Ojeja się nie rozkleja

"Ojeja" - reż. Jakub Krofta - Wrocławski Teatr Lalek - foto: Natalia Kabanow - mater. prasowe

Wciąż nie spełnia oczekiwań innych. Pełno w niej sprzeciwu, niezgody i buntu, a jednak po scenie pląsa w barwnej sukience, figlarnych trzewikach i z głową pełną jasnych myśli. Bo to właśnie przenikliwość jest jej atutem. Ojeja wie, że to co powie ma znaczenie. Pozbierana z niej dziewuszka. A że sam prześwietny tatuś, Wysił Paradygmat, raczył nazwać ją Ojeją - cóż, pewnie miał ku temu powody. Albo tylko jeden mały powodzik.

 Nowy spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek pełen jest przytulnych, literackich zakamarków. Uważniejszy, dorosły widz z łatwością natknie się tu na kawałki z Szekspira, Voltaire'a czy branego na języki od kilkudziesięciu lat Grotowskiego. Maria Wojtyszko i Jakub Krofta stworzyli tekst naszpikowany kontekstami kulturowymi i społecznymi, z którego wyszedł spektakl lekki, pouczający, nierzadko sięgający po niebanalne, proste w formie, a zarazem przezabawne żarty sytuacyjne.

„Ojeja‟, przeznaczona dla dzieciaków od lat sześciu, cieszy szeroką paletą barw i różnorodnością formy również widzów dorosłych. Nie ma w niej ani grama naiwności czy czczego udawania. Trudno wskazać choć jedną postać głoszącą komunały ze sceny. Jeśli zdarzy się czasem komuś pouczyć widza to raczej subtelnie, z przekąsem i niemałą swobodą.

Zdecydowanie prześmiewczy, spektakl pozostawia dorosłych z poczuciem lekkości, skłaniając raczej do refleksji z uśmiechem na ustach niż do próżnego zerkania ukradkiem na młodszych widzów, w poszukiwaniu najmniejszych choćby oznak entuzjazmu.

W „Ojeji‟ dominują barwne formy kostiumowe, maksymalnie wyeksponowane na stosunkowo dużej przestrzeni sceny. Rolę scenografii przejmuje przede wszystkim rozbudowana, wyważona reżyseria światła (w wykonaniu Alicji Pietruckiej). Pełno tu umowności, zabawy ze złudzeniem ruchu czy upływem czasu. Slow motion na czerwonym tle, syreni ultrafiolet, piękna, intymna scena lotu balonem - to jedynie małe perełki w różnorodnym zestawie efektów świetlnych spektaklu.

Podróż, w którą wyrusza Ojeja na samym początku opowiadanej historii jest nam oczywiście dziwnie znajoma. Bez względu na wiek, wyprawa w głąb siebie, na którą decyduje się zdesperowana dziewczynka, to zawsze w pewnym stopniu podróż w odległe, znane, ale czasem nierozpoznawane punkty na mapie własnego życia. Młodszy widz odkrywa więc z Ojeją nowe lądy, starszy zaś odwiedza miejsca, w których był jakiś czas temu; przez lupę bada zakurzone lub też całkiem niedawno oglądane zakamarki siebie.

Spektakl jest świetny muzycznie. Mnóstwo lokacji jest tu ustanawianych za pomocą oświetlenia i dźwięku. Uznanie należy się Grzegorzowi Mazoniowi, który przygotował zestaw znakomitych, zróżnicowanych kawałków, dopełniających klimat przedstawienia. Kapitalny, solowy numer Ojeji (tutaj popisowa Anna Makowska-Kowalczyk) konkuruje więc z krasnoludzkim kwintetem w stylu niezapomnianego Tercetu Egzotycznego z czasów głębokiego PRL-u, by w drugiej części spektaklu zmierzyć się z kawałkiem rozpisanym na ekipę wyczilowanych, alternatywnie patrzących na standardy edukacyjne (przesłodkich!) troli.

A dodatkowo, jak w życiu tak i w teatralnym świecie: to, co brzydkie ma zazwyczaj dobre serce, a zmysłowe, barwne syreny mimo, że piękne, okazują się piekielnie zabójcze. Na deser natomiast twórcy serwują nam prawdę znaną, powtarzaną, ale i zapominaną: nie wszystko złoto co się świeci, a do niewoli z łatwością można przywyknąć. A nawet polubić ją. Wtedy już, rzecz jasna, bywa groźne nie tylko dla samych zniewolonych.

W programie czytamy, że nowa premiera Wrocławskiego Teatru Lalek jest dedykowana widzom 6+. A jednak nie tylko dla dzieciaków słowa mają znaczenie. Dorośli, choć zapominalscy, równie mocno pragą rozumieć nazywany przez siebie świat. Choćby taka Szekspirowska Julia ze swym uroczym kalamburem o róży. Albo miejska nimfa Sedukcja, matka rezolutnej Ojeji, która ani przez moment nie miała wątpliwości. Gdy jej mąż oniemiał spojrzawszy na ich nowo narodzoną córeczkę, Sedukcja wiedziała już, że Wysił Paradygmat zobaczył Cud.

Marta Tomaszek
Dziennik Teatralny Wrocław
17 marca 2021
Portrety
Jakub Krofta

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...