OPT Gardzienice wyreżyserował swój autorski spektakl. Do tej pory zaszczyt ten przypadał wyłącznie założycielowi ośrodka – Włodzimierzowi Staniewskiemu. W Gardzienicach nadeszła nowa era teatru. Jakiego? Trudno to na razie jednoznacznie określić. Nie ma jednak wątpliwości, że „Listy do Mileny" wyłamują się połowicznie schematowi gardzienickiego teatru ludowej przaśności – nawet i w jego obecnej fazie koncentrującej się wokół greckiej ekspresji teatralnej.

Frenetyczny taniec Mileny w wykonaniu Aleksandry Nowakowskiej, powtarzającej po wielokroć te same gesty pełne rozpaczy i wątpliwości, rozpoczyna i kończy spektakl. Zaraz po nim na scenie pojawiają się coraz to nowe postaci, kolejne wcielenia miłości Kafki, jak i jego samego, które wkraczają i nikną, zupełnie jak w kadrach filmu animowanego. Ich kolejne f a z y ruchu, bo tak należałoby określić ich taniec, jako swoistą wycinankę, budują charakterystyczną formę „ciała" jako niepodzielnego medium.

Tym, zdawałoby się, niekiedy p o k l a t k o w y m ruchom towarzyszy wymowna, bo właśnie bardziej filmowa niż teatralna muzyka Łukasza Sabata (grał na saksofonie i duduku oraz na żywo loopował swój własny głos) i Anny Bochnak-Fryc (wykonywała wokalizy, śpiewała dwie pieśni). Dominika Wiak, wykonująca z szaleńczą ekspresją rolę Mileny – rachitycznej i nadwrażliwej – stworzyła niewymuszoną kompozycję, w której każdemu gestowi towarzyszyła autentyczna, niepodszyta fałszem mimika (odrobinę dziecinna, niekiedy l o l i t k o w a t a). Kontrapunktuje jej chorowita Milena (Katarzyna Gorczyca) – skromna, odrobinę groteskowa (doskonale przedstawiony dialog kochanków z gruźliczym kaszlem w tle) mimoza, pojawiająca się i znikająca jak lekki, jesienny wietrzyk.

Męskim orężem w spektaklu zarządzali Kajetan Mojsak i Krystian Łysoń, którzy ukazali jednocześnie uroczą i tragiczną dychotomię jednostki – jędrnej duszy zamkniętej w chorym ciele, niekiedy uśpionym, zastygłym, niekiedy spazmatycznym i rozemocjonowanym. Pierwszy z nich bodaj najbardziej przypominał znanego każdemu Kafkę – schorowanego, rachitycznego, przestraszonego. Drugi był uśpionym ogniem, feblikiem, który co rusz wybuchał żądzą radości, pochłaniał kochanki objęciami, wił się w tańcu pełnią życia. Ową pełnię w szczególności dzielił z Sabiną Romańczak – Mileną podszytą zwierzęcym instynktem, istniejącą poza wątpliwościami, wykraczającą poza to, co czysto rozumne. Postacią splatającą wszystkie wcielenia Czeszki i Kafki była guwernantka (tu świetna, s l a p s t i k o w a rola Karolíny Plachy), która poruszała aktorami jak w teatrzyku marionetek, sprowadzając na ziemię każde ich skinienie, mrugnięcie, wybryk. Scenografia i wideoinstalacja Iwony Bandzerewicz delikatna, kobieca, zmysłowa chwilami jednak wydawała się w swej symbolice zbyt oczywista.

W „Listach do Mileny" skondensowało się wszystko to, czym był Kafka za życia – groteską, zniewoleniem, niepewnością, skazaniem. Mimo pewnej innowacyjności Gorczyński pozostaje jednak po części w sferze gardzienickich poszukiwań teatru greckiego, koncentrując całą kompozycję wokół spójności rytmiki ciała i głosu.

Reżyser wraz z całą obsadą, aktorską i muzyczną, stworzyli teatr obnażonego ciała, opętanego namiętnością miłości, która spalając resztki zdroworozsądkowego myślenia, wchłania kochanków, pozostawiając ich, nagich i opętanych, na granicy iluzji i świadomości, którzy w bezsensie ich związku podejmują próby powrotu do... samych siebie? Ukazane w spektaklu wcielenia Mileny i Kafki są wymownym symbolem rozdroża, miejscem, do którego chciałoby się uciec jakąś trzecią drogą, która nie prowadzi ani do Ciebie [Kafki przyp. red.], ani z nim [mężem przyp. red.], lecz gdzieś w samotność [z „Listów do Mileny" w tłum. Feliksa Konopki].

(NAB)
Austriart
7 października 2017

Książka tygodnia

Muzyczne narracje o kochankach z Werony
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Małgorzata Pawłowska

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...