Okiem obserwatora: Seks dla opornych

"Seks dla opornych" - reż. Krystyna Janda - Teatr Wybrzeże w Gdańsku, Teatr Polonia w Warszawie

No i mamy lato i wakacje, a to jeszcze nie dawno oznaczało najgorszy czas dla teatromanów, czyli tzw. przerwę urlopową, czy inaczej - przerwę miedzy sezonami.

Ale w kulturze zadziałała niewidzialna ręka rynku i powstały teatry niepubliczne, a one są dużo bardziej elastyczne w stosowaniu przepisów dotyczących czasu pracy. Dzięki temu, właściwie w każdym większym mieście, zagonieni na co dzień mieszkańcy ale i - co bardzo ważne - turyści, mogą zobaczyć ciekawe przedstawienia teatralne. Pod tym względem Warszawa zaczyna wręcz rozpieszczać miłośników Melpomeny.

Jednym z pierwszych teatrów, który nie miał (jako cała firma) przerwy urlopowej był Teatr Polonia. Mało tego, w letnich miesiącach zaczął rozszerzać swą działalność, grając spektakle w otwartej przestrzeni, czyli na pl. Konstytucji. Każdy może na nie przyjść i nie trzeba kupować biletów!

A na kilku scenach gra nieprzerwanie swoje hity, zarówno te najnowsze jak i te troszkę starsze, wystawiane już rzadziej.

Stwarza to niepowtarzalną okazję zarówno dla turystów ale też i dla warszawiaków mogących nadrobić ewentualne zaległości.

Jednym z takich spektakli, który miał swoją premierę już kilka lat temu (luty 2012 roku), jest Seks dla opornych Michele Riml, w reż. Krystyny Jandy.

O tym, że warto utrzymywać ten tytuł w repertuarze niech świadczy fakt, że pomimo, iż od premiery upłynęło sześć i pół roku, widownia dużej sceny Teatru Polonia, zapełniona była do ostatniego miejsca, a sporo chętnych odeszło od kas z kwitkiem. Najwyraźniej widzowie wiedzą co dobre - dobre, a co dobre - inaczej. "Seks dla opornych" zdecydowanie zalicza się do tej pierwszej kategorii.

Na scenie oglądamy tylko dwójkę aktorów: Dorotę Kolak i Mirosława Bakę, a tytuł nie jest wyłącznie wabikiem mającym przyciągnąć publiczność ale faktycznie anonsuje wprost główny wątek sztuki. No! Może nie tak do końca, bo tych oporów - co najmniej z jednej strony - nie ma za wiele ale temat seksu faktycznie jest wiodący!

Trzeba przyznać, że kanadyjska autorka idealnie wstrzeliła się w temat ogólnoludzki i ogólno cywilizacyjny. Na całym świecie, sztuka cieszyła się i cieszy ogromną popularnością, ponieważ porusza temat stary jak świat, a w każdym razie jak ludzkość i który wedle wiedzy podręcznikowej dotyka wszystkich bez wyjątku. Co prawda w realnym życiu zdarzają się odstępstwa od reguły, ale są one rzadkie. No więc widownia składa się z osób, które mają już za sobą takie doświadczenia, albo młodszych, które osobiście ich nie przeżyły ale widziały co się działo z rodzicami, dziadkami, ciotkami, stryjkami, sąsiadami itd.

Ponieważ skład warszawskiej publiczności, po sześciu i pół roku grania "Seksu dla opornych" był właśnie taki, więc i odbiór sztuki był bardzo emocjonalny ale i zróżnicowany. W zależności od własnych doświadczeń, widownia reagowała na konkretne sytuacje bardzo różnie. Z samej obserwacji zachowań widzów przez te półtorej setki zagranych już spektakli, uzbierałby się niezły materiał do pracy naukowej nt. problemów małżeństw z długoletnim stażem!

A na scenie Kolak i Baka też nie muszą już nic udawać, bo przez tyle lat wspólnego grania, poznali się "na wylot", zupełnie jak Barbara i Karol ze sztuki. "Seks dla opornych" jest jak dobre wino, z upływem czasu staje się coraz lepsze, nabiera jakości i smakuje wybornie!

Ciekawostką związaną z tym spektaklem może być kontekst ogólnej rzeczywistości, która zmieniła się od momentu premiery [Vancouver w Kanadzie, w 2002 r.]. W przerwie spektaklu grupki dyskutantów dzieliły się bardzo żywo swoimi wrażeniami i często słychać było stwierdzenie: "Super! Ale mam nadzieję, że po przerwie pokazane będą męskie stereotypy, a nie wyłącznie kobiece!". Oczywiście takie stwierdzenie jeszcze bardziej ożywiało dyskusję. Jestem ciekaw ile z tych osób wiedziało, że autorem spektaklu jest kobieta i to mająca w momencie premiery 35 lat?!

Ta zmiana optyki jeżeli chodzi o odbiór "Seksu dla opornych" jest jeszcze jednym argumentem na to, aby spektakl utrzymywał się cały czas w repertuarze Teatru Polonia. Bo naprawdę warto pójść na niego i przyłożyć swój wzorzec do oglądanego na scenie. I przemyśleć temat! I dotyczy to obydwu płci!

Krzysztof Stopczyk
www.kulturalnie.waw.pl
30 lipca 2018
Portrety
Krystyna Janda

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...