Olga niezłomna

"Olga" - reż. Romuald Wicza-Pokojski - Opera Bałtycka w Gdańsku

11 października w Gdańskiej Operze Bałtyckiej miała miejsce europejska prapremiera „Olgi" – opery skomponowanej przez Jorge Antunesa do libretta Gersona Vale. Sztukę wyreżyserował Romuald Wicza-Pokojski, ale pomysłodawcą wystawienia właśnie tego dzieła na deskach gdańskiej opery był dyrygent José Maria Floréncio. Maestro – Brazylijczyk mieszkający od lat w Polsce – dyrygował orkiestrą nie tylko na premierze w Gdańsku, ale również na światowej prapremierze „Olgi" w Sao Paulo w 2006 roku.

Tytułowa bohaterka opery to Olga Benario-Prestes – Niemka żydowskiego pochodzenia, która w okresie międzywojennym, już od bardzo wczesnej młodości, angażowała się w działalność organizacji komunistycznych. Za swoje poglądy i aktywność pierwszy raz została aresztowana w wieku osiemnastu lat. Ta odważna kobieta wysławiła się m.in. udziałem w zbrojnej akcji odbicia jednego z czołowych działaczy Komunistycznej Partii Niemiec Ottona Brauna. To właśnie scena przedstawiająca to wydarzenie jest jedną z inicjalnych scen operowej opowieść o Oldze Benario, w którą wcieliła się sopranistka Katarzyna Wietrzny.

Dalsze losy komunistycznej bohaterki przedstawiane są na deskach Opery Bałtyckiej w sposób prosty, jasny, ale też przewidywalny i nużący. Oto poznaje ona lidera brazylijskiej partii komunistycznej Luisa Carlosa Prestesa (w tej roli tenor Jacek Laszczkowski). Decyzją Kominternu ma towarzyszyć mu w podróży do Brazylii. W celu zmylenia faszyzujących władz z Ameryki Południowej para rewolucjonistów podaje się za bogate małżeństwo oddające się beztrosce długich wakacji. Jednak rola małżonków widocznie przypada im do gustu, bo Olga Benario pobiera się z Luisem Prestesem. Gdy docierają do celu swej podróży, młodzi i zakochani małżonkowie angażuje się w zbrojne powstanie przeciwko rządowi brazylijskiemu, które kończy się klęską komunistów. Po tej porażce przez pewien czas udaje się Oldze i Luisowi ukrywać, ale w końcu zostają aresztowani. Olga Benario-Prestes jest w momencie pojmania w ciąży. Jej dalsze losy to prawdziwa gehenna znoszona jednak z godnością. Przetrzymywana w więzieniu, w końcu zostaje deportowana do hitlerowskich Niemiec, co, ze względu na jej żydowskie pochodzenie i politykę Hitlera, kończy się śmiercią w obozie koncentracyjnym w 1942 roku. Na szczęście jej dziecko – córka urodzona już w Niemczech – trafia w ręce matki Prestesa, co ocala jej życie.

Ta burzliwa historia na deskach Opery Bałtyckiej niestety nie została przedstawiona w sposób, który porusza i głęboko angażuje emocjonalnie. To uporządkowana, ale jedynie ilustracyjna sekwencja scen przedstawiających poszczególne wydarzenia z życia Olgi Benario. Opowieść przewidywalna, pozbawiona dynamiki i niuansowania. Chociaż ma też „Olga" mocniejsze strony. Najmocniejszą jest niewątpliwie muzyka. Orkiestra dyrygowana przez Floréncio gra znakomicie. Dzieło skomponowane przez Antunesa jest bardzo dynamiczne – szybkie zmiany rytmów, tonacji i wprowadzanie elementów muzyki elektronicznej, a także gitary i harfy daje intrygujący efekt.

Również sceny zbiorowe z chórem Opery Bałtyckiej robią wrażenie. Wykorzystanie wielu maszyn do pisania niczym instrumentów muzycznych, czy zagwizdanie i zaśpiewanie „Międzynarodówki" za olbrzymimi kratami jest imponujące. No właśnie – „Międzynarodówka" na scenie. Chociaż Romuald Wicza-Pokojski odcinał się w wywiadach od politycznej i ideologicznej wymowy tej opery, stawiając akcent na wątek romantyczny, to problematyka ta leży w samym centrum tego utworu. Tytułowa postać jest uznawana za prawdziwą bohaterką w Brazylii, a opera Antunesa gloryfikuje ją i heroizuje w sposób jednoznaczny. W Polsce doświadczenie z komunizmem jest diametralnie różne i tutaj „Międzynarodówka" nabiera dość złowrogiego wydźwięku, chociaż jest tak pięknie zaśpiewana. I chyba można żałować, że twórcy nie wyeksponowali wątku niejednoznaczności, jakie może wzbudzać ta postać w Polsce i pozostali przy jednoznacznej heroizacji. Przez to postać Olgi na scenie staje się jednowymiarowa, pozbawiona wątpliwości, od początku przekonana i niezmienna, trudno więc z nią współodczuwać i zaangażować się w jej tragiczny los.

Scenografię autorstwa Hanny Szymczak tworzy głównie obrotowa scena, nad która zawieszone jest duże, okrągłe i wypukłe zwierciadło. Ponadto, po bokach wznoszą się podesty, na których wystąpi kilka postaci. Przestrzeń ta wygląda bardzo dobrze, daje ciekawy efekt z dużym wachlarzem możliwości do wykorzystania przez artystów. „Olga" ponadto jest produkcją angażującą również balet Opery Bałtyckiej. Za choreografię odpowiada Izabela Sokołowska-Boulton, której udało się wprowadzić kilka przemyślanych wątków tanecznych, które stanowiły ciekawe uzupełninie opowieści o tytułowej bohaterce.

Chociaż premiera „Olgi" na scenie Opery Bałtyckiej pod względem artystycznym nie jest szczególnie interesująca, to ciekawe będzie śledzenie rezonansu jaki może to dzieło wzbudzić i zastanowienie się nad pewnymi kontekstami, które, nawet wbrew twórcom, otworzyły się poprzez przeniesienie tego dzieła na grunt o zupełnie innym doświadczeniu historycznym. Olga to postać niewątpliwie heroiczna i wplątana w wiele wątków z historii XX wieku. Spojrzenie na jej los może pomóc zrozumieć szczególnie dramatyczne położenie ludzi zmiażdżonych w trybach dwudziestowiecznej historii.

Michał Cierzniak
Dziennik Teatralny Trójmiasto
26 października 2019

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski